Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rush. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rush. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2022

Rush - Clockwork Angels (2012)

Data zakupu: 29 lipca 2022 roku

Ostatni album Rush. Pożegnanie w bardzo dobrym stylu. Nagrali album nawiązujący do najlepszych, progresywnych lat. Mamy więc do czynienia z concept albumem, utwory są często skomplikowane i długie i rzadko przypominają dokonania ze Snakes & Arrows czy Vapor Trails (czyli nudy). Spośród tych nagrań można szczególnie wyróżnić cztery: otwierający płytę Caravan ze znakomitym riffem, tytułowe nagranie z chwytliwem refrenem, Seven Cities Of Gold oraz singlowy Headlong Flight z tym świetnym basem. Reszta nagrań jest już słabsza, ale i tak zdecydowanie lepsza od wcześniejszych dokonań. Może jedynie najkrótsze Carnies robi kiepskie wrażenie. No i refren Wish Them Well mnie irytuje. Ale poza tym to zacna płyta.

Wydanie - przepiękne. Jedna z lepszych okładek jakie widziałem. Książeczka gruba i treściwa - to lubię!

Ocena: 2/5 

Single: Caravan/BU2B, Headlong Flight, The Wreckers, The Anarchist, The Garden




















poniedziałek, 18 października 2021

Rush - Retrospective I 1974-1980 (1997)

Data zakupu: 13 września 2021 roku

Muszę przyznać, że na punkcie niektórych zespołów i płyt jestem trochę stuknięty. No bo właściwie po co mi ten składak? Niby zawiera parę nagrań z płyt, których nie planuję zakupić (czyli Rush, Fly by Night i 2112), ale czy to jest powód. Powodem jest to, że po prostu chciałem go mieć. Jest to świetny wybór nagrań z lat 1974-1980, słucha się tego znakomicie i najzwyczajniej w świecie podoba mi się. Doskonałym pomysłem jest fakt, że nagrania są ułożone tak, aby przyjemnie się tego słuchało, a nie chronologicznie (co jest jednym z głupszych pomysłów - sam Geddy Lee nawet na to narzekał przy okazji składaka Chronicles z 1990 roku). Polecam każdemu jako rozpoczęcie przygody z zespołem!

Wydanie też jest bardzo ładne, choć skromne. Fajnie wyglądają okładki płyt jako obrazy w środku wkładki.

Ocena: 3/5








poniedziałek, 11 października 2021

Rush - Different Stages. Live (1998)

Data zakupu: 8 września 2021 roku

Jak zwykle, po 4. płytach studyjnych zespół Rush wydał koncertowy album. Mogło to być ich ostatnie wydawnictwo, zważywszy na fakt, że rok wcześniej perkusistę zespołu dotknęły osobiste tragedie, po którym wycofał się z życia publicznego i zawodowego. Album świetnie podsumowuje okres 1989-1997, stąd najwięcej nagrań pochodzi właśnie z tego okresu. Na dwóch pierwszych płytach mamy wybór nagrań z tras koncertowych z tamtych lat, aczkolwiek nie brakuje też nagrań starszych jak suita 2112 (pierwszy raz zagrana w całości!), Natural Science czy klasyk Closer to the Heart. Oczywiście wybór nagrań jest raczej subiektywny i obejmuje najbardziej znane nagrania (jak Nobody's Hero, Animate, Roll the Bones,  Driven, Bravado czy Show Don't Tell). Ale nie przeszkadza to w niczym - słucha się tego bardzo fajnie. 

Ciekawostką jest dodatkowy, 3 dysk, zawierający nagrania z koncertów z 1977 roku, zaraz po wydaniu A Farewell to Kings. Fajnie można sobie porównać te koncerty, jak bardzo się zmieniło przez te 20 lat w grze i repertuarze zespołu. Koncert jest też fajny, choć słychać, chociażby w głosie Geddy'ego, że to była inna epoka...

Wydanie bardzo ładne, choć w kartoniku. Fajnie, że koncert dodatkowy zapakowano w osobny kartonik. Wkładka mało interesująca, choć ma ładną okładkę (inną niż cała płyta).

Ocena: 3/5













poniedziałek, 31 lipca 2017

Rush - A Farewell to Kings (1977)

Data zakupu: 6 lipca 2017 roku

Po sukcesie albumu 2112 zespół Rush postanowił kontynuować styl prog-rockowy. Dzięki temu na A Farewell to Kings mamy aż dwie suity - Xanadu i Cygnus X-1 Book I. Obie niezłe, choć różne. Xanadu ma sporo fajnych klawiszy i chwytliwe melodie. Cygnus... świetnie się zaczyna, bardzo kosmicznie, a potem robi się hardrockowo. Oprócz tego mamy też krótsze kawałki - tytułowy zaczyna się fajną gitarą akustyczną, Cinderella Man to typowy kawałek Rush, Madrigal to rzadko spotykana w repertuarze Rush ballada. Na osobną wzmiankę zasługuje pierwszy prawdziwy przebój Rush, czyli Closer to the Heart. Album 2112 był sukcesem albumowym, a Closer... to już sukces singlowy.

Okładka taka sobie, wydanie takie same jak inne remastery Rush - teksty, krótki opis, trochę zdjęć. Standard.

Ocena: 3/5

Single: Closer to the Heart

Okładka

Tył

Bok

Wnętrze

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

piątek, 27 stycznia 2017

Rush - Grace Under Pressure (1984)

Data zakupu: 27 stycznia 2017 roku

Kiedyś nie lubiłem tego albumu. Nie było nawet specjalnego powodu, ale jakoś mnie irytował - a to klawisze nie takie jak trzeba, a to melodie nieciekawe, a to produkcja sterylna... Ale w końcu mi przeszło i obecnie lubię ten album, choć nadal nie należy do tych, po które sięgam najczęściej. Ot, dobry, poprawny album Rush. Ma momenty (szczególnie The Body Electric, Between the Wheels czy Distant Early Warning), ogólne brzmienie nie jest złe (choć już mocno zakorzenione w latach 80-tych), muzycy mają koszmarne fryzury... Fajna płyta, choć przeciętna.

Okładka nie przypadła mi do gustu - takie nie wiadomo co. W środku teksty, opis, dwa zdjęcia... Nic ciekawego.

Ocena: 3/5

Single: Distant Early Warning, The Body Electric

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

wtorek, 9 sierpnia 2016

Rush - Power Windows (1985)

Data zakupu: 6 sierpnia 2016 roku

Aby płycie Afterburner zespołu ZZ Top nie było smutno, że jest (jak dotąd) jedyną bardzo plastikową odmianą rocka w mojej kolekcji, dziś kolejny plastik, czyli Power Windows Rush. Na całej płycie klawisze dominują, wygrywają melodie, tworzą tło, a nawet wpływają na brzmienie bębnów (Peart gra tutaj bardzo dużo na elektronicznych bębnach). Dzięki temu zespół osiągnął charakterystyczne brzmienie lat 80-tych. Nawet gitara przeszła bardziej w tło, w dodatku gra prawie wyłącznie w wysokim rejestrze. Na szczęście nadal słychać, że jest to Rush. Oprócz głosu Geddy'ego Lee mamy skomplikowane rytmy, połamane partie basu (lub syntezatora basowego) i charakterystyczne linie melodyczne. Fajne granie, właśnie dzięki temu. Co prawda, niekiedy partie klawiszy się mocno zestarzały (Grand Designs, Emotion Detector), a brzmienie jest nieco za bardzo sterylne, to lubię ten album. Lifeson czasem pokazuje pazura (Territories), Peart nie przypomina automatu perkusyjnego, a Lee potrafi nawet ładniej zaśpiewać (The Big Money, Mystic Rhythms). 

Okładka ciekawa, zawsze się zastanawiałem, o co temu gościowi chodzi. W środku standard - teksty, zdjęcia muzyków (okropne fryzury), lista płac... Nic wielkiego.

Ocena: 3/5 | Link do Spotify

Single: The Big Money, Emotion Detector

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki