Po latach dochodzę do wniosku, że Daevid Allen był naprawdę ciekawą postacią. Nagrał bardzo dużo muzyki, w większości nawet interesującej. Z zespołem Gong wyszło jednak nie aż tak dużo płyt - w sumie uczestniczył w nagraniu tylko 11 (na dwunastej pojawia się tylko w jednym nagraniu). Uważam, że te płyty są kanoniczne - można spokojnie olać albumy, na których Allena nie ma (z wyjątkiem tych stworzonych w ostatnich latach), a te sygnowane nazwą Pierre Moerlen's Gong to już w ogóle inna bajka i inna muzyka. Dlatego też skupię się tylko na tych Allenowych i post-Allenowych:
niedziela, 30 listopada 2025
Krótka historia albumów zespołu Gong
piątek, 28 listopada 2025
Amplifier - Echo Street (2013) (digibook)
Data zakupu: 21 listopada 2025 roku
Kupiłem to (za jakieś grosze) tylko dlatego, że poprzednia wersja nie mieści się na półce z innymi płytami. A tutaj rozmiar jest akurat. Różnice między wersjami? Tutaj nie ma oczywiście drugiej płyty, ale poza tym wszystko jest tak samo - nawet zdjęcia w środku te same, dlatego nawet ich nie fotografowałem.
poniedziałek, 17 listopada 2025
Yello - Toy (2016) (wersja zwykła)
Data zakupu: 17 listopada 2025 roku
W stosunku do wersji deluxe, którą zakupiłem w dniu premiery jest parę różnic. Po pierwsze lista utworów jest trochę zmieniona - nie tylko brakuje 3. dodatkowych utworów (Electrified II, Lost in Motion, Toy Square), ale kolejność nagrań jest też inna: Pacific AM przewędrował z pozycji 12 na pozycję 6, dodatkowo Give You the World oraz Tool of Love są zamienione miejscami. Daje to inne odczucie, do którego się przyzwyczaiłem przez 9 lat. Ciekawa rzecz.
Oczywiście opakowanie jest również inne - mamy do czynienia ze zwykłym pudełkiem, książeczka została okrojona, choć nadal nie mamy tekstów wszystkich utworów. W sumie różnic w designie nie ma wiele, całość jest estetyczna i ładna. Muzyka nadal świetna. Aha - na rynku jest sporo wersji PL albumu z obrzydliwym paskiem naokoło okładki - oczywiście zakupiłem wersję EU, a nie PL. Nie znoszę tamtych wydań.
Ocena: 4/5
środa, 12 listopada 2025
The Young Gods - Only Heaven (30th Anniversary Edition) (2025)
Data zakupu: 5 listopada 2025 roku
Reedycja trochę rozczarowująca. Żadnych bonusów, nawet znanych z singli (a nie mówiąc już o takich rzadkich rzeczach jak Kissing the Sun (super phoenix remix) ze składaka Metallurgy, instrumentalnej wersji Lointaine czy drugiego miksu Kissing the Sun autorstwa Hot Spocksone & June, który ukazał się wyłącznie na promocyjnym singlu). Szkoda, ale dobrze, że jest Orange Mix, dostępny w 1995 tylko na limitowanej wersji płyty CD. Poza tym muzycznie nie ma żadnych różnic - oprócz oczywiście obowiązkowego remasteringu.
Wydanie za to bardzo ładne - napisy na przodzie i tyle digipaka są wypukłe i ładnie się błyszczą. Książeczka w zasadzie powiela tą z oryginału, oprócz listy płac, uaktualnionej o współczesne rzeczy (jak adres strony internetowej).
Ocena muzyki: 5/5
niedziela, 9 listopada 2025
Prince and the Revolution - Purple Rain Deluxe Edition (2017)
Data zakupu: 4 listopada 2025 roku
Podobno sam Prince nadzorował remastering i wydanie tego albumu (w 2015 roku, rok przed jego śmiercią). Może dlatego wybór nagrań dodatkowych jest dość okrojony - późniejsze reedycje 1999, Sign'O'The Times i Diamonds and Pearls w wersjach Super Deluxe zawierały po 2-3 dyski z rarytasami. Ale właśnie - późniejsze remastery także ukazały się w wersjach dwupłytowych, jednakże na drugich dyskach zawierały rzeczy już znane - głównie nagrania z singli. A tymczasem takie nagrania znalazły się jedynie w wersji Super Deluxe Purple Rain, a poniżej opisywana płyta ma rarytasy na drugiej płycie. I dobrze! Bo te wersje Super Deluxe są bardzo drogie...
Niestety, eldorado się skończyło - najnowszy remaster, czyli mający się lada moment ukazać album Around the World in a Day ukaże się wyłącznie w wersji Deluxe, dwupłytowej, zawierającej na drugiej płycie tylko nagrania z singli. I choć niektóre rzeczy są ciekawe i debiutują na płycie CD, to jest to rozczarowujące - wersji Super Deluxe z rarytasami nie będzie (przynajmniej na razie nikt o tym nic nie mówi). Szkoda, na pewno uzbierałoby się materiału na kolejne 3 płyty CD.
Natomiast wybór rzadkich nagrań z sesji Purple Rain jest naprawdę zacny. Przede wszystkim świetne są "długasy" - wszystkie ponad 10-minut: The Dance Electric, Computer Blue i We Can F**k. Ten pierwszy był przebojem w wykonaniu Andre Cymone - tutaj jest w pełnej wersji z wokalem Prince'a. Absolutny klasyk, szkoda, że Prince oddał go koledze. Computer Blue jest również w pełnej wersji w stosunku do albumowej, z drugą zwrotką, solówkami gitarowymi itp. popisami artysty, charakterystycznymi dla niego. Ostatni "długas" odnalazł swoje drugie życie na albumie Graffiti Bridge jako We Can Funk - tu w sumie jest dość podobny, trochę więcej tekstu, trochę więcej p-funku - ale nadal jest to świetny kawałek. Pozostałe kawałki są krótsze, ale wcale nie gorsze. Na pewno dobre są Love and Sex, Electric Intercourse, Possessed i Father's Song - to ostatnie to fortepianowe nagranie, którego melodia została później wpleciona w Computer Blue (ale zagrana na gitarze). Reszta wypada może słabiej (szczególnie Velvet Kitty Cat), ale i tak jest ciekawa.
Wydanie za to jest bardzo słabe - kartonik, w którym pierwsza płyta CD jest wciśnięta w przegródkę razem z książeczką! Coś niebywałego, jaki brak szacunku... Grafika taka sama jak w oryginale, fajnie, że książeczka zawiera komentarze muzyków The Revolution do każdego utworu z płyty podstawowej. Są też teksty (ale też tylko do podstawowej płyty) i opis nagrań.
Ocena dysku nr 2: 3/5
czwartek, 6 listopada 2025
Rollins Band - Tearing (1992)
Data zakupu: 29 października 2025 roku
Jedyny komercyjnie wydany singiel promujący album The End of Silence. Oprócz niezłych nagrań koncertowych - dwóch coverów - mocarnego Earache My Eye autorstwa duetu Cheech & Chong (ten sam kawałek scoverowali Soundgarden na świetnej płycie Louder Than Live, niestety nie wydanej komercyjnie) oraz mało interesującego (there'll be no) Next Time Richarda Berry'ego - mamy jeszcze jeden cover, ale za to jaki! Ponad 10-minutowa wersja Ghost Rider z repertuaru Suicide. W pełnej, mocnej, powolnej, riffowanej wersji (na ścieżce dźwiękowej do filmu The Crow ukazała się wersja okrojona do niecałych 6 minut). Świetna rzecz, przez długie lata dostępna tylko na tym singlu (potem się ukazała na reedycji albumu The End of Silence).
Okładka taka sobie, design też.
Ocena: 2/5
wtorek, 4 listopada 2025
Beck - Tropicalia (1998)
Data zakupu: 29 października 2025 roku
W 1998 roku nakładem wytwórni Geffen ukazała się płyta Mutations, która pierwotnie miała być wydana przez małą, niezależną wytwórnię (podobnie jak m.in. One Foot in the Grave z 1994 roku). Niestety, Geffen złamał umowę i sam ją wypuścił, co wkurzyło Becka i nawet wytoczył im proces. Przez to album Mutations nie był promowany żadnymi teledyskami, a komercyjne single ukazały się różne w różnych częściach świata. W Europie był to singiel Tropicalia, w Japonii Nobody's Fault but My Own (nota bene zawierający świetne kawałki jako strony B) a w Australii Cold Brains (tam akurat nic ciekawego nie było).
Tropicalia odstaje od nagrań z Mutations, gdzie przeważają kawałki folkowe i około-country'owe. Tym razem mamy fajną bossa novę - z dęciakami, chórkami i w ogóle wakacyjnym klimatem. Bardzo lubię ten kawałek, w przeciwieństwie do prawie całej reszty płyty (są tam może 4 fajne utwory). Jako dodatki mamy fajny cover Skipa Spence'a Halo of Gold oraz instrumentalne nagranie Black Balloon - oba w klimatach Odelay, więc całkiem niezłe. Fajna płytka.
Wydanie takie sobie, nie odstające za bardzo od tego co było na Odelay.
Ocena: 2/5












































