niedziela, 14 lipca 2013
King Crimson - Red (1974)
Data zakupu: 6 października 2006 roku
Ocena muzyki: 5/5
Ciekawe, że najlepszy album King Crimson kupiłem na końcu - jakoś tak wyszło... W moim top 40 najlepszych płyt progresywnych Red znalazło się na miejscu 1. Być może trochę na wyrost, bo jest tu co najmniej jeden utwór za którym nie przepadam (Providence), ale jednak reszta kawałków jest tak fenomenalna, że najwyższa ocena jest jak najbardziej zasłużona. Starless to utwór, który mógłby służyć jako flagowy przykład na wybitny utwór rockowy. Niesamowity klimat osiągnięty naprawdę prostymi metodami przez doskonałych muzyków. Zresztą nie będę się rozpisywał - większość fanów dobrej muzyki dobrze zna ten utwór. Na płycie jest też moim zdaniem mocno niedoceniany, a również fantastyczny kawałek czyli One More Red Nightmare - z fenomenalną partią saksofonu i świetną partią wokalną. Oczywiście utwór tytułowy oraz Fallen Angel niczym nie ustępują pola - są również świetne. Jedynie wzmiankowany fragment koncertu pod tytułem Providence jest słabszy - trochę nudna ta improwizacja.
Kolejne wydawnictwo z okazji 30-lecia powstania zespołu jakie mam (po Lizardzie). W książeczce są bardzo fajne wycinki gazet i zdjęcia - naprawdę oddające ducha tamtych lat.
Ocena muzyki: 5/5
Okładka
Tył
Bok
Środek
Rozłożona książeczka
Wnętrze książeczki 1
Wnętrze książeczki 2
Wnętrze książeczki 3
Wnętrze książeczki 4
Wnętrze książeczki 5
sobota, 13 lipca 2013
Yello - Solid Pleasure (1980)
Data zakupu: 5 października 2006 roku
Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify
Single: Bimbo, Bostich
Debiut Yello jest fantastyczny. Boris Blank z kolegami stworzyli niesamowitą wycieczkę przez miliony różnorakich brzmień tworząc istniejące i nieistniejące krajobrazy muzyczne. Zaczyna się dość zwyczajnie - Bimbo to taka typowa dla wczesnego Yello piosenka - z fajnym refrenem, wieloma zmianami głosu przez Dietera Meiera okraszona ciekawymi brzmieniami syntezatorów analogowych. Night Flanger czaruje glam rockowym rytmem i świetną solówką gitarową. A potem zaczyna się ambientowa jazda - Massage i Magneto to nagrania w sam raz na płyty Tangerine Dream, Reverse Lion to pierwszy przykład Blankowej mozaiki, gdzie królują sample (i to przed wynalezieniem samplera!) i odgłosy naturalnego życia. Pierwszą stronę winyla kończą mroczny Assistant's Cry (drwina z performance'owych artystów) i pierwszy przebój zespołu, Bostich. Dalej mamy jeszcze parę piosenek (Rock Stop, Bananas to the Beat) równie zakręconych jak Bimbo, świetny electropop (Eternal Legs) i jeszcze trochę atmosferycznych instrumentali (Coast to Polka, Blue Green, Stanztrigger). Fenomenalna całość.
W tym wydaniu remastera są ciekawe bonusy. Przede wszystkim dwa utwory z filmu Meiera Jetzt Und Alles - delikatny ambient w postaci Thrill Wave i absolutnie genialny Smirak's Train w którym bryluje gitara naczelnego współpracownika Yello Chico Hablasa. Mamy też pierwszy singiel Yello z 1979 I.T. Splash - niestety dość jeszcze punkowy (jak wielu elektroników Yello też zaczynało od punku) z irytującymi dźwiękami klawiszy i wykrzyczanymi partiami wokalnymi. Na deser jest wersja maksisinglowa Bosticha.
Digipak piękny jak zwykle.
Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify
Single: Bimbo, Bostich
Okładka
Tył
Bok
Rozłożony digipak
Środek
Rozłożona książeczka
Wnętrze książeczki 1
Wnętrze książeczki 2
Wnętrze książeczki 3
Wnętrze książeczki 4
Wnętrze książeczki 5
piątek, 12 lipca 2013
Porcupine Tree - Signify (1996)
Data zakupu: 29 lipca 2006 roku
Ocena muzyki: 5/5
Single: Waiting
Najlepsza płyta Porcupine Tree. Proste.
Steven Wilson w końcu w 1995 roku stworzył zespół i nagrał z nim w miarę zespołowy album - pojawiają się kawałki współtworzone przez członków zespołu (Intermediate Jesus, Idiot Prayer), brzmienie jest głębsze i bardziej zróżnicowane, utwory nadal mają sporo przestrzeni, ale stały się bardziej zwarte i konkretne. Cały album jest bardzo przemyślany i dobrze układa się jego "flow", jak mówią Anglicy. Wszystko dobrze wypływa jedno z drugiego. Zarazem album ma dość mroczny klimat, mocno podkreślony przez okładkę i grafiki. A kończący album utwór Dark Matter dodatkowo podkreśla jego ciemną stronę. Ale lubię go bardzo i nawet nie przeszkadza mi zgrzyt w postaci takiej sobie ballady The Sleep of No Dreaming.
Remaster zawiera dodatkowo drugą płytę z wersjami demo, odrzutami i tym podobnymi nagraniami. Niby to wersje demo, a słucha się tego fenomenalnie, niczym kolejnego albumu Porcupine Tree. Prawdę mówiąc częściej słucham tej płyty bonusowej, niż podstawowego albumu. Moje ulubione fragmenty to te instrumentalne - Signify, Hallogallo, Dark Origins, Neural Rust. Fajne są też dwie części Wake as Gun. Aż dziwne, że niektóre nie weszły na właściwą płytę.
Wydanie piękne, w gustownym digipaku - jak zresztą wszystkie remastery PT wydane przez Snappera. Ciekawostką jest dodany karteluszek reklamowy innych płyt w które zaangażowany był Wilson - rzecz raczej rzadko spotykana w dzisiejszych czasach.
Ocena muzyki: 5/5
Single: Waiting
Okładka
Tył
Bok
Rozłożony digipak
Środek
Rozłożona książeczka
Wnętrze książeczki 1
Wnętrze książeczki 2
Wnętrze książeczki 3
Kartka reklamowa - ciekawostka - wszystkie płyty z tej strony mam...
...a z tej strony żadnej
czwartek, 11 lipca 2013
Air - Talkie Walkie (2004)
Data zakupu: 12 czerwca 2006 roku
Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify
Ocena wideo: 4/5
Single: Cherry Blossom Girl, Surfing on a Rocket, Alpha Beta Gaga
Ta płyta ma dla mnie wielkie znaczenie sentymentalne - kiedy się ukazała byłem tuż po rozpoczęciu związku z ukochaną kobietą (obecnie żoną). Był mroźny luty, a ja pakowałem się po pracy w tramwaj ze słuchawkami na uszach aby do niej jechać... Niesamowity klimat tego albumu idealnie pasował do tamtej sytuacji. Z tych utworów wyziera piękno, melancholia, uczucia... Moim zdaniem to jest najpiękniejszy album Air. W dodatku pełen ciekawych pomysłów jak prosty rytm w Venus, gwizdanie w Alpha Beta Gaga, fajne instrumentalne fragmenty w postaci Alone in Kyoto i Mike Mills... Same plusy na tej płycie. No, może jedynie słabszy jest Another Day. Ale minimalnie.
Udało mi się kupić wersję z płytą DVD. Bardzo ciekawy dokument o nazwie Electronic Performers pokazuje występy na żywo z 2002 roku przeplatane "road movie", czyli fragmentami z życia muzyka w trasie. Fajnie zrobiony, z naprawdę ciekawymi wersjami znanych już z dwóch pierwszych płyt utworów.
Wydanie w podwójnym jewelboksie. Wkładka nie powala - dużo takich sobie zdjęć, teksty utworów, całość okraszona matematycznymi wzorami. Ciekawostką jest, że płyta DVD jest dwustronna - w wersji PAL i NTSC.
Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify
Ocena wideo: 4/5
Single: Cherry Blossom Girl, Surfing on a Rocket, Alpha Beta Gaga
Okładka
Tył
Bok
Środek
Płyta DVD
Rozłożona książeczka
Wnętrze książeczki 1
Wnętrze książeczki 2
Wnętrze książeczki 3
środa, 10 lipca 2013
Jamiroquai - The Return of the Space Cowboy (1994)
Data zakupu: 31 maja 2006 roku
Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify
Single: Space Cowboy, Stillness in Time, Half the Man, Light Years
Jamiroquai to pop-disco na wysokim poziomie. Ich dwa pierwsze albumy to naprawdę dobre granie, mocno w stylu lat 70-tych - sporo funku, popu, wszystko okraszone analogowymi dźwiękami pospołu z orkiestrowymi brzmieniami. The Return of the Space Cowboy to chyba ich najbardziej ambitne dzieło - utwory są często mocno rozbudowane (Just Another Story, Scam), zahaczają o rocka (The Kids) i jazz (Morning Glory, Journey to Arnhemland). Granie bardzo przyjemne i mocno niestereotypowe w tamtych latach (obecnie to inaczej wygląda). Ale nie jest to coś co mógłbym słuchać na co dzień - ot tak, od czasu do czasu miło zawiesić na tej płycie ucho.
Wydanie standardowe. Irytuje mnie biały pasek wynikający z białego tła pod tray'em - mogli tam dać coś, choćby jakiś napis. Zdjęcia w środku okropne.
Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify
Single: Space Cowboy, Stillness in Time, Half the Man, Light Years
Okładka
Tył
Bok
Środek
Rozłożona wkładka
Wnętrze wkładki
wtorek, 9 lipca 2013
Yello - One Second (1987)
Data zakupu remastera: 30 maja 2006 roku
Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify
Single: Goldrush, Call It Love, The Rhythm Divine
One Second to album na którym jest bardzo mało Dietera Meiera. Właściwie na 11 utworów śpiewa on w zaledwie 4!! Pozostałe są albo instrumentalne, albo pojawiają się w nich goście - jak ś.p. Shirley Bassey w jednym z najbardziej znanych utworów Yello The Rhythm Divine, ś.p. Billy Mackenzie w Moon on Ice czy Rush Winters w Dr Van Steiner. Ale nie zmienia to faktu, że wyszedł im absolutnie genialny album, w dodatku definiujący ich brzmienie na kilka lat (płyty Flag i Baby są w podobnym stylu). Są więc rytmy plemienne (La Habanera), są klasyczne ballady (wzmiankowany The Rhythm Divine - jakoś wcześniej ich nie robili...), jest ambient (L'Hotel), są ostre gitary (Si Senor the Hairy Grill - chyba najmocniejszy utwór w historii zespołu), nie brakuje eksperymentów brzmieniowych (Santiago), no i są przeboje (Call It Love, Goldrush). Mieszanka znakomita, ze świetną produkcją i świetnymi kompozycjami (zwłaszcza La Habanera, Moon on Ice i Santiago). Jedna z najlepszych płyt Yello.
Dodatki też są ciekawe (to najdłuższa ze zremasterowanych płyt, trwa ponad 77 minut). Przede wszystkim jest ultra rzadki kawałek Life is a Snowball, śpiewany przez Billy'ego Mackenzie'go - spokojny, lekko jazzowy. Świetnie wypada też Call It Love w wydłużonej wersji - bogatszy o dodatkową solówkę gitarową. Rozczarowuje jedynie Tool in Rose - długi, instrumentalny utwór, mało ciekawy, jakby pozbawiony motywu przewodniego i pomysłu na jego rozwinięcie.
Tradycyjnie elegancki digipak, okładkowe usta na długo stały się logiem zespołu - właściwie do dziś to bardzo charakterystyczny dla nich znak.
Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify
Single: Goldrush, Call It Love, The Rhythm Divine
Okładka
Tył
Bok
Rozłożony digipak
Środek
Rozłożona książeczka
Wnętrze książeczki 1
Wnętrze książeczki 2
Wnętrze książeczki 3
Wnętrze książeczki 4
Wnętrze książeczki 5
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























































