niedziela, 18 sierpnia 2019

King Crimson - B'Boom. Official Bootleg - Live in Argentina 1994 (1995)

Data pierwszego zakupu: 24 grudnia 1996 roku
Data ponownego zakupu: 23 lipca 2019 roku

Zanim zespół King Crimson wydał album THRAK wybrał się na krótką trasę po Ameryce Południowej w celu przetestowania materiału. I z jednego z tych koncertów wydał (pierwszy w karierze) album koncertowy zawierający cały koncert, bez przeróbek i kombinowania. Taki właśnie jest B'Boom. Mamy tu prawie wszystkie nagrania z THRAK, odegrane w dość podobnych do studyjnych wersjach, jest sporo nagrań z lat 80-tych, no i trzy z lat 70-tych (Red, Larks' Tongues in Aspic, part II, The Talking Drum). Brzmienie jest bardzo dobre, dobór utworów niezły, wykonanie bez zarzutu. Szkoda tylko, że właściwie nie ma improwizacji - Two Sticks to jedynie takie intro do Elephant Talk. Niemniej jednak jest to fajny dokument tamtych czasów i fajny koncert.

Wydanie podobne do THRAK, w środku wkładki szczegółowe informacje, na okładce logo KC, którego później już nie wykorzystywano.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Tył

Bok

Płyta nr 1

Płyta nr 2

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

niedziela, 11 sierpnia 2019

Underworld - Dirty Epic/Cowgirl (1994)

Data pierwszego zakupu: 16 maja 1997 roku
Data ponownego zakupu: 12 czerwca 2019 roku

Amerykańska kompilacja zbierająca nagrania z dwóch singli Dirty Epic i Cowgirl. Co ciekawe, single te nigdy nie były wydane w UK, jedynie w Niemczech. Mamy tutaj dwa remiksy Dirty Epic (pod postacią Dirty Guitar i Dirty). Właściwie nie jest tak do końca, gdyż utwór Dirty ukazał się jako pierwszy i dopiero z niego wyewoluowało nagranie Dirty Epic. Fajna jest gitara w Dirty Guitar, bardzo lubię tą wersję. Cowgirl pojawia się w dwóch miksach, przy czym miks Winjer mix kompletnie nie przypomina oryginału (typowe dla Underworld). Są też wersje płytowe obu singli, przy czym - uwaga! - Cowgirl nie jest w wersji płytowej, lecz singlowej - z innym początkiem i dłuższe o ok. 30 sekund. Rzadka wersja, nie wiem czemu na wszelkich składakach jest pomijana (zamiast niej jest zawsze wersja płytowa). Całość uzupełniają: nagranie Rez, czyli instrumentalny pierwowzór Cowgirl oraz River of Bass - wersja albumowa, nie wiadomo po co tu zamieszczona. W sumie ciekawy singiel.

Wydanie w zwykłym pudełku z grafiką z epoki. Bardzo ładne wydanie, pasujące idealnie do innych singli z tamtych lat.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Reklamówka wytwórni - w tym przypadku KMFDM

Druga strona reklamówki

niedziela, 4 sierpnia 2019

Nine Inch Nails - The Perfect Drug Versions (1997)

Data zakupu: 6 czerwca 2019 roku

Bardzo dobry singiel promujący film Zagubiona Autostrada. Co ciekawe zawierający same remiksy - w wersji amerykańskiej singla nie ma wersji oryginalnej utworu. Mnie udało się zakupić wydanie europejskie, więc jako utwór nr 6 znajduje się wersja oryginalna nagrania. 

Remiksy są połączone ze sobą w dwie części. Pierwsza część, głównie drum'n'bassowa, zawiera miksy Meat Beat Manifesto (bardzo przypomina dokonania zespołu z tego okresu, szczególnie to co znalazło się na albumie Actual Sounds + Voices z 1998 roku), Plug (typowy drum'n'bass autorstwa Luke'a Viberta) oraz samego Reznora (też dość typowy miks z tamtych lat). Wszystkie nagrania zmiksowano razem, czasami ciężko powiedzieć gdzie jeden się kończy, a gdzie drugi zaczyna. Znakomite.

Druga część to już granie spokojniejsze. Miks Spacetime Continuum to lekko ambientowy chillout, natomiast miks The Orb to już szaleństwo - dubowy bas, trip-hopowy beat i mnóstwo dzikich dźwięków. Też bardzo fajne.

