Data zakupu: 18 lutego 2026 roku
Rok 2019 był dla mnie magiczny - mnóstwo znakomitych płyt się wtedy ukazało. Niestety, jak na razie, jest to ostatni taki rok - gdzie więcej niż 5 naprawdę dobrych płyt mnie zachwyciło. The Crucible ukazał się na początku roku i był trochę zaskoczeniem - tylko 3 nagrania, okładka nawiązująca do poprzedniej, również dobrej, płyty The Tower. Album otwiera znowu znakomity riff, utwór trwa ponad 9 minut i nie nudzi ani przez chwilę - typowe granie w stylu Motorpsycho, czyli dobry wokal, fajne riffowanie, zmiany rytmu, transowe fragmenty, całość w sosie retro-rockowym. Kolejne nagranie, balladowe Lux Aeterna, jest już słabsze, głównie melodia mi się nie podoba. Na szczęście ma swoje momenty, choć ja bym go skrócił - trwa ponad 10 minut. Na końcu znajduje się utwór tytułowy - podobnie jak Psychotzar ma to co tygryski lubią najbardziej, tylko w dłuższej formie - ponad 20 minut. Płyta przelatuje dość szybko i jest naprawdę dobrym uzupełnieniem The Tower.
Okładka ciekawa, bo innego autora niż zwykle. W środku digipaka brakuje książeczki, informacje są zamieszczone tym razem także pod płytą.
Ocena: 2/5






































