Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1984. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1984. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2023

Jon and Vangelis - The Best of Jon and Vangelis (1984)

Data zakupu: 31 maja 2023 roku

Duet znany na całym świecie, ich kawałek I'll Find My Way Home zna na pewno każdy, szczególnie słuchacze Listy Przebojów Programu Trzeciego - to był pierwszy numer 1 w pierwszym wydaniu Listy (w 1982 roku). Składak udanie podsumowuje działalność duetu, obejmuje ich pierwsze 3 płyty (o czwartej, z 1991 roku, lepiej zapomnieć) i zawiera wszystko co najważniejsze. Są super przeboje (oprócz wzmiankowanego wcześniej mamy State of Independence, The Friends of Mr Cairo, I Hear You Know i He is Sailing) oraz kilka łagodniejszych utworów uzupełniających. Głos Jona Andersona świetnie pasuje do pastelowych pejzaży syntezatorowych Vangelisa - lubię ich nagrania, choć nie jest to nic wielkiego - ot, taki przyjemny synthpop. Zarzuty? Te najfajniejsze single są w wersjach radiowych. Szkoda.

Okładka taka sobie. Kupiłem wersję wydaną przez polskiego wydawcę Sound-Pol - aż się zastanawiałem czy to nie pirat, ale chyba nie, wydanie sprzed 1994 roku po prostu. Skromnie bardzo, we wkładce nie ma dosłownie nic w środku.

Ocena: 1/5 






poniedziałek, 9 maja 2022

King Crimson - Three of a Perfect Pair (30th Anniversary Edition) (1984/2001)

Data zakupu: 25 kwietnia 2022 roku

Reedycja płyty z 2001 roku. Sam album już opisywałem, przejdę więc do dodatków.

Większość płyt z serii 30th Anniversary Edition była pozbawiona dodatków. Zaledwie kilka z płyt dostało jakieś bonusy: In the Wake of Poseidon miał cały singiel Cat Food, Discipline dostał alternatywną wersję Matte Kudasai, a na USA znajdziemy dwa dodatkowe utwory. Jedynie album Three of a Perfect Pair mógł się poszczycić większą ilością dodatkowych nagrań i to na tyle ciekawych, że postanowiłem go sobie zakupić.

Na początek dostajemy krótką piosenkę a capella (!) zaśpiewaną na kilka głosów przez Tony'ego Levina (!!) czyli The King Crimson Barber Shop. To oczywiście tylko żart, ale przyjemny. Potem jest już poważniej: dwie części Industrial Zone to improwizacje w stylu No Warning - mroczne i posępne. Całkiem niezły kawałek grania. No i na końcu mamy ewenement: remiksy (!!!) singla Sleepless. Trzy miksy różnego autorstwa - Tony'ego Levina, Francoisa Kevorkiana i Boba Clearmountain. Oczywiście nie ma się co spodziewać jakichś fajerwerków, są to typowe wydłużone wersje znanego nagrania, różniące się trochę brzmieniem, innym ułożeniem akcentów czy dodanymi partiami perkusji. Nic wielkiego, ale dla mnie cenne - w końcu uwielbiam ten album!

Wydanie ładne, tak jak wszystkie płyty z serii 30th Anniversary Edition - mnóstwo wycinków gazet z artykułami, recenzjami itp. Jedyne co mi się nie podoba to upchnięcie tekstów utworów na jednej stronie, maciupkimi literkami.

Ocena: 5/5











piątek, 27 stycznia 2017

Rush - Grace Under Pressure (1984)

Data zakupu: 27 stycznia 2017 roku

Kiedyś nie lubiłem tego albumu. Nie było nawet specjalnego powodu, ale jakoś mnie irytował - a to klawisze nie takie jak trzeba, a to melodie nieciekawe, a to produkcja sterylna... Ale w końcu mi przeszło i obecnie lubię ten album, choć nadal nie należy do tych, po które sięgam najczęściej. Ot, dobry, poprawny album Rush. Ma momenty (szczególnie The Body Electric, Between the Wheels czy Distant Early Warning), ogólne brzmienie nie jest złe (choć już mocno zakorzenione w latach 80-tych), muzycy mają koszmarne fryzury... Fajna płyta, choć przeciętna.

Okładka nie przypadła mi do gustu - takie nie wiadomo co. W środku teksty, opis, dwa zdjęcia... Nic ciekawego.

Ocena: 3/5

Single: Distant Early Warning, The Body Electric

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

środa, 4 lutego 2015

Dead Can Dance - Dead Can Dance (1984)

Data zakupu: 3 lutego 2015 roku

Ciekawa sprawa z tym debiutem zespołu Dead Can Dance. Po raz pierwszy poznałem go dzięki pirackiej kasecie ponad 20 lat temu. Nie spodobał mi się i, prawdę mówiąc, nie słuchałem go później w ogóle, aż do końca ubiegłego roku! Po ponownym przesłuchu okazało się, że nie tylko kojarzę większość utworów (czyli coś mi zostało w głowie z tamtych lat), ale też jest to naprawdę niezła płyta! Dziwne, że nie doceniłem jej wtedy, choć z drugiej strony, gust mi się trochę jednak zmienił przez te lata...

