środa, 25 grudnia 2024

Laurent Garnier - Unreasonable Behaviour (2000)

Data zakupu: 17 grudnia 2024 roku

Nie miałbym tej płyty, gdyby nie znakomity singiel The Man with the Red Face - długi, ze świetnym basem i znakomitym solem saksofonu. Do tego genialny teledysk... Ale reszta płyty też jest niezła. Całość jest niejako hołdem dla początków muzyki techno - jak na 2000 rok brzmiała trochę staroświecko. Ale nie brakuje fajnych motywów, melodii, brzmień. Są nawet wokale (Greed, Unreasonable Behaviour, Last Tribute from 20th Century), czasem jest wolniej (Cycles d'opposition, City Sphere, Downfall), czasem szybciej (Dangerous Drive), a nawet bywa głośno (The Sound of the Big Babou). Niezła płyta, choć momentami się zestarzała.

W środku jest książeczka z rysunkami przy każdym tytule utworu. 

Ocena: 2/5













piątek, 20 grudnia 2024

Yello - Solid Pleasure (wersja nie zremasterowana) (1980)

Data zakupu: 16 grudnia 2024 roku

Kolejne wydanie sprzed ery remastera, tym razem jest to bardzo wczesne wydanie, chyba repress z 1990 roku, ale projekt na pewno sięga 1984 roku. Widać to po skromności - wszystkie informacje znajdują się na tyle pudełka, wkładka jest jedną kartką z okładką i informacją o plusach płyty CD. Co dziwne - druga strona wkładki jest obrócona o 90 stopni w stosunku do okładki. Nadruk na CD też stereotypowy...

Ocena muzyki: 5/5





niedziela, 15 grudnia 2024

Orbital - The Middle of Nowhere (1999)

Data zakupu: 10 grudnia 2024 roku

Wydaje mi się, że to ostatni sensowny album Orbitala. Potem wydali jeszcze 2 płyty (dość słabe) i zamilkli na 8 lat, po czym reaktywowali się i nagrali jeszcze 3 płyty (z czego znam tylko Wonky z 2012 roku i nie mam ochoty do niej powracać). Oprócz tego ukazało się mnóstwo składaków (a dokładnie 4), trochę singli i remiksów... Nic szczególnego.

Po dość spokojnych i w miarę łagodnych płytach Snivilisation i In Sides, tym razem mamy dynamikę, uderzenie, taneczne rytmu i, momentami, ścianę dźwięków. Płyta jest trochę dziwnie wyprodukowana, nawet łagodniejsze momenty są bardzo głośnie - chyba już wtedy zaczynała się "Loudness War". W każdym razie już po 4. kawałkach człowiek ma dość, a tu dalej wytchnienia brakuje - Otono niby łagodniejsze, ale też szybkie i głośne. Dopiero ostatni kawałek, Style, nota bene chyba najlepszy na płycie, przynosi wolniejsze tempo i wytchnienie. Ale początek jest zacny - Way Out zachwyca dęciakami i świetnymi samplami orkiestrowymi, Spare Parts Express to bardzo fajny utwór, z "kolejowym" rytmem. Kolejne dwa, bardzo agresywne, brzmiące niczym rockowe kawałki (gitaro-podobne syntezatory) są już trochę mniej interesujące. Ciekawie wypada za to dwuczęściowy utwór Nothing Left, z gościnnym udziałem wokalnym Alison Goldfrapp - początkowo mroczny, ale potem fajnie rozwijający się, z ciekawym motywem w drugiej części (wydanej zresztą na singlu). Całość nie jest już tak dobra jak poprzednie albumy, ale jeszcze trzyma poziom.

Wydanie interesujące - wszystkie informacje mamy drobnym druczkiem na tyle pudełka, a w dość grubej książeczce są wyłącznie zdjęcia - i to celowo nieostre. Nawet z boku brakuje informacji o wykonawcy, tytule czy numerze seryjnym - jest sama pustka...

Ocena: 2/5


 

czwartek, 12 grudnia 2024

Yello - Stella (wersja nie zremasterowana) (1985)

Data zakupu: 9 grudnia 2024 roku

W porównaniu do remastera nie bardzo jest o czym pisać. Wydania stare (to moje, to reedycja wydania z 1985, wyprodukowana w 1990 roku) były bardzo okrojone. Brakuje nawet opisu szczegółowego nagrań - a przecież gości tu nie brakuje. W środku wkładki tylko zdjęcia, na jej tyle info o tym jak wspaniałym nośnikiem jest płyta CD... Z tyłu spis utworów i lakoniczne info kto co napisał... I tyle. Ale oczywiście dla mnie ma to wartość sentymentalną - takie właśnie miałem wydanie ponad 30 lat temu...

Ocena: 4/5






sobota, 7 grudnia 2024

King Crimson - Beat (30th Anniversary Edition) (1982/2005)

Data zakupu: 30 listopada 2024 roku

To już ostatnia reedycja, której mi brakowało. Brak dodatków, niestety, a przecież na wersji wydanej 10 lat później znalazł się świetny kawałek Absent Lovers pochodzący z tej sesji. Szkoda, że go tu nie dodali. Ale z drugiej strony - Requiem jest przynajmniej w pierwotnej wersji, a nie tej poszerzonej do ponad 12-minut, z której nic ciekawego nie wynika. Książeczka fajna, choć teksty maciupeńkie.

Ocena: 3/5

 

poniedziałek, 2 grudnia 2024

King Crimson - In the Court of the Crimson King (30th Anniversary Edition) (1969/2004)

Data zakupu: 30 listopada 2024 roku

I kolejna reedycja. Jak zwykle - dźwięk zremasterowany i nowa książeczka. Fajne zdjęcia, fajne skany, fajnie, że na samym środku są teksty (choć strasznie małe). Muzycznie - nadal świetne, choć Moonchild jest nudny jak zawsze. Stąd niższa ocena.

Ocena: 4/5