sobota, 20 czerwca 2026

Leftfield - Rhythm and Stealth (japan version) (1999)

Data zakupu: 10 czerwca 2026 roku

Oczywiście w 1999 roku miałem wersję jednopłytową, zanim się jej pozbyłem w 2000 roku, po zakupie wydania z dodatkowymi remiksami. Jednakże teraz postanowiłem uzupełnić kolekcję o wydanie japońskie jednego z moich ulubionych albumów. Ta wersja, jak to zwykle bywa z japońskimi wydaniami, zawiera jeden dodatkowy utwór i to w dodatku bardzo rzadki, na CD dostępny wyłącznie na tej płycie. Jest to alternatywny miks Phat Planet, który oryginalnie ukazał się przed wydaniem płyty na 10-calowym winylu zawierającym także oryginalną wersję nagrania. Bardzo fajny miks, kompletnie inny niż oryginał, ale mający wiele z jego ducha. Nawet chyba utrzymany jest w innym tempie...

Za to wydanie płyty jest naprawdę dobre. Książeczka niewiele się różni od wydania europejskiego, ale dodatkowo otrzymujemy wkładkę z tekstami oraz esejem o zespole (chyba, bo jest po japońsku). Fajny dodatek.

Ocena: 5/5

 


środa, 17 czerwca 2026

Rollins Band - Electro Convulsive Therapy (1993)

Data zakupu: 1 czerwca 2026 roku

Album za którego posiadanie w 1995 roku dałbym się pokroić. Jak tylko się dowiedziałem, że istnieje zapałałem chęcia posiadania. Która dość szybko zmalała, skoro dopiero teraz go zakupiłem. Inna sprawa, że jest to album wydany wyłącznie w Japonii, więc jego cena kiedyś była astronomiczna. A teraz zbliżyła się do cen wydań europejskich.

W każdym razie jest to koncertówka. W spisie zawiera zaledwie 5 nagrań, choć dwa są podwójne (nr 4 i 5). Zaczyna się dość tradycyjnie, bo utworami znanymi już z poprzednich tras koncertowych: You Didn't Need (z The End of Silence) oraz Hard i What Have I Got (z Hard Volume, ten drugi utwór jest chyba jedynym, który powtarza się na wszystkich albumach koncertowych grupy). Wersje bardzo fajne, Hard ma więcej solówek gitarowych, wszystkie nagrania przechodzą jeden w drugi. Potem następuje szaleństwo - 27-minutowa wersja Move/Obscene. Choć nie do końca tak jest. Owszem, zaczyna się od Move Right In (z repertuaru The Velvet Underground z dodanym tekstem Rollinsa), ale po paru minutach mamy nagle zagrany przez ok. 3 minuty utwór Beastie Boys Gratitude (z albumu Check Your Head). Potem zespół wraca do Move Right In, aby następnie płynnie przejść w Obscene (też z The End of Silence). I tak, szybciutko mija ten kawałek. Na końcu mamy dwa kolejne covery - Crazy Lover Richarda Berry'ego oraz, po ok. 4 i pół minucie, Ghost Rider Suicide. W kolejnej dobrej wersji, z wydłużoną końcówką (oba utwory razem dobiegają do 15 minut). I tak mija ta prawie godzinna płyta.

Wydanie takie sobie, ani tytuł, ani okładka nie robią wrażenia, a tył to już w ogóle żenada. W środku książeczka z opisem i tekstami utworów (po angielsku i japońsku). Tylko Move nie ma tekstu - jest tylko napisane, że nie bardzo da się zrozumieć co Rollins tam wrzeszczy...

Ocena: 2/5

 


piątek, 12 czerwca 2026

The Orb - Orblivion (wersja nie zremasterowana) (1997)

Data zakupu: 1 czerwca 2026 roku

A ten album już kiedyś miałem w tym wydaniu. Fajne wydanie, design mi się zawsze podobał. Dodatkowo w środku znalazła się pocztówka do wysłania do wytwórni. Jakoś ta płyta CD lepiej wygląda w zwykłym pudełku, niż w digipaku...

Ocena: 5/5







wtorek, 9 czerwca 2026

The Orb - U.F.Orb (wersja nie zremasterowana) (1992)

Data zakupu: 1 czerwca 2026 roku

Kupiłem ten album, bo fajnie wygląda, no i teraz modne jest posiadanie pierwszych wersji. A to jest właśnie pierwsze wydanie Big Life, z 1992 roku. Miałem kiedyś wersję późniejszą, w wydaniu Island, miała ona całkowicie zmieniony tył. Książeczka została za to taka sama.

Ocena: 5/5








czwartek, 4 czerwca 2026

Can - Monster Movie (1969)

Data zakupu: 30 maja 2026 roku

To mój ulubiony album Can. 4 utwory, z czego jeden zajmował całą stronę winyla. Zaczyna się dynamicznie, Father Cannot Yell ma ponad 7 minut i jest bardzo mocny. Mary, Mary So Contrary to taka typowa dla lat 60-tych ballada, tylko zagrana jakoś wyjątkowo wolno. A Outside My Door fajnie zapowiada to co będzie normą na późniejszych płytach - krótki, rockowy kawałek. Natomiast najlepszym nagraniem jest Yoo Doo Right. 20 minut powolnego beatu, mocnego basu, "kwaśnej" gitary i szalonych organów. Do tego mantrowy wokal Malcolma Mooney'a - całość robi wrażenie czegoś absolutnie niesamowitego. Na pewno nikt wtedy tak nie grał.

Okładka jest super. W środku standard - esej, zdjęcia, opisy. Wydanie zremasterowane z tej samej serii co Future Days.

Ocena: 2/5