Pokazywanie postów oznaczonych etykietą digibook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą digibook. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 listopada 2025

Amplifier - Echo Street (2013) (digibook)

Data zakupu: 21 listopada 2025 roku

Kupiłem to (za jakieś grosze) tylko dlatego, że poprzednia wersja nie mieści się na półce z innymi płytami. A tutaj rozmiar jest akurat. Różnice między wersjami? Tutaj nie ma oczywiście drugiej płyty, ale poza tym wszystko jest tak samo - nawet zdjęcia w środku te same, dlatego nawet ich nie fotografowałem.

 


środa, 11 listopada 2020

Amplifier - The Octopus (2010)

Data zakupu: 20 października 2020 roku

Zespół Amplifier poznałem dzięki rekomendacji innego zespołu, Oceansize. W ostatnim roku działalności (2011) polecali Amplifiera jako swoich "braci w hałasie". Zaintrygowało mnie to, szczególnie, że wokalista Oceansize wspomagał wokalnie Amplifiera. Postanowiłem przyjrzeć się im dokładnie. W ich dyskografii uderzyła mnie jedna rzecz: album The Octopus zajmował 2 płyty CD, od poprzedniego albumu dzieliło go ponad 4 lata (debiutowali w 2004) i w dodatku został wydany własnym sumptem przez zespół. Było to bardzo ciekawe, szczególnie kiedy okazało się, że te 2 godziny muzyki to jest doskonała rzecz!

Amplifier to było wtedy trio muzyków (teraz jest ich 4). Jego założycielem, wokalistą, gitarzystą, autorem tekstów, producentem i inżynierem dźwięku jest Sel Balamir, którego delikatny wokal i potężne brzmienie gitary nadaje utworom zespołu charakterystycznego stylu. Cały album to jedna wielka orgia gitarowa z mnóstwem efektów, pełna space-rock, prog-rocka, alternatywnego metalu, całkowicie oryginalna i wyśmienita. Utwory są długie, skomplikowane, ale momentami niesamowicie atmosferyczne, zahaczające o psychedelię i inne gatunki. Potrafią stworzyć niesamowity riff (Interstellar), wciągającą melodię (Planet of Insects), niesamowity mrok (utwór tytułowy), albo też delikatną atmosferę (Bloodtest). Świetne są też początki i końce nagrań, czasami trochę od czapy jak początek The Wave, czasami bardzo fajne, jak końcówk Minion's Song. Trochę gorzej wypadają na tym albumie ballady (na szczęście tylko dwie: White Horses at Sea i Oscar Night), co jest o tyle dziwne, że zarówno na debiucie, jak i na kolejnej płycie (Echo Street) te balladowe fragmenty były całkiem niezłe. Oprócz tego mamy też fajne chóralne śpiewy (Minion's Song, m.in. gościnnie śpiewa wokalista Oceansize, Mike Vennert), powolne solówki gitary (Trading Dark Matter On The Stock Exchange) czy mroczne granie spod znaku Toola (The Sick Rose). Całość okraszona jest niepowtarzalną atmosferą i niepodrabialnym wokalem Sela.

Wydanie, które zakupiłem jest drugą edycją digibooka. Pierwsza jest dawno wyprzedana i miała inny, większy format. Niestety, trochę się rozczarowałem - design jest taki sobie, w środku znajduje się tyle filozoficzny bełkot (inny niż w pierwszym wydaniu), tekstów brak, opis personelu jest tylko na jednej stronie, tytułu płyty w ogóle nigdzie nie ma (!), a tytuły nagrań znajdują się pod plastikiem trzymającym płyty (w dodatku z okropną czcionką). Trochę zalatuje to amatorszczyzną. Ja rozumiem że wydajemy to własnym sposobem, ale trochę ogłady by się przydało (design jest autorstwa Sela). Na szczęście na półce wygląda to ładnie, szczególnie logo ośmiornicy jest super.

Ocena: 4/5

Single: The Wave, Interstellar, Planet of Insects

Okładka


Tył

Bok

Płyta nr 1

Środek książeczki 1

Środek książeczki 2

Środek książeczki 3 - Incepcja! Książka na zdjęciu w książce!

Środek książeczki 4

Środek książeczki 5

Środek książeczki 6 - ten tekst zajmuje kolejne kilkadziesiąt stron

Środek książeczki 7 - rysunki pod koniec książeczki

Środek książeczki 8

Środek książeczki 9 - jedyne opisy dotyczące albumu

Płyta nr 2

sobota, 22 września 2018

Nine Inch Nails - Hesitation Marks (2013)

Data zakupu: 18 września 2018 roku

Kiedy Trent Reznor ogłosił powrót do nazwy NIN i wydanie tego albumu byłem sceptycznie nastawiony. Od czasu płyty The Slip poświęcił się głównie tworzeniu ścieżek dźwiękowych do filmów, produkując taśmowo właściwie to samo. Dlatego też album poniższy okazał się dużym zaskoczeniem. Przede wszystkim jest on mocno elektroniczny i równie mocno nawiązujący do albumu The Downward Spiral. Dodatkowo szata graficzna została przygotowana przez tego samego artystę, Russella Millsa, co potęguje uczucie nawiązania do słynnego albumu z 1994 roku. Na szczęście nie jest to zwykła kopia tamtych pomysłem, lecz twórcze rozwinięcie. Większość utworów to zwykłe, NIN-owe piosenki, z fajnymi melodiami, w różnych tempach, ale pozbawione jakichś większych zaskoczeń, partii instrumentalnych, czy oryginalnych brzmień. Niemniej jednak słucha się tego znakomicie i bardzo często powracam do tych nagrań. Fajnie, że Reznor otoczył się starymi znajomymi (Adrian Belew!), ale zaprosił też nowych (Lindsey Buckingham z Fleetwood Mac), pomimo, że czasami nie bardzo słychać ich wkład. Urozmaica to płytę.

Powtórzę to co napisałem przy okazji albumu Someday World - czasami warto poczekać parę lat. Dzięki temu udało mi się kupić wydanie deluxe w cenie niższej niż regularna płyta! Co prawda na drugiej płycie CD są tylko trzy, w dodatku takie sobie, remiksy, ale za to wydanie jest bardzo ładne. Gruby digibook, z pełną książeczką, licznymi, klimatycznymi zdjęciami i piękną szatą graficzną.

Ocena: 3/5

Single: Came Back Haunted, Copy of A, Everything

 Okładka


 Tył

 Bok

 Wnętrze książeczki 1 - po lewej kieszonka na CD nr 1

 Wnętrze książeczki 2

  Wnętrze książeczki 3

 Wnętrze książeczki 4

  Wnętrze książeczki 5

  Wnętrze książeczki 6

  Wnętrze książeczki 7

  Wnętrze książeczki 8

  Wnętrze książeczki 9

  Wnętrze książeczki 10

  Wnętrze książeczki 11

  Wnętrze książeczki 12

  Wnętrze książeczki 13

  Wnętrze książeczki 14

 Wnętrze książeczki 15 - po prawej kieszonka na CD nr 2

wtorek, 28 sierpnia 2018

Eno/Hyde - Someday World (2014)

Data zakupu: 7 sierpnia 2018 roku

Po wydaniu w 2010 roku płyty Barking oraz uczestnictwie w udźwiękowieniu Olimpady w Londonie w 2012 roku panowie Smith i Hyde postanowili podziałać przez chwilę osobno. Rick Smith zajął się stworzeniem kolejnej ścieżki dźwiękowej do filmu, co nie było nowością dla zespołu - już w 2006 roku ukazała się muzyka do filmu Breaking & Entering, a 2 lata później do Sunshine. Tym razem był to obraz Trance - soundtrack wydany został w 2013 roku.

Karl Hyde postanowił tymczasem nagrać swój pierwszy solowy album. Udało mu się dokonać cennej sztuki - płyta Edgeland z 2013 roku, choć mocno elektroniczna, to jednak kompletnie odmienna od tego, co proponuje na co dzień w macierzystym zespole - nawet sposób śpiewania jest na niej całkiem inny. Co prawda jej oniryczny charakter kompletnie mi nie odpowiada - raczej nie pojawi się ona na tym blogu.

Rok później podjął za to owocną współpracę z klasykiem elektroniki, Brianem Eno. Dzięki temu dostaliśmy opisywany album. Kiedy pierwszy raz go słuchałem, byłem mocno zaskoczony. Wydawał mi się mocno staroświecki, jakby wyrwany z lat 80-tych ubiegłego wieku. Dopiero po kilku kolejnych przesłuchaniach doceniłem jego aranże i brzmienia. Someday World to album pop-rockowo-elektroniczny. Bliżej mu do niektórych dokonań Petera Gabriela, niż do Underworld. Mamy więc chwytliwe melodie, śpiewne refreny, dęciaki, wesołe klawisze. Ale są też momenty mroczne (jak w Mother of a Dog) i kompletnie zwariowane, jak zapętlone, parominutowe sekwencje w When I Built This World czy Witness. Właśnie te fragmenty nadają charakteru tej płycie. W dodatku panowie Eno i Hyde dzielą się wokalami, co też dodaje uroku płycie. Fajna, mocno niekonwencjonalna płyta.

Przy tej okazji doszedłem do wniosku, że czasami warto zaczekać parę lat z zakupem, aby zyskać na cenie. Otóż udało mi się kupić wersję deluxe, z dodatkową płytą CD, zawierającą 4 dodatkowe nagrania - w większości instrumentalne, ale bardzo sympatyczne. W dodatku zapłaciłem za nią taką samą kwotę, jak za wydanie 1-płytowe...

Ale najlepsze jest to, że album wydany jest przepięknie! Digibook włożony w kopertę z wycięciem - co widać na zdjęciach. W środku, niestety, dość skromna książeczka, z paroma zdjęciami i opisami utworów. Tekstów brak. Ale i tak mi się podoba.

Ocena: 4/5

Single: Daddy's Car, Who Rings the Bell, Witness

Okładka. Kółko w środku jest wycięte

Tył

Bok

Digibook wyjęty z obwoluty

Tył digibooka

Wnętrze digibooka 1

Wnętrze digibooka 2 + dysk numer 1

Wnętrze digibooka 3

Wnętrze digibooka 4

Wnętrze digibooka 5

Wnętrze digibooka 6

Wnętrze digibooka 7

Wnętrze digibooka 8

Wnętrze digibooka 9

Wnętrze digibooka 10 + dysk numer 2

Wnętrze digibooka 11