niedziela, 26 października 2025

Ken Ishii - Stretch (1996)

Data zakupu: 16 października 2025 roku

I jeszcze jeden singiel promujący album Jelly Tones. Znowu remiksy i znowu niezła mieszanka. Jest drum'n'bass (miks Shoguna), jest mroczny house (miks Iana Pooley'a), ale są też eksperymenty dźwiękowe (miks Franka de Wulfa). Jest też w końcu miks samego Kena Ishii, nawet interesujący. Najbardziej podoba mi się miks Shoguna - bardzo szybki i atmosferyczny. 

Wydanie oczywiście z grafiką z teledysku do Extra. Niezłe.

Ocena: 1/5

 

piątek, 24 października 2025

Various Artists - Demon Knight (1995)

Data zakupu: 13 października 2025 roku

Taka sobie ścieżka dźwiękowa z takimi sobie nagraniami. Plusem jest to, że kilka nagrań jest ekskluzywnych - Megadeth, Biohazard, Machine Head, no i najbardziej mnie interesujący Rollins Band (odrzut z sesji Weight, ale za to naprawdę niezły), zaprezentowali rzeczy nie publikowane wcześniej. Nieźle wypadają też niektóre nagrania znane już wcześniej jak świetny singiel Filter, Ministry z utworem ze strony B singla Stigmata czy Pantera (specjalna wersja utworu z płyty Cowboys from Hell). Ale całość nie wypada zbyt interesująco - podobny w stylu soundtrack z Johnny Mnemonica był dużo lepszy.

Wydanie też takie sobie, sporo fotosów z filmu, trochę opisów...

Ocena: 1/5







środa, 22 października 2025

Fluke - Progressive History X (2001)

Data zakupu: 13 października 2025 roku

Składak singli Fluke'a z okazji 10-lecia zespołu. Fajnie, że znalazły się tu pełne wersje nagrań a jeszcze fajniej że na początku są rarytasy. Thumper! w tej wersji ukazał się tylko na winylu w 1989 roku (później powtórzono go na Progressive History XXX - to jedyny utwór który się powtarza na tych składakach), natomiast Slid jest tu w miksie z 12" singla, i debiutuje w tej wersji na CD (na singlu CD znalazła się wersja radiowa). A reszta to już znane rzeczy - z albumów Six Wheels on My Wagon mamy oczywiście też Electric Guitar i Groovy Feeling, nie pominięto też nie-albumowowego singla Bubble, z Oto mamy Bullet i Tosh, ale w wersjach z singli, nie albumowych, natomiast z Risotto oczywiście Atom Bomb, Absurd (też w wersji singlowej) i Squirt (a tu, o dziwo, mamy wersję albumową, nie singlową, choć różnica jest niewielka, zaledwie 30 sekund). Fajny składak.

Wydanie za to takie sobie - mało czytelna czcionka, niezbyt ciekawy design...

Ocena: 2/5

 









poniedziałek, 20 października 2025

Thomas Fehlmann - One To Three. Overflow; Ninenine/nd (1999)

Data zakupu: 10 października 2025 roku

Technicznie jest to składanka. Drugi album solowy Thomasa Fehlmanna zawiera mieszankę różnych nagrań. Na początek są rzeczy nowe oraz remiksy. A potem mamy dwa single, które ukazały się wcześniej tylko na winylu. Są tu rzeczy naprawdę świetne, jak znakomite remiksy Charles'a Wilpa i Infiniti, ale też nagrania własne Fehlmanna jak I Wanna Be a Little Fishy czy Monza. Podoba mi się Trashaestheticversion (choć to remiks utworu Wee Wee Mademoiselle z debiutanckiego albumu Fehlmanna, Good Fridge. Flowing: Ninezeronineight.) oraz mroczne nagranie Friedrichstrasse z gościnnym udziałem Robert Frippa (to prawdopodobnie dźwięki z sesji do albumu FFWD>>). reszta to takie typowe plumkanie Fehlmanna czasem oryginalne (Cripsy Duck, Tuning), czasem zremiksowane przez innych (Rmx 01, Part Diversion). Całość robi niezłe wrażenie, choć kupiłem to bardziej z sentymentu... Mam z tym albumem miłe wspomnienia.

