piątek, 21 czerwca 2013

Photek - Form & Function (1998)

Data zakupu: 13 marca 2002 roku

Nie jestem specjalnym fanem gatunku drum'n'bass, jednakże oryginalna odmiana tego nurtu, jaką prezentował niegdyś Photek, bardzo przypadła mi do gustu. Form & Function to składanka, zawierająca 4 starsze utwory z wczesnych singli, 2 nowe kawałki i 6 remiksów. Całość jest równie mroczna, co okładka, momentami bardzo minimalistyczna, ale zarazem niesamowicie klimatyczna. Nie ma drugiego takiego wykonawcy, który z gatunku dość ograniczonego stworzył coś, co momentami mocno przypomina ścieżkę dźwiękową thrillera. Zresztą filmowych inspiracji jest na płycie więcej, choćby utwór The Seven Samurai

Bardzo lubię tę składankę - jest w niej coś pociągającego. Ciekawostka: to najdłuższa pojedyncza płyta CD jaką posiadam w kolekcji. Trwa dokładnie 79:34. Podoba mi się też okładka (nie wyszła mi na zdjęciu zbyt dobrze) - takie logo mógłbym mieć na jakimś płaszczu...

Ocena muzyki: 4/5

Okładka

 Tył

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki - dopiero tutaj jest spis utworów


czwartek, 20 czerwca 2013

Various - Auntie Aubrey's Excursions Beyond the Call of Duty part 2 (2001)

Data zakupu: 4 lutego 2002 roku

Druga część składanki z remiksami Orba. Ukazała się w 2001 roku, więc oprócz klasycznego brzmienia zespołu, otrzymujemy też parę utworów opartych już o bardziej współczesne dźwięki. Niestety - w większości są to rzeczy słabsze niż te stare kawałki. Na szczęście te utwory z lat 1990-1998 są naprawdę niezłe. Posiadam wydanie amerykańskie, które różni się od angielskiego doborem utworów. Specjalnie wybrałem takie, gdyż spis utworów w wersji USA wydawał mi się dużo ciekawszy. Obecnie nie jestem już tego taki pewien. W każdym razie miksy takich wykonawców jak The Grid, Tangerine Dream, Can, Pato Banton, Rick Wright czy Penguin Cafe Orchestra należą do najlepszych miksów jakich Orb dokonał. Całość została nieźle zmiksowana przez samego Patersona i słucha się tego nawet nie najgorzej. Ale mogło być lepiej, gdyby wybrać inne utwory na składankę...

Wydanie całkiem ładne, w kartoniku nachodzącym na pudełko. Niestety, oryginalne pudełko uległo destrukcji podczas wypadku w okolicach 2005 roku, kiedy to zamontowałem nową półkę na płyty na zbyt słabych kołkach - po położeniu na niej płyt wszystko runęło... Trudno, bywa.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka - kartonik

Tył - kartonik

Bok

Kartonik i pudełko - identyczne nadruki

Płyta nr 1

Płyta nr 2 - pudełko powinno być przezroczyste

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

środa, 19 czerwca 2013

Various - Dr Alex Paterson's Voyage into Paradise (2001)

Data zakupu: 4 stycznia 2002 roku

Tego mroźnego dnia, po południu, wpadł do mnie kolega i mówi: Słuchaj, w Music Cornerze jest jakaś dziwna, solowa płyta Patersona! Jako wierny fan Orba zaraz się ubrałem i poszliśmy razem zobaczyć co to takiego. Oczywiście od razu ją kupiłem, pomimo faktu, że okazała się jedynie składanką (albo raczej DJ miksem), przy czym aż 4 utwory już znałem wcześniej. Jednak co fanboy, to fanboy. 

Płyta okazała się bardzo zacna. Dużo elektronicznego dubu, sporo ambientu, mnóstwo sampli, zero jakichś tanecznych fragmentów. Jest spokojnie i nastrojowo. Przyjemne słuchanie późnym wieczorem. Paterson już nie raz dawał dowód, że potrafi ze znanych już utworów stworzyć ciekawy miks, okraszając wszystko charakterystycznymi dla siebie samplami. W późniejszych latach, niestety, jego forma mocno się obniżyła, choć zdarzały mu się pewne wzloty.

Design płyty bardzo mi się podoba - jest ładnie, estetycznie i schludnie. Kolory cieszą oko, obrazki są niecodzienne, mocno psychodeliczne. Cóż, skrót nazwy wytwórni płytowej zobowiązuje - Liquid Sound Design.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

wtorek, 18 czerwca 2013

Pink Floyd - Wish You Were Here (1975)

Data pierwszego zakupu: 1993 rok
Data ponownego zakupu: 14 czerwca 2013 roku

Kolejna płyta której się kiedyś pozbyłem i teraz nieoczekiwanie trafiłem na aukcję w świetnej cenie. Z tą płytą miałem na początku pewne przygody. Poznałem ją w okolicach 1992 roku na pirackiej kasecie Taktu. Pierwszy egzemplarz okazał się wadliwy - dźwięk płynął i falował, kompletnie nie dało się tego słuchać. Na szczęście w sklepie bez problemu wymienili mi ją nową. I dopiero wtedy mogłem się rozkoszować najlepszą płytą Floydów jaka powstała - w moim prywatnym rankingu 40 najlepszych płyt progrockowych umieściłem ją na drugim miejscu (po Red Crimsonów). 

To jeden z tych albumów, które nigdy się nie zestarzeją. Cudowne brzmienia syntezatorów, piękna gra Gilmoura na gitarze, doskonałe solo saksofonu Dicka Parry'ego... Wszystko to jest na tym albumie. A poza tym fenomenalny klimat - nic dziwnego, że to absolutnie kultowy album dla twórców ambientu - przestrzeni jest tutaj mnóstwo. A najsłabszym fragmentem płyty dla mnie jest utwór tytułowy - i to tylko dlatego, że w wersji nieautoryzowanego remiksu z 1994 roku jest on dużo lepszy!! Z dodanym stricte ambientowym tłem i dodatkowymi partiami syntezatora - to jest absolutny majstersztyk!! Szkoda, że Floydzi nie nagrali tej wersji...

Poprzednio miałem bardzo brzydkie wydanie amerykańskie, chyba z 1989 roku. Okładka była podobna, ale tło było obleśnie beżowe. Obecnie mam remastera z 1994 roku (z tej samej serii co posiadane przeze mnie wydanie The Dark Side of Moon) i jest to najładniejsze wydanie jakie widziałem - w normalnym pudełku, z estetyczną książeczką. Po prostu cudo. W dodatku dałem za nie jedynie 21 zł - lepiej być nie mogło.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek - nadruk na CD jest najsłabszym elementem designu

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Can - Sacrilege (1997)

Data zakupu: 8 października 2001 roku

Dość rzadko spotykana w Polsce płyta w tamtych czasach. Mnie udało się kupić w zaprzyjaźnionym komisie za jakieś śmieszne pieniądze. Razem z płytami Ozric Tentacles i Gongu tworzy mój ulubiony tercet remiksów rockowych zespołów. Can jest bardzo wdzięcznym tematem do miksowania, zapewne nie raz byli też samplowani przez wykonawców elektronicznych. Co prawda po ich regularne płyty sięgnąłem dość późno - chyba jakieś 5-6 lat po zakupie tej płyty. Cóż, lepiej późno niż wcale.

Oczywiście tu również znajduje się miks Orba - również znakomity, jak większość ich remiksów z tamtych lat. Natomiast rozrzut stylistyczny jest chyba jeszcze większy niż na płycie Gongu. Spróbujmy podsumować: minimal (Brian Eno, Carl Craig), rock (Sonic Youth), drum'n'bass (A Guy Called Gerald, Francois Kevorkian & Rob Rives, Hiller/Kaiser/Leda), breakbeat (U.N.K.L.E., System 7), awangarda (Bruce Gilbert), trance (Sunroof, Pete Shelley/Black Radio), dub (Secret Knowledge), trip-hop (Pascal Gabriel)... Jest tego trochę. Każdy miks jest inny, każdy dobry (oprócz Bruce'a Gilberta), każdy zawiera jakąś cząstkę oryginalnego utworu - choć w paru przypadkach dość ciężko ją odnaleźć. W sumie bardzo fajna płyta.

Wydanie również ładne - książeczka na matowym papierze z komentarzami remikserów, okładka estetyczna i ciekawa. Jako dodatek mamy wkładkę reklamową wytwórni prezentującą wszystkie płyty Can.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Pierwsza płytka

Druga płytka

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

Wnętrze książeczki 8

Katalog płyt Can

Katalog płyt Can - środek