Data zakupu: 4 maja 2026
Moje najnowsze odkrycie. Amerykański zespół, zaczynał od grania typowego stonera, ale później wyewoluował w coś ciekawszego. Niby nadal stoner, ale jednak dużo ciekawszy niż inni przedstawiciele. Historia powstania tej płyty w ogóle jest interesująca. Zespół działa już od kilku lat, debiutancki album ukazał się w 2016 roku i już wtedy pokazywał bardziej progresywne ciągotki zespołu. potem ukazął się drugi album i wszystko szło dobrze, aż do nieszczęsnej pandemii. Wtedy to zespół odbył nietypową sesję nagraniową... w jaskinii. Tak im się spodobało, że zarejestrowali podobno 60 godzin muzyki. Wyszły z tego aż 3 albumy: znakomity The Burden of Restlessness z 2021 roku, improwizowany Acheron z tego samego roku (ale z grudnia) oraz opisywany właśnie Regenerator.
To 7 świetnych kawałków opartych na mocnych riffach (Hours, Firmament), ciekawych pasażach gitarowych (Mercury), Black Sabbathowych motywach (Mammoth), odlotach w stylu new wave (Avalon) czy krautrocka (tytułowy). Nie brakuje też ballady - Interlude - gdzie gitara tworzy niesamowity klimat (sekcji brak), a pod koniec, dzięki chórkowi, robi się już całkiem odlotowo. Avalon zaskakuje klimatami a la Cocteau Twins, szczególnie w partiach gitary, co, o dziwo, dobrze pasuje do motorycznej sekcji. W ogóle bas na tej płycie rządzi zaraz obok gitary. Aha, i mamy do tego jeszcze dobry wokal gitarzysty - czasami śpiewa znakomite refreny (utwór tytułowy, Mammoth, Avalon). Bardzo dobra rzecz.
Płyta wydana w Europie przez Stickman Records, tej samej firmy w której wydawał płyty zespół Motorpsycho. Mamy więc digipak bez ksiażeczki. Wszystkie napisy są z tłu pudełka, tekstów brak, tylko grafika. Nadruk na CD, niestety, bardzo słaby, wygląda amatorsko...
Ocena: 3/5







