Płyta wydana w digipaku, Ciekawy patent z nazwami mikserów na okładce. Ładna stylistyka i kolorystyka, choć typowa dla NIN z tamtego okresu.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Tył

Bok

Środek

niedziela, 28 lipca 2019

The Young Gods - Kissing the Sun. The Remixes (1995)

Data pierwszego zakupu: 1998 rok
Data ponownego zakupu: 17 maja 2019 roku

Jedyny singiel promujący album Only Heaven i zarazem jeden z najbardziej znanych utworów The Young Gods. Ponieważ zespół był wtedy na fali, to singiel jest dość wypasiony. Po raz pierwszy w historii zespołu znalazły się na nim remiksy dokonane przez innych wykonawców. I jest to bardzo fajny zestaw remiksów. Oprócz dość oczywistych miksów autorstwa KMFDM (ebm), Meat Beat Manifesto (breakbeat) i Mad Professora (dub), które są bardzo dobre, mamy też paru wykonawców mało znanych. Miks autorstwa Hot Spockstone and June to czyste techno - mocny beat, zapętlone wokale i prostactwo aranżacji - najmniej mi się podoba. Miks Technogod jest trip-hopowy i bardzo dobry. Natomiast Mark Pistel postawił na ambient i też wypada to intrygująco (choć kompletnie inaczej niż autorski mix The Young Gods dodany do albumu Only Heaven). Cała płytka jest bardzo fajna.

Wydanie w zwykłym pudełku singlowym. Okładka zawierająca logo TYG.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Środek

niedziela, 21 lipca 2019

King Crimson - A Mojo Anthology. Rare, Classic, Unusual And Live 1969-2019 (2019)

Data zakupu: 27 czerwca 2019 roku

Zespół King Crimson obchodzi w tym roku 50. rocznicę powstania i zarazem wydania debiutanckiego albumu. W związku z tym, oprócz zapowiadanego na jesień boksu Complete 1969 Recordings, w ramach promocji postanowili, wspólnie z angielskim czasopismem MOJO, wydać płytę, która z jednej strony podsumuje te 50 lat, a z drugiej strony będzie ciekawym zbiorem rzadkich i interesujących nagrań. I muszę przyznać, że całkiem dobrze udało im się stworzyć taką kompilację. Składanka MOJO obejmuje każdy okres twórczości zespołu, zawiera czasami bardzo rzadkie rzeczy, czasami rzeczy dość oczywiste, sporo jest też nagrań z ostatniego, koncertowego wcielenia grupy.

Spis nagrań prezentuje się następująco:
1. 21st Century Schizoid Man (Radio Edit) (4:44)
Wersja singlowa schizofrenika, już kiedyś zaprezentowana na składance Heartbeat. The Abbreviated King Crimson (w 1992 roku). Pozbawiona intra oraz solówek.

2. Cadence And Cascade [featuring Gordon Haskell, Greg Lake, Adrian Belew and Jakko Jakszyk] (4:37)
Jedna z piękniejszych ballad KC, tutaj wersja z czterema różnymi wokalistami. Brzmi to ciekawie, wydaje mi się, że, o dziwo, Greg Lake wypada najsłabiej.

3. Starless (Edit) (4:37)
4. Red (6:16)
Okrojona wersja Starless (czyli tylko balladowy początek) płynnie przechodząca w Red. Znana już z boksu Frame by Frame z 1991 roku. Bardzo fajne połączenie, utwory dobrze do siebie pasują. Red jest tutaj jedynym utworem w wersji albumowej.

5. Requiem (Extended Edit) (10:46)
Skrócona wersja rozszerzonej wersji (!?) Requiem. W 2016 ukazał się boks On (and off) the Road 1981-1984 zawierający wszystkie nagrania z lat 80. Na albumie Beat zaprezentowano utwór Requiem posiadający bardzo długi wstęp w postaci frippertronicsów Frippa (utwór trwał 12:16). Tutaj wycięto trochę z tego intra, zapewne dlatego, bo wydłużał CD do ponad 80 minut. Bardzo fajnie się tego słucha, może nawet trochę szkoda, że oryginalnie na Beat nie pojawił się on w tej wersji, tylko pozbawiony intra.

6. Eyes Wide Open (Acoustic Version) (3:57)
Akustyczna wersja nagrania z The Power to Believe, znana już wcześniej z singla Happy With What You Have To Be Happy With Bardzo fajna.

7. FraKctured [2019 remastered version] (9:12)
I tu mamy największą kontrowersję tej składanki. W tegorocznym boksie Heaven and Earth ukazał się album The ReconstruKction of Light, zawierający nowy miks albumu z 2000 roku. Ponieważ zaginęły taśmy z partią perkusji, Pat Mastelotto musiał dograć wszystkie swoje partie na nowo. No i zaszalał. Tam gdzie nie było perkusji - dograł perkusję. Tam gdzie była perkusja elektroniczna - teraz jest akustyczna. W zasadzie powstały prawie całkiem nowe utwory, tak wielkie zmiany wprowadziły nowe ścieżki bębniarza. Mam mieszane uczucia, szczególnie, że bardzo lubię The ConstruKction of Light. Ale taki poziom ingerencji w stare nagrania uważam za zbędny.

8. Easy Money (Live In Chicago 2017) (9:22)
Koncertowa wersja klasyka, nagrana 2 lata temu. Całkiem niezła, choć nie jestem zwolennikiem obecnego wcielenia zespołu i ich dokonań.

9. Epitaph (Live In Vienna 2017) (8:36)
Właściwie jak wyżej, choć Easy Money jest dużo ciekawsze. Epitaph odegrano bardzo podobnie jak na płycie.

10. Meltdown (4:26)
Nowy utwór, tutaj wzięty z boksu Radical Action... Niestety, uważam, że Jakko Jakszyk jest najgorszym wokalistą jaki kiedykolwiek śpiewał w King Crimson. Gość momentami nie śpiewa ani w tonacji, ani w metrum nagrań! Tutaj na szczęście tego nie słychać, ale najlepszym dowodem jest płyta A Scarcity of Miracles z 2011 roku - tam to zdarza mu się notorycznie. A poza tym utwór dość Crimsonowy.

11. Radical Action II (Live In Mexico City) (2:27)
Ten instrumentalny kawałek to już czysty King Crimson. Bardzo fajny.

12. Level Five (Live In Mexico City) (6:36)
No i płynnie wchodzi Level Five. Dość podobna wersja do płytowej, ale z fragmentami zagranymi przez Mela Collinsa - wychodzi to dość intrygująco.

I tyle na tym składaku. Słucha się tego bardzo dobrze, jest to fajna alternatywa dla boksów The Elements Tour Box. Jak ktoś nie chce kupować tamtych boksów, to tu ma fajny przekrój przez tamte nagrania.

Czasopismo MOJO w ogóle specjalizuje się w wydawaniu ciekawych płyt CD, co w dzisiejszych czasach wydaje się rzadkie. Często wydają covery znanych wykonawców, zagrane przez mniej lub bardziej znanych wykonawców. Przykładowo w 2011 roku wydali płytkę coverującą The Dark Side of the Moon oraz Wish You Were Here Pink Floyd. Znalazły się tam przeróbki autorstwa The Pineapple Thief, Johna Foxxa, The Orb (yes!) czy Wolf People. Bardzo fajny składak. Inny, interesujący składak ukazał się w 2010 roku pod nazwą Mojo Presents A Monstrous Psychedelic Bubble Exploding In Your Mind autorstwa Amorphous Androgynous. Była to skrócona wersja znakomitych składanek z serii A Monstrous Psychedelic Bubble Exploding in Your Mind, które zespół AA wydał w latach 2008-2010. Wszystkie zawierały znakomity miks nagrań mało znanych zespołów psychodelicznych z lat 60 i 70 oraz XXI wieku. Tacy wykonawcy jak Donovan, Comus, Can czy Dungen idealnie do siebie pasują, a zarazem można odkryć wiele nieznanych perełek z dawnych lat. MOJO to naprawdę ciekawa gazeta.

W numerze ze składanką KC znajduje się też oczywiście wywiad z Frippem (dość ciekawy) oraz kilka reklam - boksu Heaven and Earth oraz koncertów KC. Jest też oczywiście opis płyty - widać przy okazji skąd Teraz Rock i Lizard biorą inspirację co do layoutu pism. 

Sama płyta została wydana w kartoniku, jak to zwykle bywa w takich przypadkach. Fajnie wkomponowano zdjęcie Frippa w logo Discipline.

Ocena muzyki: 4/5

Pismo z płytą przyklejoną do okładki

Przód płyty

Tył

Płyta CD

Spis treści ze zdjęciem Frippa

Opis utworów na płycie

Reklama boksu Heaven & Earth. Ciekawostka: poniżej inne boksy, w tym Complete 1969 Recordings, które ukaże się dopiero w październiku

Artykuł o King Crimson, w tym sporo wypowiedzi Frippa

Artykuł o KC 2

Artykuł o KC 3

Artykuł o KC 4 i reklama koncertu w Royal Albert Hall

A tu z naszym rodzimym Lizardem. Idealna lektura na lato!

piątek, 21 czerwca 2019

Kraftwerk - Autobahn (1974)

Data zakupu: 10 kwietnia 2019 roku

Czwarty album Kraftwerk, który uczynił z nich gwiazdę. Utwór tytułowy, zajmujący całą stronę A winyla, to absolutny klasyk. Elektroniczne odzwierciedlenie podróży samochodem przez tytułową autostradę. Muzycy bardzo pomysłowo użyli dźwięków, aby przedstawić ten proces. W dodatku całość okraszona jest bardzo fajnymi melodiami, wpadającymi w ucho. Bardzo podobają mi się też miękkie, analogowe brzmienia, prymitywizm automatu perkusyjnego (choć wtedy to chyba jeszcze nie był automat), sporo melotronu, mooga czy innych syntezatorów. W dodatku produkcja jest jeszcze mało sterylna, przez co jest bardzo przyjemna. 

Strona druga winyla to 2 sumie trzy kompozycje. Kometenmelodie, podzielona na dwie części, to moje ulubione nagranie z tej płyty. Pierwsza część brzmi dokładnie tak, jak powinna brzmieć kosmiczna muzyka - są dziwne dźwięki, "przelatujące" przez wszystkie kanały, do tego miła, powolna melodia, niski bas, pulsujący bęben, mnóstwo elektroniki... Uwielbiam ten kawałek. Część druga to już eksplozja dźwięków, dość melodyjnych, prawie klasyczna piosenka. Utwór Mitternacht jest za to jakby wyjęty z horroru, te dźwięki na pewno inspirowały Aphex Twina podczas tworzenia jego słynnych ambientowych kawałków. Co ciekawe, jest to jedyny utwór w którym gościnnie pojawiają się skrzypce (ale tylko przez chwilkę, niestety). Morgenspaziergang mógłby się znaleźć na którejś z wczesnych płyt Pink Floyd - sporo eksperymentowania, ale zarazem jest ładna melodia grana na flecie (powtórzenie tematu z utworu tytułowego). Łagodna ilustracja porannego spaceru, z (elektronicznym) szumem strumyka i (elektronicznym) śpiewem ptaszków.

Co ciekawe, jest to ostatni album Kraftwerk na którym pojawiają się żywe instrumenty. W Autobahn mamy dialog gitarowo-fletowy, w Mitternacht skrzypce, a w Morgenspaziergang ponownie gitarę i flet. Trochę szkoda, że później już tego nie było, ale cóż, takie było założenie muzyków - odhumanizowana muzyka.

Wydanie kupiłem stare i minimalistyczne. Oprócz ikonicznej okładki mamy też zdjęcie muzyków przy instrumentach oraz wielkie logo autostrady. W sumie nic ciekawego. Wszelkie opisy są z tyłu pudełka.

Ocena muzyki: 5/5

Single: Autobahn, Kometenmelodie 2

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Środek wkładki

piątek, 10 maja 2019

Hawkwind - PXR5 (1979)

Data zakupu: 1 kwietnia 2019 roku

Ten album to właściwie składanka. Część studyjna (czyli 5 utworów) została nagrana w styczniu 1978 roku, czyli sporo przed albumem Hawklords. Część studyjna to także starsze nagrania. Ale jako całość robi naprawdę dobre wrażenie. Szczególnie otwierające album dwa hardrockowe kawałki: Death Trap i Jack of Shadows. Właściwie Death Trap to hawkwindowy punk rock - bardzo szybkie tempo, skandowany tytuł utworu, idealny na koncert. Najlepszy utwór na płycie, chwyta niesamowicie. Nic dziwnego, że Brock jeszcze później dwa razy powracał na płytach do tego utworu - w 1995 roku ukazał się na albumie Alien 4, a w 2012 na Onward, oczywiście w obu przypadkach w unowocześnionej wersji. Uncle Sam's on Mars - pierwszy utwór koncertowy na płycie - jest typowym transem, których na koncertach nie brakowało (co świetnie dokumentuje album Atomhenge '76 z 2001 roku). Infinity to Brockowa ballada, natomiast kończący stronę A winyla utwór Life Form to typowy przerywnik elektroniczny urywający się mocnym akcentem. Robot i High Rise to znowu koncertowe nagrania, przy czym Robot to ponowny trans, a High Rise to ponownie ballada, tym razem z licznymi wielogłosami. Kończący album utwór tytułowy to też dość typowe hard rockowe granie, choć nie pozbawione ciekawych momentów. W sumie album dość przeciętny, choć na dość wysokim poziomie.

Okładka nawet ciekawa.

Ocena: 3/5

Okładka 

Tył 

Płyta CD