środa, 21 sierpnia 2024

Prince/Bria Valente - Lotusflow3r/MPLSoUND/Elixer (2009)

Data zakupu: 6 lipca 2024 roku

Dziwaczne wydanie. Dwie płyty Prince'a i jedna jego podopiecznej. Z doświadczenia wiem, że albumy podopiecznych raczej są niezbyt interesujące i szkoda na nie czasu. Tak naprawdę nigdy jeszcze płyty Brii nie słuchałem. No, ale jest w komplecie, więc może kiedyś sprawdzę. Zostają dwie płyty Prince'a. Jedna z nich, MPLSoUND, nawiązuje do charakterystycznego brzmienia z lat 1986-1987, kiedy to minimalistyczny p-funk i automat perkusyjny rządziły najbardziej. Ale nie jest to udana płyta - kompozycje są zwyczajnie nudne, przegadane, nie pomaga nawet gościnny udział Q-Tipa. Nie ma na czym zawiesić ucha, kawałki są raczej irytujące niż wciągające.

Inaczej ma się sprawa z albumem Lotusflow3r. Jest to jedna z całkowicie rockowych płyt Księcia (obok Chaos and Disorder i Plectrum Electrum). Fajne kawałki, gitara rządzi non stop, choć nie brakuje też innych klimatów, bardziej jazzowych (Love Like Jazz, $). No i są tu conajmniej 2 killery - cudowna rockowa ballada Colonized Mind oraz mocny rocker Dreamer. Reszta też czasami jest powyżej przeciętnej (Boom, ...Back 2 the Lotus, Wall of Berlin). Niezła płytka.

Wydanie bardzo skromne - brak książeczki, w opakowaniu tekturowym same płyty. Dobrze, że chociaż jest kolorowo...

Ocena: 
Lotusflow3r - 3/5
MPLSoUND - 1/5
Elixer - 0/5 





wtorek, 23 lipca 2024

Prince and the New Power Generation - Gett Off (1991)

Data zakupu: 5 lipca 2024 roku

Angielskie wydanie pierwszego singla promującego płytę Diamonds and Pearls. Wersja amerykańska to był niesamowity wypas - 45 minut, 9 miksów... Niestety, w większości bardzo podobnych do siebie, więc całość jest nudna. Wydanie angielskie jest fajniejsze - mamy wersję radiową singla (inną, niż płytowa), wersję radiową house'owego miksu oraz wersję poszerzoną (najciekawszą). I tyle, niewiele ponad 16 minut muzyki.

Wydanie fajne, choć bez szału.

Ocena: 1/5 




poniedziałek, 8 lipca 2024

Prince - The Greatest Romance Ever Sold (1999)

Data zakupu: 4 lipca 2024 roku

Jedyny komercyjnie wydany singiel promujący album Rave Un2 the Joy Fantastic, do którego mam jakąś słabość... Wydano bardzo wiele różnych wersji, amerykański singiel CD zawierał 8 nagrań, europejskie miały różne tracklisty. Ten singiel ma to na czym mi zależało, czyli dwa miksy The Neptunes i Jasona Nevinsa (w wersjach radiowych i pełnych). Miks The Neptunes, z gościnnym rapem Q-Tipa, jest hip-hopowy, natomiast miks Nevinsa to house. W sumie dość przeciętne miksy, ale jakoś fajnie je mieć...

Wydanie w zwykłym pudełku singlowym, z estetyczną okładką i fajną reklamą albumu w środku.

Ocena: 1/5

środa, 3 lipca 2024

Gong - Pulsing Signals (2022)

Data zakupu: 27 czerwca 2024 roku

Album koncertowy nagrany jeszcze przed pandemią, w 2019 roku, kiedy zespół promował swój przedostatni studyjny album. Stąd mamy aż 3 (z 4) nagrania z The Universe Also Collapses. Nie brakuje oczywiście też rzeczy wcześniejszych jak Rejoice!, Kapital czy Insert Yr Own Prophecy oraz stareńkich, ale nadal jarych klasyków w postaci You Can't Kill Me (z Camembert Electrique z 1971 roku) oraz Master Builder (z fenomenalnej You, 1974). Obecni muzycy stanęli na wysokości zadania i wszystkie te utwory brzmią świeżo, mocno i bardzo współcześnie. Zdecydowanie przoduje w tym gitarzysta prowadzący, potrafiący zagrać doskonałe solówki (You Can't Kill Me, Rejoice!), jak i czarować klimatej psychodelii (You Can't Kill Me, Master Builder, Forever Reocurring). Również saksofonista daje nie rzadko czadu (My Sawtooth Wake, Master Builder). I dodatkowo czuć tu atmosferę koncertu. Świetna rzecz.

Wydanie bardzo ładne, choć w kartoniku. W środku mamy książeczkę z opisem i kilkoma zdjęciami oraz oczywiście, tradycyjnie, najświeższy (z 2022 roku) katalog Kscope.

Ocena: 3/5










piątek, 28 czerwca 2024

Storm Corrosion - Storm Corrosion (2012)

Data zakupu: 27 czerwca 2024 roku

Storm Corrosion to duet dwóch znanych facetów: Stevena Wilsona i Mikaela Akerfeldta (z Opeth). Rzecz dość wyciszona, akustyczna, choć momentami ambientowa, atmosferyczna a nawet rockowa (a nie tylko post-rockowa). Mamy świetne melodie i dwugłosy (Drag Ropes), niepokojące fragmenty (Storm Corrosion), delikatnie pulsującą balladę (Ljudet Innan) czy szybsze fragmenty (Lock Howl). ale dominuje melancholia i smutek. Bardzo fajne uzupełnienie solowych albumów Wilsona z 2011 i 2013 roku. Lubię ten album, choć jest mocno jesienny.

Okładka taka sobie, w środku są teksty utworów i sporo zdjęć muzyków. W sumie nic ciekawego. Album dawno nie był dostępny na rynku, ale w tym roku ukazał się ponownie na CD nakładem wytwóni Music on CD. I to w jewelboksie! Jakże tradycyjnie...

Ocena: 3/5










środa, 22 maja 2024

Płyty J: Lenny Kravitz - Mama Said (21st Anniversary Deluxe Edition) (2012)

Płyta staroświecka już w momencie wydania (oryginalne wydanie to 1991 rok). Obecnie nazwalibyśmy ją określeniem "retro". Cóż, taki jest Kravitz - zakochany w brzmieniach lat 60. i 70. Dlatego jest tu sporo rocka charakterystycznego dla tamtych lat - akustyczne gitary, melodyjne wokale sporo hipisowskich klimatów... W sumie przyjemne granie, ale jak dla mnie za mało pazura - większość nagrań to jednak ballady i piosenki w średnim tempie. Rzadko są takie mocne uderzenia jak Always on the Run (z gościnnym udziałem Slasha). 

Jest to wydanie rocznicowe, zawiera mnóstwo dodatkowego materiału, aczkolwiek niczego nie słuchałem - to nie moje klimaty. Wydanie w kartoniku - trochę szkoda. W książeczce wszystko to co powinno się w niej znaleźć.












środa, 8 maja 2024

Various Artists - S.F.W. (1994)

Data zakupu: 30 kwietnia 2024 roku

Album dość ważny dla mnie - od niego zaczęła się moja przygoda z zespołami Soundgarden i Monster Magnet. Oprócz rozpoczynającego album Jesus Christ Pose w wykonaniu Soundgarden jest tu też genialna, akustyczna wersja Like Suicide (podpisana tylko przez Chrisa Cornella) - uwielbiam tą wersję! Oczywiście poznałem ją, zanim dotarłem do płyty Superunknown. Natomiast Monster Magnet akurat znałem z telewizji - na kanale Viva 2 często leciał teledysk do tego kawałka. Co ciekawe - na albumie Dopes to Infinity znajduje się inna wersja! Fajnie.

Poza tym jest tu sporo popularnych wtedy grup jak Marilyn Manson, Hole czy Cop Shoot Cop. Ich kawałki są niezłe, ale nie robią na mnie wrażenia. Plusem jest obecność pierwszego przeboju Radiohead czyli ballady Creep. Nie brakuje też mniej znanych wykonawców jak Paw, Pretty Mary Sunshine czy Babes in Toyland. Można ich olać, większość obraca się w kręgach alternatywnego rocka i nic ciekawego nie prezentuje.

Wydanie takie sobie, okładka raczej z gatunku beznadziejnych.

Ocena: 2/5