piątek, 12 czerwca 2026

The Orb - Orblivion (wersja nie zremasterowana) (1997)

Data zakupu: 1 czerwca 2026 roku

A ten album już kiedyś miałem w tym wydaniu. Fajne wydanie, design mi się zawsze podobał. Dodatkowo w środku znalazła się pocztówka do wysłania do wytwórni. Jakoś ta płyta CD lepiej wygląda w zwykłym pudełku, niż w digipaku...

Ocena: 5/5







wtorek, 9 czerwca 2026

The Orb - U.F.Orb (wersja nie zremasterowana) (1992)

Data zakupu: 1 czerwca 2026 roku

Kupiłem ten album, bo fajnie wygląda, no i teraz modne jest posiadanie pierwszych wersji. A to jest właśnie pierwsze wydanie Big Life, z 1992 roku. Miałem kiedyś wersję późniejszą, w wydaniu Island, miała ona całkowicie zmieniony tył. Książeczka została za to taka sama.

Ocena: 5/5








czwartek, 4 czerwca 2026

Can - Monster Movie (1969)

Data zakupu: 30 maja 2026 roku

To mój ulubiony album Can. 4 utwory, z czego jeden zajmował całą stronę winyla. Zaczyna się dynamicznie, Father Cannot Yell ma ponad 7 minut i jest bardzo mocny. Mary, Mary So Contrary to taka typowa dla lat 60-tych ballada, tylko zagrana jakoś wyjątkowo wolno. A Outside My Door fajnie zapowiada to co będzie normą na późniejszych płytach - krótki, rockowy kawałek. Natomiast najlepszym nagraniem jest Yoo Doo Right. 20 minut powolnego beatu, mocnego basu, "kwaśnej" gitary i szalonych organów. Do tego mantrowy wokal Malcolma Mooney'a - całość robi wrażenie czegoś absolutnie niesamowitego. Na pewno nikt wtedy tak nie grał.

Okładka jest super. W środku standard - esej, zdjęcia, opisy. Wydanie zremasterowane z tej samej serii co Future Days.

Ocena: 2/5










poniedziałek, 1 czerwca 2026

The Young Gods - L'Eau Rouge (30th Anniversary Edition) (2019)

Data zakupu: 29 maja 2026 roku

To była pierwsza płyta w serii wznowień na 30-lecie albumu. Zawiera dokładnie to czego się człowiek spodziewał. Jest cały album w wersji zremasterowanej, jest też oczywiście cały singiel L'Amourir oraz utwory z singla Longue Route, który ukazał się w 1990 roku (był to pierwszy singiel CD w historii The Young Gods). Czyli mamy Longue Route w remiksie oraz dwa nagrania koncertowe. Dodatkowo dostaliśmy jeszcze alternatywną wersję Longue Route, niewiele wnoszącą do repertuaru zespołu.

Wydanie tradycyjne - elegancki digipak, książeczka dość gruba, jak na dzisiejsze standardy, na szczęście zaprojektowana na nowo, różniąca się od oryginalnej. Na szczęście mamy ponownie teksty i po francusku i po angielsku. Fajne wydanie. Książeczka ma okładkę z singla L'Amourir.

Ocena: 3/5

 











środa, 27 maja 2026

Various Artists - The Crow (1994)

Data zakupu: 25 maja 2026 roku

Właściwie nie wiem, czemu nigdy tego nie miałem na kasecie, a na CD zdecydowałem się dopiero teraz. Przecież to płyta doskonale w moim ulubionym stylu - jest mocno, jest różnorodnie, jest sporo moich ulubionych wykonawców... Jakoś mi nie leżała. Kumpel miał to na kasecie i od niego sobie przegrałem parę utworów. A jest w czym wybierać. Tutaj poznałem Ghost Rider w wykonaniu Rollins Band (cover zespołu Suicide), tutaj jest inna wersja Milktoast Helmet (podstawowa wersja jest na albumie Betty), tutaj jest też Dead Souls Nine Inch Nails (cover Joy Division). A oprócz tego mamy też znakomity utwór The Cure (naprawdę dobry, dostępny tylko tutaj), niezłe nagranie Rage Against the Machine, ciekawy kawałek Violent Femmes czy też nagrany z gościnnym udziałem Cocteau Twins utwór Time Baby III Medicine. Całość słucha się fajnie, pomimo, że jest też kilka słabszych nagrań.

