Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1994. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1994. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2026

Various Artists - The Crow (1994)

Data zakupu: 25 maja 2026 roku

Właściwie nie wiem, czemu nigdy tego nie miałem na kasecie, a na CD zdecydowałem się dopiero teraz. Przecież to płyta doskonale w moim ulubionym stylu - jest mocno, jest różnorodnie, jest sporo moich ulubionych wykonawców... Jakoś mi nie leżała. Kumpel miał to na kasecie i od niego sobie przegrałem parę utworów. A jest w czym wybierać. Tutaj poznałem Ghost Rider w wykonaniu Rollins Band (cover zespołu Suicide), tutaj jest inna wersja Milktoast Helmet (podstawowa wersja jest na albumie Betty), tutaj jest też Dead Souls Nine Inch Nails (cover Joy Division). A oprócz tego mamy też znakomity utwór The Cure (naprawdę dobry, dostępny tylko tutaj), niezłe nagranie Rage Against the Machine, ciekawy kawałek Violent Femmes czy też nagrany z gościnnym udziałem Cocteau Twins utwór Time Baby III Medicine. Całość słucha się fajnie, pomimo, że jest też kilka słabszych nagrań.

Z zaskoczeniem przeczytałem też kilka ciekawostek na temat tego albumu. Osiągnął szczyt Billboardu, sprzedając się w ilości 3,8 miliona egzemplarzy. Zawierał prawie same ekskluzywne nagrania, niedostępne nigdzie indziej (albo będące remiksami/innymi wersjami, jak już wzmiankowane utwory Rage Against the Machine i Medicine). The Crow to filmowa adaptacja komiksu Jamesa O'Barr, który jest wielkim fanem The Cure i Joy Division - stąd obecność ich piosenek. Ostatni utwór na płycie, wykonywany przez Jane Siberry, jest zarazem głównym tematem filmu, pojawiającym się na ekranie wielokrotnie.

Wydanie takie jak się człowiek spodziewa - trochę fotosów, informacji o nagraniach itp. Nic szczególnego.

Ocena: 2/5 






środa, 29 kwietnia 2026

Apollo 440 - Liquid Cool #1 (1994)

Data zakupu: 29 kwietnia 2026 roku

Znakomity singiel, chyba najlepszy jakie zespół wydał. Oprócz dwóch standardów, czyli wersji radiowej oraz wersji albumowej nagrania Liquid Cool mamy 3 remiksy. Pierwszy autorstwa Deep Forest - ze znakomitym, długim wstępem i świetną partią właściwą. Drugi to miks The Future Sound of London, z dziwaczną partią basu, mocnym beatem i oczywiście mnóstwem FSOLowych dźwięków. Trzeci, najsłabszy, to dubowy miks Jah Wobble - trochę nijaki, ale i tak niezły. Całość trwa prawie 40 minut - jak na tamte czasy dość często spotykana długość.

Ukazała się też druga część singla z kolejnymi miksami Deep Forest oraz dwoma miksami niejakiego zespołu Space. Absolutne przeciwieństwo pierwszej płyty - same nudne miksy, w dodatku te Space trwające ponad 13 minut. Zdecydowanie odradzam.

Wydanie całkiem ładne, choć obecnie wygląda staro - ta komputerowa grafika mocno się zestarzała. Ciekawostka - płyta przyszła zafoliowana (co słabo, ale widać na pierwszym zdjęciu). Ale raczej nie była to folia oryginalna, z 1994 roku...

Ocena: 2/5

 




sobota, 17 stycznia 2026

Helmet - Wilma's Rainbow EP (1994)

Data zakupu: 13 stycznia 2026 roku

Drugi singiel promujący album Betty. Tym razem, jak na Helmet, dość spory - 7 utworów, 2 studyjne (wzięte z płyty) i 5 koncertowych. I te koncertowe kawałki to główna atrakcja. Świetnie brzmiące, dobrze zagrane, no i ciekawa jest wersja Just Another Victim, wzięta ze ścieżki dźwiękowej do filmu Judgment Night, z 1993 roku. W oryginale była tam też część wykonywana przez House of Pain, tutaj została tylko pierwsza połowa nagrania, płynnie przechodząca w In the Meantime. Świetne granie.

Co ciekawe, ukazała się też limitowana wersja Betty, w zielonym, przezroczystym pudełku, zawierająca jako bonus dokładnie te same nagrania koncertowe. Ale singiel łatwiej zdobyć.

Ocena: 2/5 




czwartek, 16 października 2025

Helmet - Biscuits for Smut (1994)

Data zakupu: 3 października 2025 roku

Bardzo sympatyczny singiel promujący album Betty. Jako bonusy mamy: jeden utwór dostępny wyłącznie na winylu (Flushings), całkiem niezły, bardzo Helmetowy, choć ewidentnie słabszy niż nagrania z płyty, Milktoast w wersji ze ścieżki dźwiękowej do filmu The Crow, oraz hip-hopowy remiks  nagrania tytułowego - słaby, na szczęście krótki. Wydanie minimalistyczne. Ciekawostką jest, że wnętrze wkładki jest wydrukowane w środku, a nie tak jak w normalnym przypadku - rozkładane tak, że nadruk jest na jednej stronie kartki tylko. 

Ocena: 2/5 



środa, 25 czerwca 2025

Beck - Loser (1994)

Data zakupu: 20 czerwca 2025 roku

Singiel, który był dla mnie hitem latem 1997 roku - wtedy go poznałem. Oprócz albumowej wersji słynnego singla mamy tutaj jeszcze 4 inne kawałki - co daje nam jedną stronę winyla - trochę ponad 23 minuty grania. Te wszystkie strony B idealnie uzupełniają znakomity album Mellow Gold. Oprócz akustycznej ballady Alcohol (całkiem ładnej), mamy jeden absolutnie rockowy wyziew (Fume) oraz dwa bardziej hip-hopowo-folkowe fragmenty: Corvette Bummer z komicznym (momentami) wokalem oraz inną wersję płytowego nagrania Soul Suckin Jerk (z podtytułem Reject, co może oznaczać, że było to pierwotna wersja planowana na album), która ma bardzo zaskakujące zakończenie - warto posłuchać. Uwielbiam ten singiel - Beck później miał również sporo ciekawych stron B, szczególnie w okresie Odelay

Wydanie amerykańskie - oczywiście, gdyż wersja europejska różni się diametralnie - nie ma tylu utworów, powtarza się tylko Corvette Bummer, a poza tym są dwa inne kawałki. Jest dużo mnie interesująca. Wydana w zwykłym pudełku, a nie singlowym. Design oczywiście nawiązuje do Mellow Gold - jest niezbyt ciekawy, niestety. We wkładce nic nie ma.

Ocena: 2/5 






czwartek, 20 lutego 2025

Frankie Goes to Hollywood - Two Tribes (1994)

Data zakupu: 19 lutego 2025 roku

Singiel, który chciałem mieć już w latach 90-tych. Znakomity utwór FGTH z fajnymi remiksami Fluke. Naprawdę dobrze napakowany muzyką, prawie 35 minut. Fluke zamieścił tu aż 3 remiksy, co prawda jeden to wersja radiowa, a drugi to wersja instrumentalna, ale i tak są bardzo fajne. Poza tym mamy oczywiście oryginalną wersję radiową, z 1984 roku, a także dwa archiwalne miksy, w tym mój ulubiony zatytułowany Annihilation (ponad 9-minutowy!). Wśród fanów FGTH sensację wzbudziło zamieszczenie rzadkiego miksu Hibakusha, który na europejskim CD znalazł się po raz pierwszy - wcześniej ukazał się wyłącznie na składance Bang, wydanej w 1986 roku w Japonii (nie mylić ze składakiem Bang! z 1993 roku). Ale dla mnie to po prostu kolejna wariacja miksu Annihilation, nie jestem aż tak wielkim fanem FGTH.

Wydanie interesujące, wkładka nie jest rozkładana, tylko zadrukowana z dwóch stron - rzadki zabieg.

Ocena: 2/5 


środa, 5 lutego 2025

King's X - Dogman (1994)

Data zakupu: 28 stycznia 2025 roku

Kolejny album King's X okazał się jeszcze cięższy, bliżej metalu już później nie byli. Nadal mamy znakomite utwory w postaci tytułowego, Black the Sky, Fool You, Don't Care, Human Behavior, Cigarettes czy Pillow. Sporo solówek gitarowych, fajnych, chwytliwych melodii... Szkoda tylko, że głónym wokalistą został wyłącznie Doug Pinnick - na poprzednich albumach zdarzały się główne wokale także pozostałych muzyków (choć perkusista Jerry Gaskill robił to sporadycznie). Ale i tak dobrze mu to wychodzi - słychać to np. w dobrej balladzie Flies and Blue Skies. Mamy też świetną, koncertową wersję Manic Depression Jimiego Hendriksa na końcu. W sumie fajny album, ale dokładnie pokazujący, dlaczego zespół King's X nigdy nie odniósł aż tak dużego sukcesu. Brakuje tutaj jakiejś dozy oryginalności, porywającego riffu, przebojowej melodii i czegoś co ich wyróżni z tłumu podobnych zespołów...

Wydanie dość standardowe. Ciekawostką jest fakt, że okładkowy piesek występuje w kilku wariantach kolorystycznych - bywa też czerwony, niebieski i zielony. Mnie się trafił żółty.

Ocena: 2/5












środa, 27 listopada 2024

Peter Gabriel - Secret World Live (1994)

Data zakupu: 20 listopada 2024 roku

Bardzo przyjemny album koncertowy z trasy promującej album Us. Ciekawy dobór utworów, nie tylko przebojów (choć w zdecydowanej większości) i nie tylko z promowanego albumu. Najciekawiej wypada duet Across the River i Slow Marimbas - kompletnie odmienne od wersji studyjnych, a zarazem podobne. Świetne są też wersje Secret World, In Your Eyes, Steam zaskakuje spokojnym początkiem... Słucha się przyjemnie, jedynie Shaking the Tree jest zdecydowanie za długie (ponad 9 minut).

Kiedy ten album się ukazał, miałem przyjemność zobaczyć w telewizji fragmenty filmu koncertowego, wydanego na kasecie VHS w tym samym czasie. Znakomite koncerty, pełne rozmachu, mnóstwa sztuczek technicznych (jak na tamte czasy bardzo nowoczesnych), co utwór to inne sposoby pokazania treści utworu (a to Peter pływa w łódce, a to śpiewa z budki telefonicznej, a na koniec wszystkich członków zespołu pakuje do walizki!). Każdy koncert powinien tak wyglądać!

Wydanie bardzo ładne, miałem oryginalnie na kasecie i to była jedna z bardziej kolorowych kaset jakie miałem. Fajnie, że są podpisane zdjęcia wszystkich muzyków. Ciekawostką jest to, że zestaw zawiera dwie płyty, ale podzielone są nierówno - pierwsza płyta jest dłuższa niż druga. Na kasecie podział utworów był już równy. Dziwny zabieg.

Wraz z płytą ukazał się singiel SW Live EP, zawierający, oprócz znanego z płyty Red Rain (i Come Talk to Me w niektórych wydaniach), dwa dodatkowe koncertowe utwory - San Jacinto i Mercy Street. Szkoda, że ich tu nie ma...

Ocena: 2/5

 


środa, 8 maja 2024

Various Artists - S.F.W. (1994)

Data zakupu: 30 kwietnia 2024 roku

Album dość ważny dla mnie - od niego zaczęła się moja przygoda z zespołami Soundgarden i Monster Magnet. Oprócz rozpoczynającego album Jesus Christ Pose w wykonaniu Soundgarden jest tu też genialna, akustyczna wersja Like Suicide (podpisana tylko przez Chrisa Cornella) - uwielbiam tą wersję! Oczywiście poznałem ją, zanim dotarłem do płyty Superunknown. Natomiast Monster Magnet akurat znałem z telewizji - na kanale Viva 2 często leciał teledysk do tego kawałka. Co ciekawe - na albumie Dopes to Infinity znajduje się inna wersja! Fajnie.

Poza tym jest tu sporo popularnych wtedy grup jak Marilyn Manson, Hole czy Cop Shoot Cop. Ich kawałki są niezłe, ale nie robią na mnie wrażenia. Plusem jest obecność pierwszego przeboju Radiohead czyli ballady Creep. Nie brakuje też mniej znanych wykonawców jak Paw, Pretty Mary Sunshine czy Babes in Toyland. Można ich olać, większość obraca się w kręgach alternatywnego rocka i nic ciekawego nie prezentuje.

Wydanie takie sobie, okładka raczej z gatunku beznadziejnych.

Ocena: 2/5