czwartek, 19 maja 2016

Rage Against the Machine - Rage Against the Machine (1992)

Data zakupu: 17 maja 2016 roku

To podobno drugi najlepiej sprzedający się album w USA w 1992 roku. W sumie parę milionów egzemplarzy sprzedanych. To były czasy, że ludzie takimi płytami się zachwycali... Osobiście do nich nie należałem. Muzycznie nie było źle, ale rapujący wokalista bardzo mi przeszkadzał. Tak naprawdę to jakieś 2 lata temu dopiero przekonałem się do tego dzieła. Muzycznie to naprawdę dobre granie - jest ostro, rockowo, chłopaki ciekawie kombinują, grają fajne riffy, no i interesujące solówki. Morello potrafi wydobywać ze swojej gitary naprawdę dziwne rzeczy i wychodzi mu to całkiem dobrze. Najbardziej podoba mi się początek płyty - 3 doskonałe kawałki na początek, z fajnymi riffami i pulsującym basem. 4 kawałek jest już zdecydowanie słabszy - nie dość, że po trzech dynamicznych pojawia się nagle rzecz dużo wolniejsza i spokojniejsze, to w dodatku nie bardzo mi podchodzi. Potem zdarzają się też słabsze fragmenty jak Bullet in the Head, Fistful of Steel czy Township Rebellion. Ale nadal nie brakuje dobrych pomysłów jak gościnny udział Maynarda Jamesa Keenana z Tool w Know Your Enemy, świetnego otwarcia utworu Wake Up, czy końcówki Freedom. W sumie wyszła naprawdę niezła płyta, dająca kopa. Idealna na gorące dni.

Ponieważ nienawidzę widoku płonących ludzi okładka płyty sprawia mi wielką przykrość - staram się ją omijać wzrokiem. Może nawet włożę w pudełko jakiś kawałek kartki, aby na nią nie patrzeć nawet przypadkiem. W książeczce mamy tylko teksty utworów, listę płac i podziękowania (nawet ciekawe). Szkoda, że jedyne zdjęcie zespołu jest takie rozmazane. No i ciekawostka - oryginalnie tray był czarny. Obecnie jest on przezroczysty, ale tło pod nim jest nadal czarne!! Ot, taki zabieg designerski - dość dyskusyjny.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki 1

Wnętrze wkładki 2

Wnętrze wkładki 3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz