niedziela, 16 czerwca 2013

Soundgarden - Badmotorfinger (1991)

Data zakupu: 18 sierpnia 2001 roku

Dość długo czekałem na okazję, aby nabyć najlepszy album Soundgarden. Badmotorfinger powala brzmieniem, mocą, energią... To płyta najbliższa metalowi w historii zespołu i to takiemu metalowi w wydaniu Black Sabbath. Jest mocno, ciężko, momentami muzyka wlecze się niczym walec (Slaves & Bulldozers, New Damage), po czym przyspiesza do huraganowego tempa (Jesus Christ Pose, Face Pollution). Zespół nie boi się eksperymentować z brzmieniem (Room a Thousand Years Wide), choć czasem zaskakuje dość tradycyjnym brzmieniem (Mind Riot). Ale nad wszystkim góruje przede wszystkim doskonały wokal Chrisa Cornella - potrafi być i zadziorny, jak i delikatny, choć cały czas rockowy. Genialny album.

Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o projekcie płyty. Jest brzydko, mało czytelnie (te rozstrzelone teksty), kolory są źle dobrane i w ogóle wszystko jest źle. Jedynie zdjęcie zespołu jest takie jak trzeba.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

1 komentarz:

  1. Świetna płyta. Ja teraz kupiłem "Louder than love" i jeszcze brakuje mi dwóch albumów, ale warto mieć takie rzeczy w dyskografii.

    OdpowiedzUsuń