Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porno for Pyros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porno for Pyros. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2025

Porno for Pyros - Porno for Pyros (1993)

Data zakupu: 25 lutego 2025 roku

To chyba najbardziej zbliżony do twórczości Jane's Addiction album jaki powstał po ich pierwszym rozpadzie. Co prawda jest sporo funku i harmonijki ustnej, ale poza tym jest bardzo rockowo, no i wokal Farrella nadaje całości specyficznego brzmienia. Co ciekawe, poznałem ten album w roku wydania, bo miałem go wypożyczonego z wypożyczalni płyt CD. Nie przypadł mi wtedy jakoś specjalnie do gustu, choć parę utworów mi się podobało (Sadness, tytułowy, Pets). Dzisiaj bardziej mi podchodzi, lubię w nim właśnie ten rockowy zadzior. Nie ma tu ballad, najspokojniejszy na płycie jest chyba przebojowy Pets. Sympatyczna płyta.

Wydanie takie sobie, dobrze, że są teksty. Okładka (jak to u Farrella) beznadziejna.

Ocena: 2/5

 


sobota, 8 lutego 2025

Porno for Pyros - Good God's Urge (1996)

Data zakupu: 5 lutego 2025 roku

Porno for Pyros to zespół stworzony na zgliszczach Jane's Addiction. Wokalista Perry Farrell i perkusista Stephen Perkins dobrali sobie nowych kolegów - Petera Distefano na gitarze i Martyna Lenoble na gitarze basowej. Ich debiutancki album ukazał się w 1993 roku i zawierał muzykę nie tak bardzo odbiegającą od poprzedniego zespołu, może bardziej funkową (o tej płycie jeszcze napiszę). Natomiast w 1996 roku świat muzyki zmieniał się dynamicznie i funk-metalowe granie przestało być popularne. Farrell to wyczuł i stworzył coś całkiem innego. 

Na drugim (i tak naprawdę ostatnim) albumie PfP mamy bardzo dużo akustycznych brzmień, dominują ballady, mniej typowe dla rocka instrumenty (dęciaki, flet itp.), pojawia się też trochę elektroniki. Na całością jednak nadal krąży duch i głos Farrella nadając tej muzyce swój wyjątkowy sznit. Zaczyna się dość nietypowo - w utworze Porpoise Head zagrał gościnnie prawie cały zespół Bauhaus (oczywiście bez Petera Murphy'ego), tworząc trochę gotycki klimat - fajny kawałek. Później jest albo bardziej klimatycznie i akustycznie (100 Ways, Kimberly Austin, Bali Eyes), albo bardziej rockowo (Tahitian Moon, Dogs Rule the Night, Freeway z gościnnym udziałem Dave'a Navarro - to już 3/4 Jane's Addiction!) czy bardziej mrocznie, ale nadal klimatycznie (Thick of it All). Całość robi dobre wrażenie, szkoda, że nie pociągnęli tego dalej. 

Wydanie dość skromne, okładka bardzo Farrellowa, co raczej nie jest zaletą, bo akurat żadna okładka płyt z jego udziałem nie podoba mi się. Wkładka z dużą ilością tekstu. Pod płytą CD jest zdjęcie zespołu - nie ma na nim Martyna Lenoble, który odszedł z zespołu w trakcie sesji i gra chyba dosłownie w dwóch utworach - na basie zastąpił go głównie Mike Watt.

Ocena: 2/5