Wydanie skromne, choć nienajgorsze. Śmieszne, że we wkładce, w środku, jest tylko kreska...

Ocena: 2/5

 


sobota, 18 października 2025

Meat Beat Manifesto - Subliminal Sandwich (1996)

Data zakupu: 9 października 2025 roku

Po niezłym albumie Satyricon z 1992 roku, zespół, a właściwie już jedno-osobowy projekt Jacka Dangersa, przygotował nowy materiał, który był gotów wydać już w 1994 lub 1995 roku. Niestety, sprawy skomplikował konflikt z wytwórnią Play It Again Sam, co przesunęło wydanie materiału na 1996 rok. Ale kiedy ten album się ukazał - i tak zyskał uznanie krytyków. Dangers rozwinął formułę breakbeatu nasączonego licznymi samplami. Mamy więc na dysku 1 liczne nagrania z tego gatunku, choć nie brakuje też ambientu, trip-hopu i chilloutu. Parę nagrań jest naprawdę dobrych jak: Future Worlds okraszony znakomitymi dźwiękami klarnetu, singlowy Asbestos Lead Asbestos, wpadający od razu w ucho (jest to co prawda cover zespołu punkowego World Domination Enterprises), melodyjny She's Unreal, a także okraszone gościnnymi wokalami Nuclear Bomb i Assassinator. Poza tym jest sporo krótszych nagrań jak No Purpose No Design, Phone Calls from the Dead czy What's Your Name? Całość jest spójna, ma fajne, miękkie i bogate brzmienie. Niezły album

Ale dużo lepszy jest dysk 2, dodawany tylko w niektórych wersjach albumu. Kawałki są dłuższe, bardziej mroczne i prawie w całości instrumentalne. Na największą uwagę zasługują oczywiście te najdłuższe - każdy ponad 10 minut. Mad Bomber/The Woods urzeka najpierw świetnym motywem syntezatora, a potem ambientowym zakończeniem, Stereophrenic to znowu zadziorny syntezator, a Electric People czaruje zapętlonym basem. Nie brakuje mnóstwa sampli i mocnym beatów. To moja najbardziej ulubiona część twórczości MBM.

Wydanie w kartoniku. Design taki sobie, bardzo charakterystyczny dla MBM z tamtych lat.

Ocena: 2/5 (dysk 1) / 3/5 (dysk 2)











czwartek, 16 października 2025

Helmet - Biscuits for Smut (1994)

Data zakupu: 3 października 2025 roku

Bardzo sympatyczny singiel promujący album Betty. Jako bonusy mamy: jeden utwór dostępny wyłącznie na winylu (Flushings), całkiem niezły, bardzo Helmetowy, choć ewidentnie słabszy niż nagrania z płyty, Milktoast w wersji ze ścieżki dźwiękowej do filmu The Crow, oraz hip-hopowy remiks  nagrania tytułowego - słaby, na szczęście krótki. Wydanie minimalistyczne. Ciekawostką jest, że wnętrze wkładki jest wydrukowane w środku, a nie tak jak w normalnym przypadku - rozkładane tak, że nadruk jest na jednej stronie kartki tylko. 

Ocena: 2/5 



wtorek, 14 października 2025

Banco de Gaia - Obsidian (2000)

Data zakupu: 3 października 2025 roku

Album Igizeh, który był promowany tym wydawnictwem, nie podszedł mi jakoś do gustu. Niby nic mu nie brakuje, jest bardzo w stylu Banco de Gaia, ale... no, nie leży mi. Natomiast ten singiel jest naprawdę dobry - tytułowe nagranie ma fajną melodię, znakomitą partię wokalną Jennifer Folker, no i 3 remiksy. Szczególnie interesuje mnie miks Fluke'a - mroczny, minimalistyczny, mało Fluke'owy. Bardzo go lubię. Pozostałe 2 miksy to - niestety bardzo psytrance'owy miks The Slinky Kink, oraz całkiem niezły, progresywny house autorstwa The Light i PFN - ten też lubię. 

Wydanie amerykańskie, nie jestem pewien czy to w ogóle wyszło na CD w UK. Estetyczny digipak, fajny design.

Ocena: 2/5