Debiutancki album DCD to z jednej strony świetne new wave'owe, rockowe granie (The Trial, Fortune, East of Eden, A Passage in Time), gdzie Brendan okazuje się być nie najgorszym gitarzystą (niezłe pasaże w The Trial), świetnym wokalistą no i równie zgrabnym kompozytorem. Bardzo fajnie wkomponowuje się w to wszystko Lisa, czarując głosem m.in. w Frontier, Ocean i Musica Eternal, ale także dorzucając swoje granie na japońskiej odmianie cytry, co dodaje nagraniom uroku i zapowiada późniejsze poszukiwania. Dobrze, że do właściwego albumu dorzucono także EPkę Garden of the Arcane Delights - jest zarazem podobna, jak i odmienna od właściwej płyty. Bardzo polubiłem ten album.

Okładka znakomita, zawsze mi się podobała. Szkoda, że reszta taka minimalistyczna - wkładki brak, jest tylko kawałek karteczki z okładką i jednym zdaniem z drugiej strony. Ciekawy jest tray pudełka - całkowicie gładki i lśniący.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Zafoliowana okładka

Zafoliowany tył - fajnie, że naklejki znalazły się na folii, nie szpecą pudełka

Okładka

Tył

Bok

Środek

czwartek, 10 października 2013

Prince and the Revolution - Purple Rain (1984)

Data zakupu: 29 września 2010 roku

To jest jedyny album, który posiadam zarówno na CD jak i na winylu (bo parę winyli jeszcze posiadam). Przy czym oryginalny winyl dostałem w prezencie gwiazdkowym pod koniec lat 80-tych. Znałem już wtedy Lovesexy, dlatego usłyszeć najsłynniejsze dokonanie Księcia było dla mnie ogromną przyjemnością. No i nie zawiodłem się - jest to bardzo dobry album, choć nie należy do moich najukochańszych (stąd ocena). Doskonałe kompozycje w rodzaju tytułowego, When Doves Cry czy Computer Blue, świetna produkcja, dobry warsztat muzyków... Same plusy. W dodatku sporo fajnych brzmień klawiszy, niezłe solówki gitarowe, no i poza tym same hity - Let's Go Crazy, Purple Rain, I Would Die 4 U, Take Me with U i wreszcie nr 1 w USA - When Doves Cry. Na pewno umocniłem się w uwielbieniu tego artysty - na długie lata.

Płyta została wydana tak samo jak wszystkie poprzednie - czyli prawie tak jak na winylu, jedyną różnicą jest fakt, że teksty utworów znajdują się na białym tle, a nie na purpurową czcionką na tle purpurowego jeziora - co było koszmarem w wersji winylowej.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Single: When Doves Cry, Let's Go Crazy, Purple Rain, I Would Die 4 U, Take Me with U

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

I mały bonus - kadr z kultowego filmu dla młodzieży z lat 80-tych - The Goonies:

Fajna koszulka, co?

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

King Crimson - Three of a Perfect Pair (1984)

Data zakupu: 10 października 1994 roku

I jeszcze jedna płyta zakupiona w sklepie Kompakt. Wtedy płyty KC należy do tych tańszych, można je było nabyć za 300.000 ówczesnych złotówek (czyli 30 zł dzisiaj). Jak widać płyty mocno podrożały przez ostatnie 20 lat... 

King Crimson z lat 80-tych to już inna bajka niż ten wcześniejszy. Muzyka stała się mniej "bajkowa" (nomen omen), bardziej techniczna, ze sporą naleciałością brzmień lat 80-tych. Ale i tak nie schodziła poniżej pewnego, bardzo wysokiego poziomu. Oryginalny winyl był fajnie podzielony - strona A zawierała przystępniejsze piosenki, strona B to już były skomplikowane, trudne kawałki. Niektóre, jak No Warning, do dzisiaj jest mi ciężko strawić. Ale takie Industry to jeden z najlepszych utworów KC w ogóle - mroczny, oparty na monotonnym rytmie, z szalonymi i genialnymi dźwiękami gitar i syntezatorów gitarowych. Odjazd. Nieźle wypada też trzecia część "Skowronków" czyli Larks' Tongues in Apsic, part III. A na pierwszej stronie też nie brakuje dobrych kompozycji - jak przebojowe Sleepless czy tytułowy. Jedynie utwory ze słowem 'Man' w tytule są słabsze. Niemniej - bardzo dobra płyta.

To pierwsza prezentowana przeze mnie płyta zawierająca informacje w 4 językach o tym, dlaczego płyta kompaktowa jest lepsza od winyla. W latach 80-tych takie napisy to był standard. Zresztą do dzisiaj są ludzie, którzy uważają, że płyty CD wydane w tamtych latach brzmią lepiej niż współczesne remastery...

Ocena muzyki: 4/5

Single: Sleepless

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona okładka - po lewej wspomniany przeze mnie pean na cześć płyty CD

Wnętrze książeczki - teksty i nic więcej