A jak już mówimy o Borisie Blanku, to dość nieoczekiwanie znalazłem takie cudo. Słuchawki sygnowane przez Borisa Blanka, z jego podpisem po obydwu stronach. Fajna rzecz, oczywiście czarno-żółta, elegancko zapakowana. Brzmią bardzo dobrze, tak jak powinny. Uszy wchodzą do środka, a nie są przygniatane przez gąbkę - to lubię. Dość dobrze też izolują od otoczenia, więc jest to dość komfortowe. No i wydają się dość głośne - co jest największym mankamentem dzisiejszych słuchawek, szczególnie bezprzewodowych - są ciche. Albo ja już jest coraz bardziej głuchy...
A na koniec ciekawy cytat z Boris Blanka, który znalazłem online:
Most Swiss pop and rock acts, he says, lack originality. He makes an exception for the Young Gods, an internationally renowned industrial rock band that, like Yello, uses lots of sampling and sound effects. "I like bands that don't look to the right or to the left, wondering 'what should we do,' waiting for a train to jump on. The Young Gods have their own ideas, their own DNA. I think that's why they're successful. Other Swiss bands imitate what they see and hear from abroad, mostly from England and America. That's never going to be well received across our borders."








