środa, 29 kwietnia 2026

Apollo 440 - Liquid Cool #1 (1994)

Data zakupu: 29 kwietnia 2026 roku

Znakomity singiel, chyba najlepszy jakie zespół wydał. Oprócz dwóch standardów, czyli wersji radiowej oraz wersji albumowej nagrania Liquid Cool mamy 3 remiksy. Pierwszy autorstwa Deep Forest - ze znakomitym, długim wstępem i świetną partią właściwą. Drugi to miks The Future Sound of London, z dziwaczną partią basu, mocnym beatem i oczywiście mnóstwem FSOLowych dźwięków. Trzeci, najsłabszy, to dubowy miks Jah Wobble - trochę nijaki, ale i tak niezły. Całość trwa prawie 40 minut - jak na tamte czasy dość często spotykana długość.

Ukazała się też druga część singla z kolejnymi miksami Deep Forest oraz dwoma miksami niejakiego zespołu Space. Absolutne przeciwieństwo pierwszej płyty - same nudne miksy, w dodatku te Space trwające ponad 13 minut. Zdecydowanie odradzam.

Wydanie całkiem ładne, choć obecnie wygląda staro - ta komputerowa grafika mocno się zestarzała. Ciekawostka - płyta przyszła zafoliowana (co słabo, ale widać na pierwszym zdjęciu). Ale raczej nie była to folia oryginalna, z 1994 roku...

Ocena: 2/5

 




wtorek, 21 kwietnia 2026

Motorpsycho - The Tower (2017)

Data zakupu: 20 kwietnia 2026 roku

Bardzo ciekawy album. Mocno progresywny, z długimi, rozbudowanymi nagraniami, co jak na Motorpsycho nie zawsze jest oczywiste. Najbardziej mi się podobają właśnie te długasy - A Pacific Sonata, ze znakomitą częścią drugą, Ship of Fools, Intrepid Explorer, tytułowy... Są momenty wyjątkowo chwytliwe, przede wszystkim A.S.F.E. ze znakomitym refrenem, wzmiankowana druga część A Pacific Sonata, akustyczny The Maypole... Naprawdę dobry i zwarty album.

The Tower wraz z The Crucible tworzą swoistą dylogię/trylogię (bo 2 albumy, ale 3 płyty CD). Okładki korespondują ze sobą, tworząc ciekawy twór. W digipaku oczywiście nie ma książeczki, wszystkie opisy są pod tray'ami.

Ocena: 2/5 





środa, 8 kwietnia 2026

Gong - Bright Spirit (2026)

Data zakupu: 7 kwietnia 2026 roku

Najnowszy album zespołu Gong, wydany w dniu 13 marca tego roku. Według zespołu to trzeci tom trylogii, zapoczątkowanej albumem The Universe Also Collapses i kontynuowanej na Unending Ascending. W sumie nic nowego, choć pewną nowością są tribalowe dźwięki rozpoczynające album. Zresztą pierwsze 4 utwory są najlepsze na płycie, szczególnie instrumentalny Mantivule, czarujący ciekawą partią gitary, dynamiczny i pełen solówek. Niezły jest też Dream of Mine, ponad 10-minutowy, mocno progresywny. Singlowe The Wonderment - okraszone zapętlonym motywem syntezatorowym i natchnionym wokalem oraz Stars in Heaven - jedna z niewielu piosenek na płycie - to bardzo ładne przykłady fajnych melodii i chwytliwych motywów. Troszkę słabiej robi się pod koniec. Fragrance of Paradise jest dość nijaki i ciągnie się niemiłosiernie (prawie 8 minut). Lepsza jest ballada Relish the Possibility, choć może za krótka. Album kończy dynamiczniejszy kawałek Eternal Hand - też dość nijaki. Ale słucha się tego nawet nieźle - choć 2 poprzednie albumy podobały mi się bardziej.

Wydanie ładne, kolorowe. W środku książeczka z tekstami oraz obowiązkowa wkładka promocyjna Kscope. Dobrze, że album wydano w digipaku, a nie w okropnym kartoniku, jak to teraz modne.

Ocena: 2/5