Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2000. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2000. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2026

Primal Scream - Accelerator (2000)

Data zakupu: 18 marca 2026 roku

Trzeci i ostatni singiel promujący znakomity album XTRMNTR. Aby zachować pisownię singiel nazwano ACCLRTR. Zawiera tylko 3 nagrania - tytułowy wymiatacz to chyba najgłośniejszy utwór Primal Scream w historii. Oprócz niego dostaliśmy 2 dodatkowe nagrania. Pierwsze to cover zespołu The Third Bardo z 1967 roku. W ogóle nie słychać, że to nagranie z psychodelicznego okresu rocka - tutaj brzmi bardzo nowocześnie, sporo elektroniki, mocny wokal Gillespie'ego, ostre gitary. Świetny kawałek. Drugie nagranie, z gościnnym udziałem Petera Wellera, to już bardziej tradycyjne granie, nie odbiegające zbytnio od kawałków z płyt Give Out but Don't Give Up czy późniejsza Riot City Blues. Fajne, choć bez szału.

Za to sam singiel jest dość znaczący. Otóż jest to ostatni singiel wydany przez wytwórnię Creation w historii. Zaraz potem się zwinęła całkowicie. Szkoda, bo to jednak kawał muzycznej historii Wielkiej Brytanii. Nagrywali tam tacy znani wykonawcy jak Oasis, My Bloody Valentine, The Jesus and Mary Chain, Dreadzone, Super Furry Animals czy Slowdive. Swój krótki epizod w tej wytwórni zaliczyli moi ulubieńcy z Fluke (debiutancki album The Techno Rose of Blighty). A tutaj taki zonk. Podobno głównie chodziło o brak chęci dalszego prowadzenia wytwórni przez założyciela. No cóż.

Wydanie niezłe - płyta CD w tekturowej kopercie włożonej do tekturowej koperty. Design taki sobie, ale nienajgorszy.

Ocena: 2/5

 


środa, 18 lutego 2026

Gong - Zero to Infinity (2000)

Data zakupu: 5 lutego 2026 roku

Album, który poznałem dopiero w zeszłym roku. I żałuję, że tak późno - to bardzo dobra rzecz. Gong powraca do brzmień znanych z lat 70-tych, ale zarazem tworzy dźwięki bliższe czasom współczesnym (wtedy). Mamy więc bezpośrednie nawiązanie do płyty You - Invisible Temple to prawie brat bliźniak The Isle of Everywhere - długi, pełen saksofonowych i gitarowych solówek, ze znakomitym basem i lekką perkusją, czarujący klimatem - jedno z lepszych nagrań na płycie. A propos saksofonu - mamy tu obecnych aż dwóch saksofonistów - jest Didier Malherbe oraz Theo Travis. Zresztą w ogóle skład zespołu jest zacny i mocno przypominający skład z lat 70-tych - Mike Howlett na basie, Gilli Smyth na wokalu... Daevid Allen jest oczywistością. Skład uzupełnia znakomity perkusista Chris Taylor - będzie też obecny na 2032

Pozostałe utwory nie są wcale gorsze, nawet niektóre uważam za lepsze, jak kończący album Infinitea - kolejny instrumental z wokalizami Gilli i saksofonowymi solówkami, okraszony znakomitą figurą rytmiczną perkusji - powtórzoną zresztą w innym utworze, The Mad Monk - Infinitea jest niejako rozwinięciem tamtego utworu, tyle, że bez tekstu i bardziej eteryczny. Nie brakuje tu też mocniejszych "kopnięć" - Zeroid ma zadziorny riff, Bodilingus to znakomita partia wokalna, a Magdalene czaruje duetami saksofonowymi i świetnym wokalem. Nie brakuje oczywiście też spokojniejszych fragmentów - Tali's Song i Yoni on Mars to takie klasyczne Gongowe ballady. Na koniec muszę wspomnieć o rzeczy nietypowej dla Gongu - Wise Man in Your Heart nie jest nowym nagraniem. Ukazał się pierwotnie na albumie Good Morning! sygnowanym przez Daevida Allena i hiszpański zespół Euterpe, w 1976 roku. Oczywiście interpretacja jest nowoczesna, ale nadal jest to ten sam utwór - trochę reggae'owy, bardziej balladowy, mocno oniryczny... Fajny album.

Zakupiłem oczywiście remaster Kscope z 2023 roku. Przede wszystkim ma on zdecydowanie lepszą okładkę niż wydanie oryginalne, poza tym jest w ładnym, choć skromnie wydanym, digipaku. W środku tylko wkładka...

Ocena: 3/5 







wtorek, 28 października 2025

Laurent Garnier - Greed (2000)

Data zakupu: 16 października 2025 roku

Trzeci singiel promujący album Unreasonable Behaviour. Zawiera same remiksy, niestety, w większości takie sobie (Avril, Fabrice Lig). Ale na końcu jest znakomity miks Dave'a Clarke'a - zawsze go bardzo lubiłem. Jest mroczny, ciemny i mocny. I nie za długi - niecałe 6 minut. 

Wydanie dość niezłe, design nawiązujący do albumu.

Ocena: 1/5 

wtorek, 14 października 2025

Banco de Gaia - Obsidian (2000)

Data zakupu: 3 października 2025 roku

Album Igizeh, który był promowany tym wydawnictwem, nie podszedł mi jakoś do gustu. Niby nic mu nie brakuje, jest bardzo w stylu Banco de Gaia, ale... no, nie leży mi. Natomiast ten singiel jest naprawdę dobry - tytułowe nagranie ma fajną melodię, znakomitą partię wokalną Jennifer Folker, no i 3 remiksy. Szczególnie interesuje mnie miks Fluke'a - mroczny, minimalistyczny, mało Fluke'owy. Bardzo go lubię. Pozostałe 2 miksy to - niestety bardzo psytrance'owy miks The Slinky Kink, oraz całkiem niezły, progresywny house autorstwa The Light i PFN - ten też lubię. 

Wydanie amerykańskie, nie jestem pewien czy to w ogóle wyszło na CD w UK. Estetyczny digipak, fajny design.

Ocena: 2/5

 

środa, 24 września 2025

Various Artists - The Lords of Svek. Stars (2000)

Data zakupu: 19 września 2025 roku

Svek to szwedzka wytwórnia, która na przełomie wieków miała swoje 15 minut. Muzyka tam tworzona miała charakterystyczne brzmienie - mroczne, ale momentami miękkie. Czarne ale z przebłyskami. Coś jak Kompakt w Niemczech, ale inaczej. Nic dziwnego, że wielu muzyków z tej stajni było cenionych i zapraszanych do robienia remiksów: Jesper Dahlback, Cari Lekebusch, Adam Beyer... Ten składak to zbieranina kilku nagrań z singli wydanych w 2000 roku, głównie przez wymienionych powyżej muzyków, ale nie tylko. Mamy tutaj dub, ambient, trance, wszystko w mrocznej i niesamowitej otoczce. Bardzo lubię ten składak, ale tylko ten - inne już mi nie podeszły. Jakoś tak wyszło - pewnie dlatego, że to było moje pierwsze spotkanie ze Svekiem...

Wydanie bardzo skromne, spis utworów tylko z tyłu, w środku tylko kilka informacji...

Ocena: 2/5 








poniedziałek, 22 września 2025

Plump DJs - A Plump Night Out (2000)

Data zakupu: 17 września 2025 roku

Plump DJs przez chwilę można było nazywać następcami The Chemical Brothers czy Freestylers - byli świeżym powiewem w gatunku breakbeatu. Zrobili parę fajnych remiksów m.in. dla Mint Royale, Orbitala, BT czy Freestylers. Ale ich gwiazda szybko zgasła - w 2003 roku wydali album Eargasm, który raczej rozczarowywał i później już niczym wielkim się nie wykazali. Jedynie ich debiut - A Plump Night Out - pokazywał na co ich stać i kumulował ich najlepsze pomysły. 

Album składa się głównie z autorskich nagrań, niektórych znanych już wcześniej (jak Electric Disco czy The Push) oraz kilku remiksów dokonanych dla innych wykonawców (m.in. znakomity miks zespołu War). Całość została zmiksowana, więc tworzy fajną całość. Niektóre kawałki są naprawdę znakomite (No Way, Scram, miks Pucker Up!), niektóre słabsze, ale naprawdę dobrze się tego słucha. Dla fana breakbeatu z końcówki lat 90-tych to duża gratka.

Wydanie takie sobie, dziwne, że spis utworów znajduje się pod plastikowym paskiem po lewej. W środku trochę zdjęć i opisy nagrań - nic ciekawego.

Ocena: 2/5 






wtorek, 25 marca 2025

Primal Scream - Kill All Hippies (2000)

Data zakupu: 11 marca 2025 roku 

Album XTRMNTR był promowany trzema singlami. Ten jest drugi w kolejności. Oprócz dobrego utworu tytułowego (ten melotron!) zawiera dodatkowo 2 kawałki. Jednym z nich jest Revenge of the Hammond Connection - zwykły rockowy kawałek, nawiązujący do utworu Hammond Connection z 1997 roku (znalazł się na singlu Burning Wheel) i opierający się, zgodnie z nazwą, na motywie granym na organach Hammonda. Ale poza tym jest jeszcze fajny wokal i w ogóle wesoła atmosfera. Fajnie bujający kawałek. Ale największą zaletą tego singla jest absolutnie fenomenalny, znakomity i cudowny remiks utworu Exterminator w wykonaniu Massive Attack. Potężne bębny, mocarny bas i idealnie wpasowany wokal Bobbie'go - można go słuchać w kółko, jeden z najlepszych remiksów ever (moim zdaniem).

Wydanie w kolorystyce albumu - czyli dużo srebra, czerwone litery itp. Nic ciekawego.

Ocena: 2/5




niedziela, 16 marca 2025

Laurent Garnier - The Man with the Red Face (2000)

Data zakupu: 10 marca 2025 roku

Jeden z moich ulubionych singli. Co prawda zawiera tylko 3 utwory, w dodatku utwór tytułowy jest w wersji albumowej, ponad 9-minutowej, a remiksy są dużo krótsze, ale wszystkie utwory są tak fajne, że lubię do tego singla często wracać. Remiks Sveka jest mroczny, deep house'owy o charakterystycznym brzmieniu (o wytwórni Svek jeszcze kiedyś napiszę). Natomiast remiks Funk D'Voida jest jego przeciwieństwem - jasny, pełen optymistycznych i ciepłych dźwięków. Wszystkie single powinny takie być.

Okładka taka sobie, wiele tekstów pisanych ręcznie.

Ocena: 2/5


sobota, 28 grudnia 2024

Laika - Good Looking Blues (2000)

Data zakupu: 17 grudnia 2024 roku

Laikę odkryłem gdzieś w 2001 roku. Tzn. ten album, bo już rok wcześniej widziałem teledysk do Uneasy i nawet mi się ten kawałek spodobał. Dziwne to granie - niby dreampop, niby popjazz, albo nawet pop, ale tak udziwniony, że aż fajny. Bardzo dużo miękkich brzmień, m.in. organów Rhodesa, ale też są dęciaki, żywa perkusja, żywy bas, raczej minimalna ilość gitar. Ale największym atutem zespołu jest absolutnie odrealniony wokal Martgaret Fiedler - nieziemski, zarazem mocny i delikatny - bardzo mi się podoba. Cały album jest naprawdę dobry, uwielbiam zwłaszcza Black Cat Bones. Nie brakuje też oczywiście innych świetnych kawałków jak tytułowy, Badtimes, Uneasy czy Knowing Too Little.

Przez przypadek trafiło mi się wydanie amerykańskie, zawierające 2 dodatkowe kawałki, znane z singla Uneasy. Bardzo fajny dodatek i nawet przez chwilę się zastanawiałem czy nie zapolować na taką wersję - i się udało bez wysiłku. Wkładka rozwija się na bardzo długą - fajnie wkomponowane są zdjęcia w teksty (są nawet teksty dodatkowych utworów!).

Ocena: 2/5






środa, 25 grudnia 2024

Laurent Garnier - Unreasonable Behaviour (2000)

Data zakupu: 17 grudnia 2024 roku

Nie miałbym tej płyty, gdyby nie znakomity singiel The Man with the Red Face - długi, ze świetnym basem i znakomitym solem saksofonu. Do tego genialny teledysk... Ale reszta płyty też jest niezła. Całość jest niejako hołdem dla początków muzyki techno - jak na 2000 rok brzmiała trochę staroświecko. Ale nie brakuje fajnych motywów, melodii, brzmień. Są nawet wokale (Greed, Unreasonable Behaviour, Last Tribute from 20th Century), czasem jest wolniej (Cycles d'opposition, City Sphere, Downfall), czasem szybciej (Dangerous Drive), a nawet bywa głośno (The Sound of the Big Babou). Niezła płyta, choć momentami się zestarzała.

W środku jest książeczka z rysunkami przy każdym tytule utworu. 

Ocena: 2/5













środa, 10 stycznia 2024

Photek - Solaris (2000)

Data zakupu: 3 stycznia 2024 roku

Album kontrowersyjny dla fanów Photka. Po dwóch, zdecydowanie drum'n'bassowych, albumach dostaliśmy mieszankę drum'n'bassu, ambientu i house'u. W dodatku pojawił się gościnny wokal - a nie tylko samplowany. Tworzy to dość dziwną mieszankę, choć trzeba przyznać, że całość ma specyficzny, Photkowy klimat. 

Zaczyna się dość tradycyjnie - Terminus to niezły drum'n'bass, w stylu poprzednich albumów. Junk jest już bardziej elektroniczny, niż klimatyczny. Glamourama i Mine to Give to już regularny house, choć dość minimalistyczny. Can't Come Down i Infinity to dość szybkie drum'n'bassy, a utwór tytułowy, to instrumentalny house z mocnym beatem i atmosferycznymi klawiszami. Na koniec mamy prawie same ambienty, oprócz wokalnego Lost Blue Heaven, który jest bardziej trip-hopowy.

Okładka jest za to bardzo ładna, natomiast wkładka dość oszczędna i mało interesująca.

Ocena: 1/5