piątek, 7 marca 2014

Steven Wilson - Grace for Drowning (2011)

Data otrzymania: 24 grudnia 2013 roku

Już kiedyś pisałem, że twórczość Wilsona pod szyldem Porcupine Tree zakończyła się dla mnie na płycie Coma Divine. Późniejsze dokonania, najpierw piosenkowe, a następnie prog-metalowe kompletnie mi nie podeszły, choć trzeba przyznać, że nadal były to rzeczy na wysokim poziomie i mające charakterystyczne brzmienie "Wilsonowe". Również jego pierwszy solowy album, Insurgentes, całkowicie zawiódł moje oczekiwania. Dopiero właśnie Grace for Drowning, powrót do progrocka z lat 70. ubiegłego wieku, przekonało mnie na powrót do zainteresowania się dokonania "Stefana". Co ciekawe wydany rok później duet z Mikaelem Akerfeldtem z Opeth sygnowany nazwą Storm Corrosion również okazał się być fantastyczny. A ukoronowaniem jest dla mnie płyta ubiegłoroczna, kolejna solowa Wilsona, The Raven that Refused to Sing (and other stories). Te trzy albumy mają wg mnie taki sam wysoki poziom artystyczny, genialne kompozycje, świetną produkcję, no i tę "Wilsonowość".

O Grace for Drowning napisano wiele, tak wielkim, pozytywnym zaskoczeniem był ten album. Wymieniany w wielu podsumowaniach roku 2011 co najmniej w pierwszej 20-tce jest dziełem doskonałym. Brzmieniem przypomina klasyków progresywnego rocka, ale zarazem dorzuca też szczyptę współczesności (zwłaszcza w No Part of Me i Postcard. Potrafi być delikatny (Grace for Drowning, Belle de Jour, Like Dust I Have Cleared from My Eye, Deform to Form a Star) jak i wyjątkowo mroczny (Sectarian, Raider Prelude, Remainder the Black Dog czy Track One). Sporo świetnych patentów aranżacyjnych (Track One), pięknych melodii (Postcard, Deform to Form a Star), lekko jazzujących partii instrumentalnych (Remainder the Black Dog) czy stricte progrockowych suit (Raider II). Album zajmuje aż dwie płyty CD, co jest moim zdaniem lekką przesadą - Raider II spokojnie mógłby być krótszy. Cóż, nie umniejsza to jego wielkości. 

O oprawę graficzną zadbał stary znajomy Wilsona, Lasse Hoile i to jest chyba największa wada całej płyty. Zdjęcia są beznadziejne, teksty pisane ręcznie słabe i w ogóle wiele rzeczy mogłoby być zrobionych lepiej. Tekstów utworów brak. W środku pudełka znalazła się reklamówka wytwórni Kscope - sympatyczny dodatek.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek - płyta nr 1

Płyta nr 2

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

Wkładka Kscope 1

Wkładka Kscope 2

1 komentarz:

  1. Wilson jaki jest każdy słyszy, przynajmniej mam taką nadzieję, bo Grace for Drowning to najwyższej próby wskrzeszenie dawnej progresywy.

    OdpowiedzUsuń