środa, 2 września 2026

Voo Voo - Z Środy... Na Czwartek (1989)

Data zakupu: 20 sierpnia 2026 roku

Pod koniec lat 80-tych wiele polskich zespołów przeżywało fascynację cyfrowymi syntezatorami i starało się nagrywać płyty z ich użyciem, myśląc, że są nowocześni brzmieniowo (m.in. Kombi czy Lech Janerka). Kiedy się teraz wraca do tamtych płyt, to czasami nie da się ich słuchać - tak bardzo zestarzały się brzmienia cyfrowych klawiszy (a analogowe nadal brzmią dobrze). Taka jest też ta płyta. Co prawda syntezatory nie zdominowały nagrań, ale pojawia się ich naprawdę sporo i słychać, że niektóre brzmienia się mocno zestarzały (Jutro obudzę się wysoki, Ktoś mi wcześnie kazał wstać). Na szczęście niektóre kompozycje nadal brzmią świetnie jak mroczna Opowieść o Ginie I, równie ciemna Znowu mi się udało, wesołe 5x5 czy wreszcie zamykający utwór, znakomity Sfora zmor. Teksty Wagla oczywiście są nadal świetne, natomiast muzycznie zespół już zaczyna dryfować w kierunku miłych i przyjemnych piosenek znanych z m.in. Łobi Jabi - jak w 5x5, Jutro obudzę się wysoki, Ktoś mi wcześnie kazał wstać, Bez obroży czy Do nieprzyjaciół. Ale nadal jest to osadzone w sosie lat 80-tych, więc nie drażni tak bardzo. Przyjemny album.

To pierwsza edycja płyty na CD, zremasterowana z winyla - taśmy matki gdzieś zaginęły, niestety. Odbija się to na jakości nagrań, ale lepsze to niż nic. Wkładka powiela design winyla (kiedyś go miałem), w środku jest tekst tylko do utworu 5x5 - widocznie ważny.

Ocena: 2/5