czwartek, 14 stycznia 2016

Waltari - So Fine! (1994)

Data pierwszego zakupu: 24 grudnia 1995 roku
Data ponownego zakupu: 7 stycznia 2016 roku

To dzięki tej płycie poznałem Waltari. Oczywiście najpierw z kasety kumpla, na której utwory były umieszczone w innej kolejności, w dodatku dwóch utworów (4S i Mysterious) brakowało. Najpierw podszedłem do niego sceptycznie - The Beginning Song i Mad Boy to fajny, choć niezbyt oryginalny funk metal. Zabawa zaczyna się tak naprawdę od utworu tytułowego - takiego połączenia techno i metalu wtedy jeszcze nie znałem (stało się to modne rok później). Potem było tylko lepiej - energetyczne i zarazem przebojowe (Your) Nature is Wild oraz To Give nakręciły mnie pozytywnie, natomiast przy Piggy in the Middle pierwszy raz w życiu nie mogłem się pozbierać ze śmiechu przy słuchaniu muzyki - świetny kawałek. Bardzo podobało mi się mieszanie popu z metalem (Misty Man), skakanie stylistyczne z łatwiej przyswajalnych melodii (Misty Man, To Give) do ostrego i ciężkiego metalu (Freddie Laker, Rhythm is a Cancer) oraz świetne przeróbki utworów innych wykonawców (A Forest The Cure i Freddie Laker The Stranglers). A na deser - super dęciaki w Autumn. Potem odkryłem wersję CD, a tam jest jeszcze ballada 4S i długaśny Mysterious w którym muzycy pod koniec utworu grają coraz wolniej... Jest też utwór ukryty - jeszcze jeden wyziew metalowy - raczej nie dla mnie. W każdym razie to świetna płyta, brzmieniowo dużo bardziej surowa niż późniejsza Big Bang

Wydanie skromne, zdjęcie Finów w ich naturalnym środowisku fajne, dobrze, że są teksty utworów. Okładka beznadziejna.

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Tył

Bok

Wnętrze

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki 1

Wnętrze wkładki 2

Wnętrze wkładki 3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz