czwartek, 25 lipca 2013

Yello - Flag (1988)

Data zakupu remastera: styczeń 2007 roku

Ten album powinien się pojawić na samiuśkim początku bloga. To chyba była druga, albo trzecia płyta CD jaka pojawiła się w naszym domu. A wszystko przez fascynację mojego ojca utworem The Race. Tak mu się on podobał, że, kiedy już w sklepach pojawiły się płyty CD, natychmiast zakupił album z tym utworem, czyli właśnie Flag. Co ciekawe było to wydanie amerykańskie, oczywiście używane - w tamtych czasach do sklepów często sprowadzano płyty używane, bo przecież oficjalne kanały dystrybucji jeszcze nie istniały (był to gdzieś 1990 rok). Wtedy już zaczynałem się interesować muzyką i również mnie The Race bardzo się podobał. No, a na płycie mamy jego długą, 8-minutową wersję...

Niemniej uważam ten album za przygotowany bardzo na chybcika. Świadczą o tym dwa fakty. Po pierwsze premierowych utworów jest zaledwie 7 - dwa ostatnie kawałki na oryginalnym CD to były remiksy utworu Tied Up. A po drugie - wszystkie single są tutaj w długich wersjach - czego zespół wcześniej nie praktykował. Wyjątkiem jest The Race, którego 12 calowa wersja (dodana na końcu remastera) trwa ponad 13 minut. Wydaje mi się, że po sukcesach utworów Oh Yeah i The Rhythm Divine w 1987 roku wydawca mocno cisnął zespół na stworzenie nowego, przebojowego albumu. No i się udało - The Race to oczywiście najbardziej znany utwór Yello, chyba jako jedyny do dzisiaj puszczany w różnorakich radiach. Zresztą zasłużenie - świetny beat, genialny temat kawałka, mnóstwo tematycznych sampli, fajna melodia, wyrazisty wokal Meiera... No i ten wyjątkowy aranż kawałka, tak charakterystyczny dla Yello. Poza tym mamy równie fajny utwór Tied Up oraz jego fantastyczne rozwinięcie w postaci Tied Up in Red. Trzecia wersja, czyli Tied Up in Gear jest już całkiem inna - z ostrymi partiami gitary i szybszym tempem - nieźle wieńczy album. Są też ballady - Of Course I'm Lying - mocno dyskotekowa pościelówa, z brzmieniami rodem prawie z italo disco oraz piękna Otto di Catania. O disco zahacza też wyjątkowo kiczowaty kawałek Blazing Saddles śpiewany przez Borisa Blanka - mogłoby go nie być. Oczywiście nie brakuje też ambientu - Alhambra doskonale wpisuje się w dotychczasową historię tego typu utworów. Intrygująco wypada za to 3rd of June - mroczny, tajemniczy, pozbawiony piosenkowej struktury - ciekawy eksperyment. 

Flag jako jedyny album spośród 6 remasterów z 2005 roku zawiera ingerencję w pierwotną warstwę dźwiękową. Utwory Tied Up in Red i Tied Up in Gear zostały połączone ze sobą - jeden przechodzi w drugi i to dość szybko - dzięki temu Tied Up in Red skrócił się o ponad 20 sekund. Co gorsza - Tied Up in Gear połączony jest również z remiksem The Race z 1999 roku!! A to już jest absolutny skandal. Częściowo rozumiem dołączenie tego miksu do płyty (miks autorstwa Blanka), choć stylistycznie nie pasuje tu wcale, ale łączenie go z utworem starszym o dekadę to już jest przesada. W dodatku bonusów jest bardzo mało - oprócz wzmiankowanej już 13-minutowej wersji The Race jest tylko taki sobie kawałek Wall Street Bongo, strona B singla Tied Up. I tyle.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Rozłożony digipak

Wnętrze digipaka

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz