Pokazywanie postów oznaczonych etykietą White Zombie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą White Zombie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 stycznia 2017

White Zombie - Supersexy Swingin' Sounds (1996)

Data zakupu: 30 grudnia 2016 roku

White Zombie istniał krótko, nagrał mało, a interesujących rzeczy jeszcze mniej. Supersexy... to zwieńczenie ich dyskografii, bo chwilę później zespół został zlikwidowany. Zwieńczenie nietypowe, gdyż album ten to zbiór remiksów utworów z Astro-Creep 2000. I, jak na warunki amerykańskie, całkiem niezły zbiór. Co prawda remikserów nie jest tu wielu, głównie rządzą Charlie Clouser (odpowiedzialny za partie klawiszy na wzmiankowanym albumie) oraz John Fryer. Ze znanych producentów mamy też The Dust Brothers (2 miksy) i P.M.Dawn (1 miks). Reszta, czyli The Damage Twins i Mike 'Hitman' Wilson nie są mi znani. W każdym razie warto mieć ten album głównie dla miksów Clousera - szczególnie otwierające dwa kawałki, znane już wcześniej z singli są godne uwagi. Reszta jest przyjemna, ale momentami mało odkrywcza (Blur the Technicolor). Ot, taki urok albumów z tamtych lat.

Ładna pani na okładce, parę innych pań także w środku - wystrój całkiem jak z Playboy'a.

Ocena: 3/5

Okładka - istnieje też wersja ocenzurowana

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

sobota, 18 czerwca 2016

White Zombie - La Sexorcisto. Devil Music Vol. 1 (1992)

Data zakupu: 17 czerwca 2016 roku

Pierwszy album zespołu nagrany dla dużej wytwórni, z normalnym producentem i z jednoznacznie heavy metalowym repertuarem. Większość nagrań utrzymana jest w wolnym i średnim tempie (co lubię), gitarzysta riffuje konkretnie i od czasu do czasu wycina solówki, Rob Zombie zdziera gardło, co chwila wykrzykując "yeah!", jest sporo sampli z różnorakich filmów... No i tyle. Fajne, proste granie, bez silenia się na jakieś zbyt skomplikowane dzieła, choć nie brakuje zmian tempa, czy jakichś ciekawych zagrywek, w końcu większość utworów przekracza 5 minut, muzycy mają co grać. Niestety fajne granie przysłania słaba produkcja. Co jest dziwne, bo producentem jest Andy Wallace, spod którego ręki wyszło tyle znakomitych dzieł jak Chaos A.D. Sepultury czy The End of Silence Rollins Band, brzmiące o niebo lepiej. Cóż, widocznie tak miało być. Nie jest źle, ale gitara czasami brzmi zbyt "brzęcząco", a bas jest za mało wyrazisty.

Rob Zombie to głównie rysownik, więc cała oprawa graficzna jest jego autorstwa. Całkiem niezłe te rysunki, podkreślają zabawowy charakter przekazu (bo teksty są dosłownie o niczym - o kosmitach, zombiakach itp. rzeczach rodem z horroru).

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Single: Thunder Kiss '65, Black Sunshine

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

piątek, 27 czerwca 2014

White Zombie - Astro-Creep: 2000 (1995)

Data pierwszego zakupu: ?????
Data ponownego zakupu: 25 czerwca 2014 roku

Nie wiem czemu nie mam zanotowanej pierwszej daty zakupu... Zaginęła gdzieś w pomroku dziejów... Podejrzewam, że było to w okolicach 2006 lub 2007 roku.

W każdym razie - w 1995 roku był to spory hit. Długie tygodnie w pierwszej dziesiątce Billboardu, miliony sprzedanych egzemplarzy. W sumie szkoda, że po tym albumie zespół się rozpadł (rok później wyszła jedynie składanka remiksów), bo solowy Rob Zombie niby gra to samo, ale jednak inaczej - nie podchodzi mi jego twórczość.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem ten album byłem zachwycony. Doskonałe połączenie metalowych riffów, motorycznej sekcji, elektroniki i miliona sampli dało porywający efekt. Przy większości utworów nóżka chodzi sama, a brzmienie miażdży. Obecnie już nie robi to na mnie takiego wrażenia, ale uważam, że to kawał bardzo dobrej muzyki. Szczególnie utwory z pierwotnej strony B kasety katowałem często (od I, Zombie do końca). Mnóstwo zapadających w pamięć motywów, riffów i tekstów. Idealne dla nastolatka, jakim wtedy byłem. Szkoda tylko, że poprzednie albumy nie dorównują w żadnym stopniu poziomowi tej płyty.

Wkładka bardzo kolorowa, pełna rysunków autorstwa samego Roba. Okładka bardzo fajna, nawet Sean Yseult (ta babka po lewej) wyszła nieźle, choć tak naprawdę nie jest zbyt piękna... Kolega zauważył, że to chyba album w którym w tekstach pojawia się najczęściej okrzyk "yeah". Coś w tym jest...

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Single: More Human than Human, Electric Head Pt.2 (the ecstasy), Super-Charger Heaven

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki