czwartek, 3 kwietnia 2025

Amplifier - The Astronaut Dismantles HAL (2005)

Data zakupu: 31 marca 2025 roku

Technicznie jest to EP-ka, wydana w rok po debiucie. Ale ponieważ trwa ponad 39 minut, można ją traktować jako mini-album (w Tidalu jest wylistowana jako album). Mamy tu 6 utworów, w czym jest jeszcze jeden, ukryty na końcu, po 4 minutach ciszy (na streamingu nie ma ciszy, a kawałek jest wylistowany normalnie). Dla znawców dyskografii zespołu jest jasne, że jest to niejako pomost między debiutanckim albumem, a następny, Insider, z 2006 roku. 

Zaczyna się wyśmienicie, od 9-minutowego Continuum, który kontynuuje znakomite tradycje z debiutu. Jest głośno, mocno, w średnim tempie, sporo gitarowej młócki, którą u nich lubię. Potem mamy świetny kawałek Into the Space Age - niejako zapowiedź płyty The Octopus, tyle, że utwór dużo krótszy, niewiele ponad 4 minuty. Następna jest ballada For Marcia - ładna melodia, fajna gitara... The Brain Room to minutowy przerywnik-dron, natomiast kolejne dwa utwory mogłyby się już znaleźć na Insiderze - krótsze, dynamiczne, z brzęczącymi gitarami, ale niezłym wokalem... Ukryty utwór, Scarecrows, to taki lekko balladowy kawałek, fajnie pasujący do całości (początkowy wokal, niczym z telefonu, brzmi jak Steven Wilson). W sumie udana EPka, szkoda, że inne już nie były tak dobre.

Widać, że płyty wydana 20 lat temu - w normalnym pudełku, z wkładką w której nie ma nic ciekawego i opisami utworów. Design taki sobie (jak to u nich). Tytuł nawiązuje oczywiście do filmu 2001 Odyseja Kosmiczna.

Ocena: 2/5

 







poniedziałek, 31 marca 2025

Oceansize - Self Preserved While the Bodies Float Up (2010)

Data zakupu: 21 marca 2025 roku

Czwarty i, niestety, ostatni album formacji Oceansize, która rok po wydaniu płyty rozwiązała się. Szkoda, bo to był naprawdę ciekawy zespół. Ten album jest inny niż poprzednie - dużo bardziej wyciszony, pełen zadumy i uspokojenia. Co prawda otwierający albym Part Cardiac tego nie zapowiada - mocarny riff wgniata w fotel, to chyba ich najmocniejszy utwór w historii, bardzo metalowy. Potem są dwa kawałki typowo Oceansize'owe, ale już czwarty to coś innego. Monotonny rytm, fajny wokal i orkiestrowe tło - bardzo fajne granie przez prawie 9 minut. Potem następuje już wyciszenie - kolejne kawałki to już prawie same ballady, albo akustyczne utwory w powolnym tempie. Zaskakuje Silent/Transparent - mamy w nim dwie różne partie perkusji nagrane w osobnych kanałach. Potem mamy jeszcze jeden mocniejszy utwór It's My Tail... a następnie znowu kilka balladowych kawałków. Nawet bonusowy Cloak to ballada... Cóż, taki nastrój. Ale za to są to ładne utwory, pełne zadumy i melancholii. Całość dobrze pasuje do okładki i ogólnego, mrocznego designu.

Udało mi się zakupić wydanie w mediabooku z dodatkowym utworem. Wydanie bardzo ładne, choć mało urozmaicone - okładkowy motyw przewija się przez całą książeczkę. Po lewej są teksty, po prawej rysunki. Ale nieźle to wygląda.

Ocena: 2/5














piątek, 28 marca 2025

Oceansize - Music for Nurses EP (2004)

Data zakupu: 21 marca 2025 roku

EPka wydana między debiutem Effloresce a magnum opus Everyone into Position. Bardzo zgrabna, 5 utworów, 25 minut muzyki. Jest sporo mocnych uderzeń, jak otwierający One Out of None i kończący płytę As the Smoke Clears. Jest też spokojniej w Paper Champion i w Dead Dogs an' All Sorts, ale to nadal mieszanka mocnego grania i delikatniejszych momentów. Naprawdę dobre granie, szczególnie pierwszy kawałek powala. A w środku mamy jeszcze Drag the 'nal, ambientowy fragment, trwający niecałe 2 minuty.

Wydanie eleganckie, w digipaku, z ascetyczną oprawą. Brak wkładki czy książeczki, wszystkie opisy są na digipaku.

Ocena: 2/5

 


wtorek, 25 marca 2025

Primal Scream - Kill All Hippies (2000)

Data zakupu: 11 marca 2025 roku 

Album XTRMNTR był promowany trzema singlami. Ten jest drugi w kolejności. Oprócz dobrego utworu tytułowego (ten melotron!) zawiera dodatkowo 2 kawałki. Jednym z nich jest Revenge of the Hammond Connection - zwykły rockowy kawałek, nawiązujący do utworu Hammond Connection z 1997 roku (znalazł się na singlu Burning Wheel) i opierający się, zgodnie z nazwą, na motywie granym na organach Hammonda. Ale poza tym jest jeszcze fajny wokal i w ogóle wesoła atmosfera. Fajnie bujający kawałek. Ale największą zaletą tego singla jest absolutnie fenomenalny, znakomity i cudowny remiks utworu Exterminator w wykonaniu Massive Attack. Potężne bębny, mocarny bas i idealnie wpasowany wokal Bobbie'go - można go słuchać w kółko, jeden z najlepszych remiksów ever (moim zdaniem).

Wydanie w kolorystyce albumu - czyli dużo srebra, czerwone litery itp. Nic ciekawego.

Ocena: 2/5




sobota, 22 marca 2025

Hotei - Battle Royal Mixes II (1998)

Data zakupu: 12 marca 2025 roku

Wygląda na to, że bardzo lubię zespół Fluke. Ostatnio słucham ich często i sprawia mi to wiele radości. Słucham albumów, singli, remiksów - wszystkiego. To fajna kapela była i chyba znowu będzie, bo w zeszłym roku wydali 2 nowe single. Zobaczymy co z tego wyjdzie. 

W międzyczasie pokusiłem się o zakup tej płyty. Hotei to japoński gitarzysta i wokalista, który zaliczył też flirt z angielskimi muzykami z dziedziny elektroniki. Na jego albumie Supersonic Generation mamy kolaboracje m.in. z Darrenem Price'm (znanym ze współpracy z Underworld) oraz grupą Apollo Four Forty. Wyszła też właśnie ta płytka - EPka z remiksami ze wzmiankowanego albumu. Mamy więc 2 remiksy Fluke - jeden z wokalem, drugi bez (oczywiście oba są znakomite). Mamy też 2 miksy Moloko - także wokalny i instrumentalny - całkiem niezłe, takie trochę walczykowate, mocno w stylu wczesnego Moloko, zanim odnieśli sukces. Dodatkowo są: miks Mantronika - krótki, treściwy, z charakterystycznym beatem, miks Hardknox'a - mocny, trochę house'owy, a także miks Dylana Rhymesa - najdłuższy i chyba najbardziej technowaty. Niezła płytka, ale szału nie ma.

Udało mi się zdobyć wydanie japońskie - istnieje też wersja europejska, ale zamiast miksu Dylana Rhymesa zawiera albumową wersję kawałką Believe Me I'm a Liar. Dodatkowo wydanie japońskie jest bardzo "fancy". Mamy napisy Hotei i tytuł płyty wycięte w kartoniku, natomiast w środku wkładki jest bardzo kolorowo i brokatowo - cała się mieni i błyszczy, nawet na zdjęciu to widać. Ciekawe wydanie, jak na singiel.

Ocena: 2/5 





środa, 19 marca 2025

Apollo Four Forty - Carrera Rapida (theme from rapid racer) (1997)

Data zakupu: 10 marca 2025 roku

Rzadka rzecz - singiel 2-płytowy. I to nie taki podzielony na 2 części sprzedawane osobno, tylko raczej 1-płytowy singiel z bonusową płytą CD. I tak na pierwszym CD-ku mamy normalny singiel (chociaż przekraczający 40 minut) z wersją radiową utworu oraz aż sześcioma remiksami (choć 2 są dość podobne do siebie). I to nawet niezłymi remiksami, szczególnie lubię wersję Frog Junkies i Salt Tanku. Natomiast druga płyta CD zawiera przede wszystkim ścieżkę dźwiękową do gry Rapid Racer. 6 utworów stanowiących idealne tło do ściagania się po wodzie futurystycznymi motorówkami. Jak to wygląda można zobaczyć na załączonym na płycie CD filmiku. Oprócz tego jest jeszcze teledysk do utworu Krupa oraz fragmenty nagrań z płyty Electro Glide in Blue. Świetna rzecz, co prawda ścieżka dźwiekowa do gry nie odbiega za bardzo od tego co serwowano w tamtych czasach w innych grach, ale ponieważ nawiązuje do utworu tytułowego - fajnie się tego słucha.

Wydanie interesujące - kartonik imitujący płytę winylową, w środku dwa kolejne kartoniki zawierające płyty CD. Świetna kolorystyka! Dodatkowo dorzucono ulotkę reklamującą zalety formatu CD-Extra - ech, trąci myszką...

Ocena: 2/5 




Z drugiej strony kartoników nic nie ma. Dobrze, że na przodzie są chociaż napisy.


niedziela, 16 marca 2025

Laurent Garnier - The Man with the Red Face (2000)

Data zakupu: 10 marca 2025 roku

Jeden z moich ulubionych singli. Co prawda zawiera tylko 3 utwory, w dodatku utwór tytułowy jest w wersji albumowej, ponad 9-minutowej, a remiksy są dużo krótsze, ale wszystkie utwory są tak fajne, że lubię do tego singla często wracać. Remiks Sveka jest mroczny, deep house'owy o charakterystycznym brzmieniu (o wytwórni Svek jeszcze kiedyś napiszę). Natomiast remiks Funk D'Voida jest jego przeciwieństwem - jasny, pełen optymistycznych i ciepłych dźwięków. Wszystkie single powinny takie być.

Okładka taka sobie, wiele tekstów pisanych ręcznie.

Ocena: 2/5