piątek, 27 czerwca 2014

White Zombie - Astro-Creep: 2000 (1995)

Data pierwszego zakupu: ?????
Data ponownego zakupu: 25 czerwca 2014 roku

Nie wiem czemu nie mam zanotowanej pierwszej daty zakupu... Zaginęła gdzieś w pomroku dziejów... Podejrzewam, że było to w okolicach 2006 lub 2007 roku.

W każdym razie - w 1995 roku był to spory hit. Długie tygodnie w pierwszej dziesiątce Billboardu, miliony sprzedanych egzemplarzy. W sumie szkoda, że po tym albumie zespół się rozpadł (rok później wyszła jedynie składanka remiksów), bo solowy Rob Zombie niby gra to samo, ale jednak inaczej - nie podchodzi mi jego twórczość.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem ten album byłem zachwycony. Doskonałe połączenie metalowych riffów, motorycznej sekcji, elektroniki i miliona sampli dało porywający efekt. Przy większości utworów nóżka chodzi sama, a brzmienie miażdży. Obecnie już nie robi to na mnie takiego wrażenia, ale uważam, że to kawał bardzo dobrej muzyki. Szczególnie utwory z pierwotnej strony B kasety katowałem często (od I, Zombie do końca). Mnóstwo zapadających w pamięć motywów, riffów i tekstów. Idealne dla nastolatka, jakim wtedy byłem. Szkoda tylko, że poprzednie albumy nie dorównują w żadnym stopniu poziomowi tej płyty.

Wkładka bardzo kolorowa, pełna rysunków autorstwa samego Roba. Okładka bardzo fajna, nawet Sean Yseult (ta babka po lewej) wyszła nieźle, choć tak naprawdę nie jest zbyt piękna... Kolega zauważył, że to chyba album w którym w tekstach pojawia się najczęściej okrzyk "yeah". Coś w tym jest...

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz