piątek, 20 lutego 2015

Monster Magnet - Dopes to Infinity (1995)

Data zakupu: 12 lutego 2015 roku

Ten album to moje pierwsze spotkanie ze stoner rockiem. Co prawda nie znałem jeszcze wtedy tego określenia, nie miałem możliwości zapoznania się z twórczością zespołu Kyuss (co nadrobiłem duuuużo później), więc określałem Monster Magnet terminem rock psychodeliczny. W sumie dość adekwatne określenie - psychodelii jest tu sporo, nawiązania do dawnego grania również. Mamy też soczyste riffy, fajne melodie, solówki gitarowe i fajny wokal. Wszystko to tonie w sosie różnych efektów, pogłosów i brzmienia rodem z Black Sabbath czy innych klasyków rocka. Bardzo fajna płyta, na której mam sporo faworytów (tytułowy, Negasonic Teenage Warhead, fenomenalny Ego, The Living Planet, transowy Vertigo czy dynamiczny I Control, I Fly). Riff otwierający album uważam za jeden z najfajniejszych, jakie kiedykolwiek wymyślono. No i te kolory na okładce...

Wydanie niezłe, choć bez rewelacji. Zdjęcia pasują do muzyki, chłopaki też wyglądają tak jak trzeba. Nie ma się co przyczepiać.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz