Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1973. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1973. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2026

Can - Future Days (1973)

Data zakupu 5 lutego 2026 roku

Ostatni album Can z Damo Suzukim. W porównaniu z poprzednim - dość łagodny, nie ma na nim żadnej dawki szaleństwa - może jedynie Spray przypomina wcześniejsze rozedrgane dźwięki improwizacji. Utwór tytułowy rozwija się powoli, ma delikatny wokal Damo i fragmenty drum'n'bassowe (serio, pod koniec nagrania perkusja zostaje przyspieszona, brzmi zupełnie jak d'n'b). Moonshake to mały, fajny kawałek, lekko popowy, z fajną perkusją i ciekawą melodią. Podobny do Spoon czy Vitamin C z Ege Bamyasi. Natomiast najdłuższy na płycie Bel Air to też lekko popowa jazda, choć nie brakuje tam kąśliwych gitar i zmian tempa. Ale w sumie fajny, prog-rockowy utwór. Bardzo przyjemna ta płyta, chyba najlepsza z ich dokonań (choć niektórzy wolą Tago Mago - za dużo dla mnie tam chaosu i hałasu).

Wydanie dość estetyczne, fajne są zdjęcia w środku. Okładka - klasyk.

Ocena: 2/5 










środa, 6 listopada 2024

King Crimson - Larks' Tongues in Aspic (30th Anniversary Edition) (1973/2005)

Data zakupu: 30 października 2024 roku

Kolejne okolicznościowe wydanie. Tym razem bez bonusów, ale z rozbudowaną książeczką - szczególnie, że poprzednia edycja zawiera jedynie jedną, dwustronną kartkę. Jak zwykle bardzo mi się podoba, fajne zdjęcia i screeny różnych artykułów. Ładne wydanie.

Ocena: 5/5 










czwartek, 29 grudnia 2016

Budgie - Never Turn Your Back on a Friend (1973)

Data otrzymania: 24 grudnia 2016 roku

Od tej płyty zacząłem przygodę z Budgie. Co ciekawe, stało się to dość późno - pod koniec lat 90-tych. Właściwie nie do końca pamiętam, dlaczego nie sięgnąłem po ten zespół w czasach wypożyczalni płyt kompaktowych. Widocznie wkładka o tym zespole pojawiła się w Tylko Rocku zbyt późno, bo chyba dopiero po jej publikacji zaintrygował mnie ten zespół. Album Never... kupiłem dopiero na legalnej kasecie wydanej przez Metal Mind Productions, którzy w drugiej połowie lat 90-tych uzupełniali braki w dyskografiach klasycznych rockowych zespołów wydanych w Polsce. Oczywiście zacząłem od ich najbardziej znanej płyty, głównie ze względu na obecność utworów Breadfan i Parents - nie ma co ukrywać, to ich najbardziej znane nagrania. No i spokojnie mogę się zgodzić, że jest to zarazem ich najlepsza płyta. Co prawda nie jestem jakimś szczególnym fanem Breadfan - denerwuje mnie ta akustyczna wstawka w środku - ale jako całość album wypada bardzo dobrze. Baby Please Don't Go - klasyk bluesowy - zyskał tu świetną dynamikę i unikalne brzmienie. In the Grip... zachwyca świetnym riffem, Parents to przepiękna, dość klasyczna ballada, z genialną partią gitary... W ogóle Tony Bourge to był, moim zdaniem, znakomity gitarzysta, który potrafił proste rzeczy zagrać niesamowicie. Szkoda, że na płytach z końca lat 70-tych już im brakło pomysłów - a potem brakło też Bourge'a...

Okładkę zaprojektował Roger Dean, co od razu widać. Jedna z lepszych jego okładek, postawiłbym ją obok Relayera Yes - podobna estetyka. W środku reprodukcja wnętrza winyla. Co ciekawe i zarazem przykre - są tu jedyne przedrukowane teksty spośród wszystkich trzech płyt - i to nie do wszystkich utworów. Wielka szkoda.

Ocena muzyki: 4/5

Rozłożony kartonik

Środek kartonika

Płyta CD i oryginalna kaseta

czwartek, 26 lutego 2015

Black Sabbath - Sabbath Bloody Sabbath (1973)

Data zakupu: 25 lutego 2015 roku

Całkiem nieoczekiwanie wczoraj dostałem jeszcze jedną płytę. Album Sabbath Bloody Sabbath, uznawany za jeden z najlepszych wśród dokonań zespołu jest dla mnie logiczną kontynuacją poprzednika, Vol.4. Utwory stały się ciekawsze, bardziej rozbudowane i skomplikowane. Nie brakuje w nich partii dodatkowych instrumentów jak syntezatory (przede wszystkim Who Are You? i gościnny udział Ricka Wakemana w Sabbra Cadabra) czy smyczki (Spiral Architect). Riffy są nośne (tytułowy, Killing Yourself to Live), melodie fajne, aranżacje ciekawe... Słowem - bardzo udany album. Jeden z moich ulubionych z repertuaru Black Sabbath.

Wydanie chciałem mieć koniecznie w wersji z 2004 roku, tak, aby pasowało do pozostałych płyt BS, które posiadam. Udało się, mam więc książeczkę z ciekawym esejem, teksty utworów i trochę zdjęć. Co prawda remaster w digipaku ma inną książeczkę, jeszcze bogatszą, ale to akurat nie jest dla mnie takie istotne. Okładki nigdy nie lubiłem, denerwuje mnie ten minimalizm kolorystyczny. Mogli dać coś więcej niż kolor pomarańczowy...

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Single: Sabbath Bloody Sabbath


Okładka


Tył


Bok


Środek


Rozłożona książeczka


Wnętrze książeczki 1


Wnętrze książeczki 2


Wnętrze książeczki 3


Wnętrze książeczki 4


Wnętrze książeczki 5

niedziela, 14 kwietnia 2013

King Crimson - Larks' Tongues in Aspic (1973)

Data zakupu: 1994 rok

Kolejna płyta King Crimson, tym razem zakupiona w sklepie Kompakt, który swego czasu mieścił się na ul. Jagiellońskiej w Krakowie. Wielka szkoda, że większości tych sklepów już nie ma. Chodziłem tam często po szkole, aby pogrzebać w płytach, poszukać czegoś taniego i ciekawego, a przede wszystkim - zobaczyć wybrane płyty na własne oczy (i pomacać, choć tylko z zewnątrz). Miało to ogromny urok i dla wielu zapewne ma nadal. Niestety, obecnie mogę sobie pomacać płyty co najwyżej w jakimś Saturnie, Media Markcie czy Empiku, gdzie płyty są, ale w większości jedynie te najnowsze i najpopularniejsze. Na szczęście Music Corner nadal istnieje i działa także w formie tradycyjnego sklepu przy pl. Szczepańskim...

Muzycznie to była wielka zmiana dla King Crimson, a właściwie naturalna ewolucja w poszukiwaniach Frippa. Skrzypce, mocniejsze brzmienie, surowy, przesterowany bas, więcej gitary... Dzięki temu powstała jedna z najlepszych płyt jakie zespół nagrał (według niektórych nawet najlepsza). Klasyka rocka progresywnego, albo nawet wzór, który dał początek wielu innym zespołom.

Wydanie jest wyjątkowo ascetyczne. Nie ma książeczki, tylko jedna, dwustronnie zadrukowana karteczka. Oczywiście nadal są tam wszystkie niezbędne informacje, ale jednak czasem człowiek oczekuje czegoś więcej. Dobrze, że w późniejszych wydaniach poszerzono książeczkę o ciekawe zdjęcia i wycinki gazet.

Ocena muzyki: 5/5

Okładka

Tył

Bok

Środek... i więcej już nic nie ma...

piątek, 12 kwietnia 2013

Pink Floyd - The Dark Side of the Moon (1973)

Data pierwszego zakupu: 1993 rok
Data ponownego zakupu: 17 stycznia 2012 roku

Oprócz wzmiankowanego przeze mnie przegrywania płyt w sklepie, równie popularnym sposobem poznawania muzyki w latach 1990-1993 były "pirackie" kasety. Czyli całkowicie legalnie kopiowane i profesjonalnie wydawane w Polsce nośniki kosztujące grosze. Legalnie, bo ustawa o prawach autorskich weszła w życie dopiero na początku 1994 roku. Kasety były naprawdę tanie, nawet jak na ówczesne zarobki, dlatego każdy miał ich całe mnóstwo. Osobiście dotarłem chyba do ilości ponad 200 sztuk takich dzieł. Jakość nagrań była różna, wiele zależało od firmy wydającej kasety. Przy okazji polecam stronę wytwórni Takt Music (obecnie jeden z głównych tłoczycieli płyt CD i DVD w Polsce) w serwisie Discogs. Można samemu zobaczyć jak takie cudo wyglądało - a była to chyba jedyna firma, która miała zarówno dobrej jakości nagrania, jak i estetyczne okładki.

Kiedy pierwszy raz posłuchałem tej, jakże znanej i lubianej, płyty Floydów zostałem całkowicie powalony doskonałością tej muzyki. Była to jak wizyta w innym świecie. I tak zostało do dziś - uważam, że to fenomenalne dokonanie - zespół Pink Floyd w niezwykły sposób połączył ambitne nagrania z ich przystępnością - rzecz rzadko spotykana. Od tego momentu oszalałem i kupowałem kolejne kasety Floydów. Dzisiaj moje zafascynowanie zespołem mocno przygasło - cenię sobie zwłaszcza Wish You Were Here i A Momentary Lapse of Reason.

Posiadam wydanie z 1994 roku - poprzednio miałem jakieś wcześniejsze. Co ciekawe różnice w tych wydaniach są spore - książeczka jest grubsza, ma więcej zdjęć, inny jest nadruk na samej płycie CD, a tytuł płyty podany z boku jest zapisany bez pierwszego "The". Myślałem nawet, że to jakiś bootleg, ale na Discogsie jest on listowany jako oficjalne wydawnictwo. Na szczęście muzyka jest taka sama jak zawsze.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka - widzę, że muszę zmienić pudełko na świeższe...

Tył

Bok - tytuł bez pierwszego "The"

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

Wnętrze książeczki 8

Wnętrze książeczki 9

Wnętrze książeczki 10

Wnętrze książeczki 11