Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1999. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1999. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2026

Leftfield - Rhythm and Stealth (japan version) (1999)

Data zakupu: 10 czerwca 2026 roku

Oczywiście w 1999 roku miałem wersję jednopłytową, zanim się jej pozbyłem w 2000 roku, po zakupie wydania z dodatkowymi remiksami. Jednakże teraz postanowiłem uzupełnić kolekcję o wydanie japońskie jednego z moich ulubionych albumów. Ta wersja, jak to zwykle bywa z japońskimi wydaniami, zawiera jeden dodatkowy utwór i to w dodatku bardzo rzadki, na CD dostępny wyłącznie na tej płycie. Jest to alternatywny miks Phat Planet, który oryginalnie ukazał się przed wydaniem płyty na 10-calowym winylu zawierającym także oryginalną wersję nagrania. Bardzo fajny miks, kompletnie inny niż oryginał, ale mający wiele z jego ducha. Nawet chyba utrzymany jest w innym tempie...

Za to wydanie płyty jest naprawdę dobre. Książeczka niewiele się różni od wydania europejskiego, ale dodatkowo otrzymujemy wkładkę z tekstami oraz esejem o zespole (chyba, bo jest po japońsku). Fajny dodatek.

Ocena: 5/5

 


poniedziałek, 20 października 2025

Thomas Fehlmann - One To Three. Overflow; Ninenine/nd (1999)

Data zakupu: 10 października 2025 roku

Technicznie jest to składanka. Drugi album solowy Thomasa Fehlmanna zawiera mieszankę różnych nagrań. Na początek są rzeczy nowe oraz remiksy. A potem mamy dwa single, które ukazały się wcześniej tylko na winylu. Są tu rzeczy naprawdę świetne, jak znakomite remiksy Charles'a Wilpa i Infiniti, ale też nagrania własne Fehlmanna jak I Wanna Be a Little Fishy czy Monza. Podoba mi się Trashaestheticversion (choć to remiks utworu Wee Wee Mademoiselle z debiutanckiego albumu Fehlmanna, Good Fridge. Flowing: Ninezeronineight.) oraz mroczne nagranie Friedrichstrasse z gościnnym udziałem Robert Frippa (to prawdopodobnie dźwięki z sesji do albumu FFWD>>). reszta to takie typowe plumkanie Fehlmanna czasem oryginalne (Cripsy Duck, Tuning), czasem zremiksowane przez innych (Rmx 01, Part Diversion). Całość robi niezłe wrażenie, choć kupiłem to bardziej z sentymentu... Mam z tym albumem miłe wspomnienia.

Wydanie skromne, choć nienajgorsze. Śmieszne, że we wkładce, w środku, jest tylko kreska...

Ocena: 2/5

 


niedziela, 12 października 2025

Freestylers - B-Boy Stance Remixes (1999)

Data zakupu: 26 września 2025 roku

Reedycja singla z 1998 roku. W stosunku do poprzednika zawiera całkiem nowe remiksy, oraz wersję wydłużoną tytułowego nagrania. Remiksy są różne - mamy dwa drum'n'bassowe, jeden Grooveridera - bardzo fajny - a drugie Muldera, który chyba strasznie chciał być jak Aphrodite, bo jego remiksy brzmią bardzo podobnie... W każdym razie niezły miks. Reszta jest albo breakbeatowa (Jay Rock), albo zbliżona do hip-hopu (Mighty Supernaturals), albo bardziej klubowa (dwa miksy Dub Pistols). Wyróżnić muszę przede wszystkim świetny dubowy miks Dub Pistols, który znakomicie buja, pod koniec przechodząc w lekki house - świetna rzecz, noga sama chodzi! Co ciekawe, wersja wokalna jest dużo słabsza...

Wydanie fajne, w dodatku całość trwa ponad 41 minut - cacko!

Ocena: 2/5


czwartek, 2 października 2025

Freestylers - Here We Go (1999)

Data zakupu: 23 września 2025 roku

Ten singiel jest dość krótki, tylko 3 utwory, całość trwa niewiele ponad 15 minut. Mamy wersję radiową oraz 2 miksy. Miks Soul Hooligana, skrócony w stosunku do wersji z winyla, jest dość przeciętny, aczkolwiek nie najgorszy. Najlepiej wypada miks Plump DJs - breakbeatowy, prawie pozbawiony wokalu, fajnie bujający. Znalazł się też na płycie Plump DJs A Plump Night Out

Design niezły, choć oczywiście spokrewniony z albumem i innymi singlami.

Ocena: 2/5 



czwartek, 18 września 2025

The Micronauts - The Jag (1999)

Data zakupu: 17 września 2025 roku

Kiedyś miałem dużą jazdę na ten francuski duet. Nawet szarpnąłem się w 2001 roku na ich mini-album Bleep to Bleep (pięknie wydany, ale prawie kompletnie niesłuchalny), który zakupiłem wysyłkowo zagranicą (wtedy to było coś!). Niestety większość ich twórczości okazała się mało przyswajalna - dużo hałasu przy house'owych rytmach - muzyka składałą się głównie z elektronicznych, zniekształconych i drażniących dźwięków. Oczywiście były wyjątki jak niezłe remiksy Underworld czy The Chemical Brothers. Wyjątkiem jest też ten singiel. Tytułowy kawałek oparty na świetnym samplu bardzo fajnie buja i dobrze nadaje się na parkiet (pomimo wolniejszego tempa). W dodatku trwa ponad 11 minut, co jest akurat plusem - sporo się w nim dzieje. Bardzo dobry jest też drugi utwór - miks Speedy J'a, uwypuklający największe zalety tytułowego kawałka. Bardzo przyjemny singiel.

Wydanie dość oryginalne - kartonik w kartoniku. Dodatkowo wkładkę wyciąga się od góry - oryginalne. Fajne rysunki na okładce i z tyłu. Podoba mi się to minimalistyczne wydanie.

Ocena: 2/5 






niedziela, 15 grudnia 2024

Orbital - The Middle of Nowhere (1999)

Data zakupu: 10 grudnia 2024 roku

Wydaje mi się, że to ostatni sensowny album Orbitala. Potem wydali jeszcze 2 płyty (dość słabe) i zamilkli na 8 lat, po czym reaktywowali się i nagrali jeszcze 3 płyty (z czego znam tylko Wonky z 2012 roku i nie mam ochoty do niej powracać). Oprócz tego ukazało się mnóstwo składaków (a dokładnie 4), trochę singli i remiksów... Nic szczególnego.

Po dość spokojnych i w miarę łagodnych płytach Snivilisation i In Sides, tym razem mamy dynamikę, uderzenie, taneczne rytmu i, momentami, ścianę dźwięków. Płyta jest trochę dziwnie wyprodukowana, nawet łagodniejsze momenty są bardzo głośnie - chyba już wtedy zaczynała się "Loudness War". W każdym razie już po 4. kawałkach człowiek ma dość, a tu dalej wytchnienia brakuje - Otono niby łagodniejsze, ale też szybkie i głośne. Dopiero ostatni kawałek, Style, nota bene chyba najlepszy na płycie, przynosi wolniejsze tempo i wytchnienie. Ale początek jest zacny - Way Out zachwyca dęciakami i świetnymi samplami orkiestrowymi, Spare Parts Express to bardzo fajny utwór, z "kolejowym" rytmem. Kolejne dwa, bardzo agresywne, brzmiące niczym rockowe kawałki (gitaro-podobne syntezatory) są już trochę mniej interesujące. Ciekawie wypada za to dwuczęściowy utwór Nothing Left, z gościnnym udziałem wokalnym Alison Goldfrapp - początkowo mroczny, ale potem fajnie rozwijający się, z ciekawym motywem w drugiej części (wydanej zresztą na singlu). Całość nie jest już tak dobra jak poprzednie albumy, ale jeszcze trzyma poziom.

Wydanie interesujące - wszystkie informacje mamy drobnym druczkiem na tyle pudełka, a w dość grubej książeczce są wyłącznie zdjęcia - i to celowo nieostre. Nawet z boku brakuje informacji o wykonawcy, tytule czy numerze seryjnym - jest sama pustka...

Ocena: 2/5


 

poniedziałek, 8 lipca 2024

Prince - The Greatest Romance Ever Sold (1999)

Data zakupu: 4 lipca 2024 roku

Jedyny komercyjnie wydany singiel promujący album Rave Un2 the Joy Fantastic, do którego mam jakąś słabość... Wydano bardzo wiele różnych wersji, amerykański singiel CD zawierał 8 nagrań, europejskie miały różne tracklisty. Ten singiel ma to na czym mi zależało, czyli dwa miksy The Neptunes i Jasona Nevinsa (w wersjach radiowych i pełnych). Miks The Neptunes, z gościnnym rapem Q-Tipa, jest hip-hopowy, natomiast miks Nevinsa to house. W sumie dość przeciętne miksy, ale jakoś fajnie je mieć...

Wydanie w zwykłym pudełku singlowym, z estetyczną okładką i fajną reklamą albumu w środku.

Ocena: 1/5

sobota, 21 października 2023

Ken Ishii - Misprogrammed Day (1999)

Data zakupu: 7 października 2023 roku

Całkiem interesujący singiel Ken Ishii. Promował drugi album wydany dla R&S Records (inne płyty ukazały się tylko w Japonii). Utwór tytułowy to typowy Ishii - prosty beat, ciekawe dźwięki, czasem dość nieoczekiwane melodie, dość przyjemny kawałek. Miks DJ Q jest bardzo mroczny i totalnie odjechany - dźwięki niczym z innej planety, cały klimat kawałka jest niesamowity. Miks Dave'a Angela to tradycyjne techno, natomiast Afronaught dodał świetną partię perkusji, co czyni z tego miksu breakbeatowy numer. Fajne granie.

Okładka bardzo estetyczna, taka czysta i jasna... Fajna czcionka.

Ocena: 2/5 




sobota, 8 lipca 2023

Sven Väth - Six in the Mix (the fusion remix collection '99) (1999)

Data zakupu: 5 czerwca 2023 roku

Kolejny zbiór remiksów, tym razem nagrań pochodzących z niezłego albumu Fusion, chyba jedynego Svena, który mi w całości odpowiada. Miksy są bardzo ztechnicyzowane, z całej płyty wprost wieje chłodem. Zaczyna się nieźle, od mrocznego dubu, ale potem jest już różnie. Miksy Sensoramy, Si Begga, Steve Buga czy Mosaica są całkiem przyjemne i lubię do nich wracać. Ale reszta wypada już tak sobie. Zaskakuje to, że miksy Omen A.M., pomimo, że dokonane przez różnych twórców, są bardzo do siebie podobne. Wyróżnia się za to miks Anthony'ego Rothera, gdyż jest to czyste electro (czyli to z czego Rother słynie). Mimo to lubię czasami sobie tego posłuchać - to jak powrót do korzeni niemieckiej elektroniki.

Wydanie skromne, w środku wielki, nieciekawy plakat.

Ocena: 2/5