poniedziałek, 8 września 2014

Yes - Tormato (1978)

Data zakupu: 4 września 2014 roku

Jestem raczej nietypowym fanem Yes, gdyż płyty powszechnie uwielbiane przez fanów (jak Going for the One) cenię są dużo mniej niż te przez fanów wyklęte (jak Drama czy właśnie Tormato). Nawet Close to the Edge podoba mi się połowicznie - tytułowa suita jest fantastyczna, ale reszta nagrań już niekoniecznie. W ogóle moje ulubione płyty Yes na dzień dzisiejszy prezentują się następująco:

1. Fragile (1971)
2. Drama (1980)
3. Relayer (1974)
5. Tormato (1978)
6. Fly From Here (2011)
7. Yesterdays (1975) - składak nagrań z płyt Yes (1969) i Time and a Word (1970)
9. Keystudio (1996/1997-2001) - wybór nagrań studyjnych z dwupaku Keys to Ascension
10. Yesstory (1992) - dwupłytowa składanka, od której zacząłem znajomość z zespołem
11. Union (1991)
12. Talk (1994)
13. Yesshows (1980) - koncertówka

Reszta albumów raczej mnie nie interesuje, choć wielu koncertówek nie znam. Ale w sumie na koncertach nie pokazują nic ciekawego... W kółko grają to samo i to tak samo...

Tormato to album inny niż poprzednie, z tego względu, że składa się z krótkich utworów - najdłuższy ledwo dobija do 8 minut. I to mi się podoba - w singlowym Don't Kill the Whale dzieje się wiele, chociaż nie przekracza on 4 minut to zawiera i solówkę gitarową i soczystą solówkę na klawiszach i sporo śpiewania. On the Silent Wings of Freedom zahacza lekko o jazz, zresztą to najbardziej intensywny utwór na albumie. Poza tym jest sporo rockowego grania troszkę niższego poziomu niż wcześniej (Release Release, Arriving UFO) choć czasem się starają bardziej (Future Times/Rejoice). Najlepiej wypadają spokojniejsze fragmenty czyli przede wszystkim Circus of Heaven z cudowną atmosferą, porównywalną z The Carnival is Over Dead Can Dance oraz Onward, gdzie Anderson czaruje swoim głosem (podobnie w Madrigal). Całość wypada naprawdę nieźle i jest to album do którego często wracam.

Wydanie oczywiście zremasterowane. Bonusów jest mnóstwo, w większości nie były one wcześniej publikowane. Ale chociaż przesłuchałem je już wiele razy niewiele z nich pamiętam - ot takie wprawki (jak Days) czy wersje demo (Everybody's Song). Ciekawy artykuł o powstawaniu płyty, opis utworów i teksty. Czyli jak zwykle w przypadku remasterów Yes. Ładne wydanie.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

2 komentarze:

  1. Zaskakująco wysoka pozycja Fly From Here ;) Ale to była całkiem udana płyta.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, ale za parę lat może się to zmienić ;-)

    OdpowiedzUsuń