piątek, 31 maja 2013

The Orb - Asylum #2 (1997)

Data zakupu: 10 czerwca 1999 roku

W duecie z singlem Toxygene przyszło także drugie pudełko. Wielkość ta sama, forma wydania identyczna, tylko projekt inny, no i całość niebieska. O dziwo, nie wyblakła od słońca - widocznie kolor niebieski nie jest na to podatny.

Tym razem mamy 3 remiksy - ponownie Krisa Needsa (techno), Thomasa Fehlmanna (ambient) i DJ Lewisa (ambientowy minimal). Miksy świetne, szczególnie lubię Fehlmanna - wtedy jeszcze nie grał takiego click house'u jak dzisiaj.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Tył

Środek z obiema częściami singla

Pudełko z zewnątrz

czwartek, 30 maja 2013

The Orb - Toxygene #1 (1997)

Data zakupu: 10 czerwca 1999 roku

W czerwcu dostałem kolejną przesyłkę z Niemiec - tym razem było więcej Orba. M.in. ten singiel, pierwszy z pary. Wydany w ciekawym pudełku - ni to tektura, ni plastik. Bardzo fajnie się płytki w tym trzymają, no i całość jest dość solidnie wykonana. Jedynie bok wyblakł mi od słońca. Ale poza tym - fajny design, dobre wykonanie... No i muzyka zacna.

Mamy tu dwa remiksy bardzo technowate - Krisa Needsa, wieloletniego przyjaciela zespołu oraz Way Out West. Poza tym jeszcze jeden utwór nagrany na żywo - tym razem Delta Mk II. W przeciwieństwie do singla nr 2 - ten utwór jest dokładnie tym, czym być powinien, czyli wersją koncertową kawałka. Świetna wersja.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Tył

Rozłożone pudełko - widoczny wyblakły boczny pasek

Wnętrze z włożonymi obydwoma częściami singla

środa, 29 maja 2013

The Young Gods - T.V. Sky (1992)

Data zakupu: 24 marca 1999 roku

To druga najlepsza płyta 1992 roku (po The End of Silence Rollins Band). Wszystko zaczęło się od teledysku do utworu Gasoline Man, który zobaczyłem w jakimś programie muzycznym właśnie około 1992 roku. Zapadł mi jakoś w głowie, tak, że za jakiś czas wypożyczyłem sobie CD z wypożyczalni płyt. No i stała się to jedna z moich najbardziej ulubionych i najczęściej słuchanych kaset. Niestety płyty The Young Gods nie były zbyt łatwo dostępne w krakowskich sklepach (ten przypadek z Only Heaven był wyjątkiem), dopiero później zaczęły się one regularnie pojawiać na rynku. 

Muzyka to niesamowity amalgamat rocka, metalu, industrialu i rocka progresywnego. Wszystko stworzone na samplerach (ponoć samplowali sporo gitar Carcassu) i żywej perkusji. W samplach da się też rozpoznać sporo Pink Floydów (jak linia basu z One of These Days w Gasoline Man, czy klawisze z Echoes w Summer Eyes). Tego się nie bardzo da opowiedzieć, to trzeba posłuchać. Ciekawostką jest to, że każdy, komu zapodaje tą płytę jest nią bardzo zaskoczony pozytywnie. No i nie zestarzała się ani trochę.

Wydanie bardzo skromne, brak nawet pełnych tekstów utworów - są jedynie fragmenty. Szkoda. Kolaż z wężem taki sobie. Natomiast okładka super.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Pełna wkładka

I z drugiej strony

wtorek, 28 maja 2013

The Orb - Toxygene #2 (1997)

Data zakupu: 17 marca 1999 roku

Kolejny singiel kupiony przez znajomego Niemca. Razem z pakietem singli Fluke'a, na który to zespół miałem wtedy ogromną jazdę, dotarła do mnie również ta płytka. Druga część singla promującego album Orblivion. Zawiera jeden remiks autorstwa electrojazzowego duetu Fila Brazillia, jeden własny miks Orba i fenomenalną wczesną wersję drugiego singla z płyty Asylum - tu pod nazwą Rose Tinted. W dodatku nagraną na żywca. Bardzo fajny kawałek.

Design świetny, ale błędy designerskie na płycie CD kolą w oczy - nierówno ułożone tytuły utworów, brak podtytułu przy Rose Tinted - niechlujne wydanie.

Ocena muzyki: 3/5

 Okładka

Wnętrze

poniedziałek, 27 maja 2013

Underworld - Beaucoup Fish (1999)

Data zakupu: 27 lutego 1999 roku

W dawnych czasach, kiedy Internet jeszcze raczkował, poznanie danej płyty dokonywało się poprzez zakup egzemplarza CD. Przed zakupem człowiek nie miał pojęcia jak ona brzmi, co na niej jest i czy w ogóle warto ją kupować. Wielka niewiadoma. Miało to swój urok. Tak było właśnie z tym albumem zespołu Underworld. Kupiłem go w dniu premiery znając wcześniej jedynie singiel promujący album, Push Upstairs. Singiel był bardzo obiecujący, ciekawy, mocno nie-Underworldowy, choć zarazem mający wszystkie charakterystyczne elementy stylu zespołu. No i ten ciekawy teledysk... 

Kupienie kota w worku nie dało jednak pożądanych rezultatów. Album jest bardzo nierówny, posiada momenty świetne (jak Cups, Bruce Lee, Something Like a Mama) jak i fatalne (singlowe King of Snake, Push Downstairs), w dodatku rozczarowywał doborem utworów (na końcu jest skrócona wersja singla Moaner, starszego o dwa lata od samej płyty). Nie robi on dobrego wrażenia jako całość. W dodatku wszystkie single zawierały prawie same remiksy dokonane przez innych wykonawców - jedynie 2 własne kawałki zespołu się na nich pojawiły. Za to był to duży sukces komercyjny - wysoka pozycja na liście przebojów, single często grane w radiu...

Wydanie zwykłe, design - moim zdaniem bardzo słaby, takie rzeczy to mógłby robić każdy dowolny grafik. Słabizna. W dodatku mało treści, ale to już standard w przypadku Underworld.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka - dużo kółek...

Wnętrze wkładki - jeszcze więcej kółek...

niedziela, 26 maja 2013

The Orb - Live '93 (1993)

Data zakupu: 31 stycznia 1999 roku

Po wydaniu dwóch płyt studyjnych zespół The Orb postanowił podsumować dotychczasowe dokonania dwupłytowym albumem koncertowym. I bardzo dobrze, gdyż ich kawałki w wersjach na żywo mocno zmieniają się i zyskują. Wszystkie kawałki różnią się mnóstwem szczegółów i można nawet powiedzieć, że są to właściwie improwizacje na bazie znanych motywów. Dodatkowo na płycie tej znajdują się wczesne wersje kawałków wydanych dopiero 2 lata później na płycie Orbus Terrarum. O ile Valley przypomina wersję studyjną, tak Plateau to już kompletnie inna bajka. 

Dominują utwory z debiutu - i czasami potrafią zaskakiwać, jak Little Fluffy Clouds mocno najeżone samplami z rozbudowanym początkiem czy A Huge Ever-Growing... w którym miesza się wersja studyjna z taneczną, znaną z singla oraz utworem Minnie Ripperton Loving You. Każdy utwór jest pełen smaczków i ciekawych sampli, co czyni tę płytę wyjątkowo interesującą. Jedynie flagowe kawałki z płyty U.F.Orb, czyli Towers of Dub i Blue Room rażą przede wszystkim gorszą jakością dźwięku, jak i nudnym wykonaniem.

Wydanie w zwykłym, podwójnym pudełku. Idiotyczny pomysł z zamieszczeniem tekstów białą czcionką na żółtym tle. Ale poza tym lista podziękowań bardzo ciekawa - wymienieni są chyba wszyscy znaczący muzycy ze sceny elektronicznej z tamtych lat.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka nawiązująca trochę do Animals Pink Floyd - tylko zamiast świni lata owca

Tył

Bok

Środek

Druga płyta

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

sobota, 25 maja 2013

Underworld - Dubnobasswithmyheadman (1994)

Data zakupu: 23 listopada 1998 roku

Debiut zespołu Underworld jako kapeli elektronicznej - po dwóch albumach z końca lat 80-tych zawierających miałki elektro-pop-rock i po dokooptowaniu do składu młodego DJ-a, Darrena Emersona. Płytę poznałem dzięki Internetowi. W okolicach 1996 roku na liście dyskusyjnej (chyba) Orbitala poznałem Ukraińca, Dymitriego. Zaczęliśmy korespondować, okazało się, że lubimy dość podobny gatunek muzyki i niektóre te same zespoły. Płyta Dubnobasswithmyheadman nie była w Polsce do zdobycia, a na Ukrainie tak. Dlatego poprosiłem Dymitriego, aby nagrał mi ją na kasetę (którą mu wysłałem pocztą). Po jakimś czasie kaseta wróciła z nagranym albumem. I tak to poznałem to dzieło.

Muszę przyznać, że nie powaliła mnie ona na kolana, tak jak dziennikarzy angielskich w 1994 roku (pismo Q uznało ją za jedną z najważniejszych brytyjskich płyt tamtego roku). Owszem utwory nie są złe, niektóre są naprawdę dobre (jak Mmm...Skyscraper I Love You czy Cowgirl), ale całość wydaje się być mocno nużąca. Niektóre kawałki ciągną się zbyt długo (jak Surfboy, Spoonman czy Dirty Epic), a niektóre troszkę rażą banałem (M.E., River of Bass). Jednakże klimat płyty jest niepowtarzalny i da się jej słuchać bez bólu zębów.

Design jest dokładnie w tym samym stylu jak przy towarzyszących płycie singlach. Dużo tekstów, rozmazanych plam, wszystko czarno-białe. Idealnie pasuje do muzyki.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

piątek, 24 maja 2013

Fluke - Risotto (1997)

Data pierwszego zakupu: 12 listopada 1998 roku
Data ponownego zakupu: 22 marca 2002 roku

Jeszcze jedna najlepsza i najbardziej znana płyta zespołu. Tym razem kapela Fluke. To ich magnum opus - nic później równie dobrego nie nagrali. Jest to dość dziwna płyta, gdyż zawiera sporo materiału znanego już wcześniej, m.in. 2 single promujące płytę Atom Bomb i Absurd. To zresztą najbardziej znane utwory zespołu wykorzystane w niezliczonej ilości filmów (jak Święty czy Tomb Raider). Poza tym są tu jeszcze 3 nowe wersje kawałków z płyty Oto: Squirt (wydany jako 3. singiel z Risotto), Setback i Tosh (tu w miksie o nazwie Mosh), przy czym miks Tosha ukazał się już w 1995 roku na singlu. Kawałek Reeferendrum pojawił się na singlu Absurd. Tak więc właściwie nowych utworów są zaledwie cztery: Kitten Moon, Bermuda, Amp i Goodnight Lover. Co właściwie i tak nie wpływa znacząco na odbiór płyty - jest to kawał świetnego, głównie breakbeatowego grania charakterystycznego dla tamtych lat. I, co ważniejsze, album mało się zestarzał. Nadal porywa i powoduje, że "nóżka sama chodzi".

Wydanie jest klasycznym przykładem na dobrze zaprojektowaną płytę z muzyką elektroniczną. W sumie nic dziwnego, bo za design odpowiedzialni są The Designers Republic - autorzy wielu doskonałym projektów z kręgu elektroniki. Mamy fajne zdjęcia, sporo różnorakich tekstów, grafik i log. Absolutnie świetne wydanie.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka - jakby ktoś pytał - to jest mikser - taki do miksowania mas, ciast itp.

Tył

Bok

Środek

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7