Z zaskoczeniem przeczytałem też kilka ciekawostek na temat tego albumu. Osiągnął szczyt Billboardu, sprzedając się w ilości 3,8 miliona egzemplarzy. Zawierał prawie same ekskluzywne nagrania, niedostępne nigdzie indziej (albo będące remiksami/innymi wersjami, jak już wzmiankowane utwory Rage Against the Machine i Medicine). The Crow to filmowa adaptacja komiksu Jamesa O'Barr, który jest wielkim fanem The Cure i Joy Division - stąd obecność ich piosenek. Ostatni utwór na płycie, wykonywany przez Jane Siberry, jest zarazem głównym tematem filmu, pojawiającym się na ekranie wielokrotnie.

Wydanie takie jak się człowiek spodziewa - trochę fotosów, informacji o nagraniach itp. Nic szczególnego.

Ocena: 2/5 






poniedziałek, 11 maja 2026

Earthless - Rhythms from a Cosmic Sky (2007)

Data zakupu: 7 maja 2026

To pierwszy album Earthless jaki poznałem. Bardzo klasyczny jeżeli chodzi o ich twórczość - czyli mamy w zasadzie 2 utwory, po jednym na każdą stronę winyla, całkowicie instrumentalne, z ciekawymi riffami (szczególnie w Godspeed), pełne solówek gitarowych, motorycznego basu i mocnej perkusji. I w zasadzie tyle. Na tym patencie zespół jedzie od lat - Black Heaven było naprawdę wyjątkiem, pozostałe płyty to właśnie takie długasy. Fajna rzecz, mocno osadzona brzmieniowo w latach 70-tych.

Ale wisienką na torcie jest trzeci utwór, dostępny wyłącznie w wersji CD. Jest to Cherry Red, cover zespołu Groundhogs. Tym razem z wokalem. Znakomity riff, świetna melodia, kąsająca gitara. To mój ulubiony utwór Earthless.

Wydanie, niestety, takie sobie. W założeniu jest to odzwierciedlenie płyty winylowej, mamy więc kwadratowe, rozkładane opakowanie, płytę wyjmowaną z boku. Całość wykonana ze sztywnej tektury, wygląda bardziej jak okładka książki bez środkowych kartek. W ogóle mi się to nie podoba... Taka grubsza wersja standardowego kartonika. Książeczka czy wkładki brak, wszystkie informacje są w rozkładanym środku i z tyłu.

Ocena: 2/5 





czwartek, 7 maja 2026

King Buffalo - Regenerator (2022)

Data zakupu: 4 maja 2026

Moje najnowsze odkrycie. Amerykański zespół, zaczynał od grania typowego stonera, ale później wyewoluował w coś ciekawszego. Niby nadal stoner, ale jednak dużo ciekawszy niż inni przedstawiciele. Historia powstania tej płyty w ogóle jest interesująca. Zespół działa już od kilku lat, debiutancki album ukazał się w 2016 roku i już wtedy pokazywał bardziej progresywne ciągotki zespołu. potem ukazął się drugi album i wszystko szło dobrze, aż do nieszczęsnej pandemii. Wtedy to zespół odbył nietypową sesję nagraniową... w jaskinii. Tak im się spodobało, że zarejestrowali podobno 60 godzin muzyki. Wyszły z tego aż 3 albumy: znakomity The Burden of Restlessness z 2021 roku, improwizowany Acheron z tego samego roku (ale z grudnia) oraz opisywany właśnie Regenerator

To 7 świetnych kawałków opartych na mocnych riffach (Hours, Firmament), ciekawych pasażach gitarowych (Mercury), Black Sabbathowych motywach (Mammoth), odlotach w stylu new wave (Avalon) czy krautrocka (tytułowy). Nie brakuje też ballady - Interlude - gdzie gitara tworzy niesamowity klimat (sekcji brak), a pod koniec, dzięki chórkowi, robi się już całkiem odlotowo. Avalon zaskakuje klimatami a la Cocteau Twins, szczególnie w partiach gitary, co, o dziwo, dobrze pasuje do motorycznej sekcji. W ogóle bas na tej płycie rządzi zaraz obok gitary. Aha, i mamy do tego jeszcze dobry wokal gitarzysty - czasami śpiewa znakomite refreny (utwór tytułowy, Mammoth, Avalon). Bardzo dobra rzecz.

Płyta wydana w Europie przez Stickman Records, tej samej firmy w której wydawał płyty zespół Motorpsycho. Mamy więc digipak bez ksiażeczki. Wszystkie napisy są z tłu pudełka, tekstów brak, tylko grafika. Nadruk na CD, niestety, bardzo słaby, wygląda amatorsko...

Ocena: 3/5