Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 września 2024

Swans - The Seer (2012)

Data zakupu: 3 września 2024 roku

Album którym zespół Swans triumfalnie powrócił na usta wszystkich. Wcześniejsze dokonania Swans są mi obce, słyszałem chyba tylko kilka nagrań z lat 80-tych, ale to nie były moje klimaty. Natomiast album The Seer zaintrygował mnie przede wszystkim ponad półgodzinnym utworem tytułowym. Ciekaw byłem co tam można zamieścić i nie znudzić słuchacza. Od niego zacząłem odsłuch płyty i zostałem powalony na ziemię. Fantastyczny kawałek, niesamowicie skonstruowany, pełen świetnych pomysłów, brzmień, riffów i ambientowych fragmentów. Najlepsze jest to, że właściwy tekst pojawia się dopiero w ostatnich 4 minutach. Bardzo ciekawy zabieg aranżacyjny.

Zresztą cały album jest naprawdę dobry. Co prawda jest w nim sporo zapętleń i powtórzeń (jak w Mother of the World), ale nie brakuje też fragmentów spokojniejszych (ambientowa połowa A Piece of the Sky) a nawet ballad (The Wolf, The Daughter Brings the Water, Song for a Warrior). Ale zdecydowana większość kawałków to rockowe granie i to z reguły mocne (Avatar, The Apostate, The Seer, Mother of the World). Jedyny kawałek, który wydaje mi się zbędny i go nie lubię to chaotyczny 93 Ave. B Blues - bez struktury, hałaśliwy, głośny i kompletnie bez sensu. Zawsze go pomijam.

Okładka świetna - pies z ludzkimi zębami (tymi samymi co na debiutanckim albumie zespołu). W środku to co trzeba. Jest estetycznie i funkcjonalnie.

Ocena: 2/5








piątek, 28 czerwca 2024

Storm Corrosion - Storm Corrosion (2012)

Data zakupu: 27 czerwca 2024 roku

Storm Corrosion to duet dwóch znanych facetów: Stevena Wilsona i Mikaela Akerfeldta (z Opeth). Rzecz dość wyciszona, akustyczna, choć momentami ambientowa, atmosferyczna a nawet rockowa (a nie tylko post-rockowa). Mamy świetne melodie i dwugłosy (Drag Ropes), niepokojące fragmenty (Storm Corrosion), delikatnie pulsującą balladę (Ljudet Innan) czy szybsze fragmenty (Lock Howl). ale dominuje melancholia i smutek. Bardzo fajne uzupełnienie solowych albumów Wilsona z 2011 i 2013 roku. Lubię ten album, choć jest mocno jesienny.

Okładka taka sobie, w środku są teksty utworów i sporo zdjęć muzyków. W sumie nic ciekawego. Album dawno nie był dostępny na rynku, ale w tym roku ukazał się ponownie na CD nakładem wytwóni Music on CD. I to w jewelboksie! Jakże tradycyjnie...

Ocena: 3/5










środa, 22 maja 2024

Płyty J: Lenny Kravitz - Mama Said (21st Anniversary Deluxe Edition) (2012)

Płyta staroświecka już w momencie wydania (oryginalne wydanie to 1991 rok). Obecnie nazwalibyśmy ją określeniem "retro". Cóż, taki jest Kravitz - zakochany w brzmieniach lat 60. i 70. Dlatego jest tu sporo rocka charakterystycznego dla tamtych lat - akustyczne gitary, melodyjne wokale sporo hipisowskich klimatów... W sumie przyjemne granie, ale jak dla mnie za mało pazura - większość nagrań to jednak ballady i piosenki w średnim tempie. Rzadko są takie mocne uderzenia jak Always on the Run (z gościnnym udziałem Slasha). 

Jest to wydanie rocznicowe, zawiera mnóstwo dodatkowego materiału, aczkolwiek niczego nie słuchałem - to nie moje klimaty. Wydanie w kartoniku - trochę szkoda. W książeczce wszystko to co powinno się w niej znaleźć.












środa, 10 sierpnia 2022

Rush - Clockwork Angels (2012)

Data zakupu: 29 lipca 2022 roku

Ostatni album Rush. Pożegnanie w bardzo dobrym stylu. Nagrali album nawiązujący do najlepszych, progresywnych lat. Mamy więc do czynienia z concept albumem, utwory są często skomplikowane i długie i rzadko przypominają dokonania ze Snakes & Arrows czy Vapor Trails (czyli nudy). Spośród tych nagrań można szczególnie wyróżnić cztery: otwierający płytę Caravan ze znakomitym riffem, tytułowe nagranie z chwytliwem refrenem, Seven Cities Of Gold oraz singlowy Headlong Flight z tym świetnym basem. Reszta nagrań jest już słabsza, ale i tak zdecydowanie lepsza od wcześniejszych dokonań. Może jedynie najkrótsze Carnies robi kiepskie wrażenie. No i refren Wish Them Well mnie irytuje. Ale poza tym to zacna płyta.

Wydanie - przepiękne. Jedna z lepszych okładek jakie widziałem. Książeczka gruba i treściwa - to lubię!

Ocena: 2/5 

Single: Caravan/BU2B, Headlong Flight, The Wreckers, The Anarchist, The Garden




















środa, 20 listopada 2019

Dead Can Dance - Anastasis (2012)

Data zakupu: 4 listopada 2019 roku

Kiedy zespół ogłosił powrót do regularnej działalności w 2012 roku bardzo się ucieszyłem. Szczególnie kiedy potwierdzili, że będzie nowa płyta. No i kiedy się ukazała - miałem mieszane uczucia. Z jednej strony nie zaprezentowali w sumie nic nowego. Słychać tutaj echa Into the Labyrinth i Spiritchasera. Jest to niejako kontynuacja obranej wtedy ścieżki. Nie brakuje monumentalnych nagrań (Children of the Sun, Amnesia, All in Good Time), są klimaty plemienne (Kiko, Agape), połowę nagrań śpiewa Brendan... Czyli to co lubiliśmy już wcześniej.

Ale z drugiej strony, chciałoby się jednak czegoś nowego, nieoczekiwanego, czegoś czym mogliby nas zaskoczyć... Nie na tej płycie. Jest tak jak być powinno w świecie DCD - poprawnie, brzmienie jest doskonałe, melodie podniosłe... Dobra płyta, ale nic więcej.

Za to okładka to chyba jedna z najsłabszych w ich karierze - niezbyt ładna. Wydanie w eleganckim digipaku z krótką książeczką. Kolorystyka mogłaby być jednak bardziej kolorowa, a nie taka czarno-biała.

Ocena: 3/5

Single: Amnesia, Opium

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3