piątek, 10 stycznia 2014

Enigma - MCMXC a.D. (1990)

Data zakupu: 5 sierpnia 2012 roku

Właściwie ten album powinien znaleźć się na samym początku bloga - pojawił się w naszym domu już w 1990 roku. Nie znalazł się tam z jednego powodu - do wzmiankowanej powyżej daty nie należał do mnie, lecz do mojego ojca. Dopiero w sierpniu go porwałem, razem z kolejną płytą, o której będzie w następnym wpisie, stąd wpis pojawia się dopiero teraz. 

Była to jedna z pierwszych płyt CD jaka pojawiła się w naszym domu i zarazem jeden z pierwszych albumów, które poznałem z tego nośnika, a nie z kasety czy winyla. Mogę zarazem śmiało powiedzieć, że album MCMXC a.D. stanowił moje wprowadzenie w tworzący się wtedy nurt nowej elektroniki. Byłem zachwycony bogactwem dźwięków, nieoczekiwanymi (dla mnie, 14-letniego dzieciaka) rozwiązaniami brzmieniowymi i komplikacją kompozycji. Uwielbiałem tą płytę. Tak bardzo, że kiedy w 1991 roku na rynku pojawiła się wersja z 4 bonusami (czyli właśnie ta opisywana), natychmiast ją zakupiłem, pozbywszy się jakiś czas później wersji podstawowej (z czarną okładką). 

Niestety, jak wiele albumów z początku lat 90-tych, nie przetrwała ona zbyt dobrze czasu. Wiele brzmień brzmi obecnie archaicznie, widać, że płyta powstała właściwie jeszcze w latach 80-tych. W dodatku parę utworów razi powtarzalnością sampli (dotyczy to zwłaszcza partii perkusyjnych), no i ogólnie twórcom trochę brakowało pomysłów - Mea Culpa to właściwie wariacja na temat Sadeness, podobnie The Rivers of Belief. W dodatku bonusy są słabe i nieciekawe. Niemniej jednak album ten pozostaje mi bliski - niejako traciłem z nim dziewictwo.

Wydanie z holograficzną okładką - jak wiele hologramów z tamtych lat jest on mało czytelny i słabo wykonany. Poza tym w środku nie ma nic ciekawego.

Ocena muzyki: 2/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz