Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soundgarden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soundgarden. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2025

Soundgarden - Screaming Life/Fopp (1990)

Data zakupu: 1 sierpnia 2025 roku

Składak zawierający dwie pierwsze EPki zespołu, jedna z 1987 roku, druga z 1988 roku. Bardzo ciekawe i miejscami fajne granie. Brzmienie oczywiście typowe dla undergroundu lat 80-tych - jest mrocznie, surowo i nawet bez pogłosów. Parę całkiem niezłych nagrań się tu znajdzie, przede wszystkim ponure i powolne Hunted Down i Nothing to Say. Dobrze wypadają też lekko nowo-falowy Entering, świetna przeróbka utworu The Ohio Players Fopp oraz cover Mudhoney Swallow My Pride. Lubię też dubową wersję Fopp - pokręcona i zakręcona i faktycznie prawie pozbawiona wokalu. Ich pierwszy remiks! (nie było ich potem zbyt dużo) Reszta nagrań jest taka sobie, przypomina momentami debiutancki album za którym nie przepadam.

Wydanie, niestety, słabe. Imitacja winyla, więc opakowanie jest kwadratowe, co brzydko wygląda na półce (podobnie jak Lonker See). Płyta CD jest włożona w osobną kopertę, książeczki brak, jest za to rozkładana wkładka zawierająca wszystkie info - imitacja tylnej strony kopert obu EPek. Wydanie chyba z 2011 roku zawierające jeszcze jedno nagranie - Sub Pop Rock City - mało ciekawe, choć był to jeden z pierwszych utworów Soundgarden wydanych komercyjnie.

Ocena: 2/5 









czwartek, 5 listopada 2015

Soundgarden - Louder Than Love (1989)

Data ponownego zakupu: 28 października 2015 roku
Data pierwszego zakupu: 26 września 1998 roku

Drugi album Soundgarden to trochę inna bajka niż późniejsze ich dokonania. Brzmienie jest jeszcze dość surowe, kompozycje są mniej metalowe, a wokal Cornella oscyluje głównie w wysokich rejestrach. Ale to całkiem udany album. Co prawda po trzech pierwszych kompozycjach następuje pewien spadek formy, ale od nagrania Loud Love mamy już same fajne piosenki. Zdarzają się fajne melodie (Hands All Over, Loud Love, Big Dumb Sex, Uncovered, Full On (reprise)), fajne riffy (Uncovered, Big Dumb Sex, No Wrong No Right), ciekawe odloty w awangardę (Gun, I Awake)... Widać, że chłopaki kombinują i starają się urozmaicać swoje nagrania. No i dominują powolne tempa (Ugly Truth, Gun, I Awake, Uncovered), z rzadka zdarza im się przyspieszyć (Get on the Snake). Lubię ten album, pomimo pewnej surowizny w brzmieniu - w końcu to były jeszcze lata 80-te.

Wydanie takie sobie - okładka nie przekonuje, zdjęcia są słabe, design kiepski (złe ułożenie liter, błędy w druku). No i czerwony kolor tła na bocznym pasku - nijak nie pasujący do reszty.

Ocena muzyki: 3/5 | Spotify

Single: Loud Love, Hands All Over

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

niedziela, 16 czerwca 2013

Soundgarden - Badmotorfinger (1991)

Data zakupu: 18 sierpnia 2001 roku

Dość długo czekałem na okazję, aby nabyć najlepszy album Soundgarden. Badmotorfinger powala brzmieniem, mocą, energią... To płyta najbliższa metalowi w historii zespołu i to takiemu metalowi w wydaniu Black Sabbath. Jest mocno, ciężko, momentami muzyka wlecze się niczym walec (Slaves & Bulldozers, New Damage), po czym przyspiesza do huraganowego tempa (Jesus Christ Pose, Face Pollution). Zespół nie boi się eksperymentować z brzmieniem (Room a Thousand Years Wide), choć czasem zaskakuje dość tradycyjnym brzmieniem (Mind Riot). Ale nad wszystkim góruje przede wszystkim doskonały wokal Chrisa Cornella - potrafi być i zadziorny, jak i delikatny, choć cały czas rockowy. Genialny album.

Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o projekcie płyty. Jest brzydko, mało czytelnie (te rozstrzelone teksty), kolory są źle dobrane i w ogóle wszystko jest źle. Jedynie zdjęcie zespołu jest takie jak trzeba.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Single: Jesus Christ Pose, Outshined, Rusty Cage

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

czwartek, 23 maja 2013

Soundgarden - Superunknown (1994)

Data pierwszego zakupu: 7 listopada 1998 roku
Data ponownego zakupu: 2 października 2012 roku

Najsłynniejsza i najlepiej sprzedająca się płyta Soundgarden. Wielkie hity Spoonman i Black Hole Sun, 5 singli, pierwsze miejsce listy Billboardu w dniu debiutu... Płyta legenda. Niekoniecznie dla mnie. Owszem, to dobry album, mający parę naprawdę porywających momentów (jak Let Me Drown, Head Down, 4th of July, Mailman czy kawałek tytułowy), ale zdarzają się też przeciętniaki (Fell on Black Days, Fresh Tendrils). W dodatku zespół zaczął zmiękczać swoje brzmienie - w porównaniu do najlepszej płyty z 1991 roku, Badmotorfinger, która była prawie metalowa, Superunknown jest dużo łagodniejsze i przystępniejsze. Są ballady, są zwykłe rockowe piosenki, jest więcej melancholii... W dodatku całość jest zdecydowanie za długa (16 utworów, ponad 73 minuty) - ale takie były czasy - zachłyśnięcie się możliwościami płyty CD. W każdym razie jest to niezły album, chyba nawet drugi najlepszy zespołu.

Wydanie dość zwykłe. Fajnie, że książeczka dość gruba, szkoda tylko, że pod tekstami są dość przeciętne zdjęcia i rysunki - psuje to odbiór. Nie podoba mi się wystylizowanie płytki CD na płytę winylową - kompletnie nie zdaje to egzaminu. Z całego designu najbardziej lubię okładkę.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Single: Spoonman, The Day I Tried to Live, Black Hole Sun, Fell on Black Days, My Wave

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Soundgarden - Down on the Upside (1996)

Data pierwszego zakupu: 28 października 1996 roku
Data ponownego zakupu: 27 grudnia 2012 roku

Jako chłopak dorastający w latach 90-tych ubiegłego wieku musiałem przejść przez "chorobę" zwaną "grunge". Oczywiście na pirackich kasetach miałem i Nevermind Nirvany i Ten Pearl Jam i Dirt Alice in Chains... Badmotorfinger Soundgarden jakoś nie znalazłem - musiałem się posiłkować wypożyczalnią płyt CD. I jakoś z tych czterech najsłynniejszych grup Soundgarden najbardziej mi podszedł. Zwłaszcza właśnie w 1996 roku miałem sporą jazdę na nich. Nawet na początku 1997 roku zapisałem się na listę mailową dot. tego zespołu - jakoś tak chyba tydzień przed ogłoszeniem, że się rozwiązali. No i zaczęła się jazda - jednego dnia dostałem chyba 500 maili fanów płaczących nad tym faktem. Totalna histeria, głównie ze strony Amerykanów. Pamiętam jeden mail - babka w średnim wieku płakała nad ich rozpadem, ale jej 5-letni synek ją pocieszył: Mamo, przecież wciąż masz ich płyty i możesz ich słuchać. To ją podbudowało. Komedia po prostu.

Muzycznie to już była troszkę jazda w dół. Po rewelacyjnej Badmotorfinger i naprawdę niezłej Superunknown, płyta Down on the Upside jest najbardziej łagodna i wygładzona. Za to brzmi najlepiej z tych trzech. Jest tu parę naprawdę świetnych kawałków typu No Attention, Never Named, Applebite, Ty Cobb czy Boot Camp. Jest też parę beznadziejnych wypełniaczy jak Blow Up the Upside World (kopia Black Hole Sun), Switch Opens czy Burden in My Hand. Tak naprawdę wtedy średnio mi się podobała. Obecnie jakoś bardziej ją doceniam - ma swoje smaczki.

Za to jedno jest pewne - jest najładniej wydana ze wszystkich płyt Soundgarden. Świetne zdjęcia, ładnie wkomponowane teksty utworów, dobry design. Tylko okładka jakaś taka niewyraźna... Co ciekawe - poprzednio też miałem wersję w digipaku. W przeciwieństwie do dzisiejszych wydań digipakowych, częstokroć zawierających dodatkowe utwory, ówczesna wersja w tekturce różniła się tym od wersji pudełkowej, że... no cóż, była w digipaku. I tyle.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Single: Pretty Noose, Burden in My Hand, Blow Up the Outside World

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7