czwartek, 9 stycznia 2014

Prince - The Vault...Old Friends 4 Sale (1999)

Data zakupu: 6 lipca 2012 roku

Warunkiem odejścia Prince'a z Warnera było nagranie jeszcze dwóch płyt. Artysta przygotował albumu Chaos and Disorder (1996) i właśnie The Vault... I na początku 1996 roku Książę uwolnił się od kontraktu z wytwórnią. Wtedy zaczęła się gra: kiedy tylko pojawiał się album Prince'a z nowym materiałem, Warner od razu wypuszczał swoje wydawnictwo z archiwalnym materiałem. I tak: w 1996 roku Prince wydaje Emancipation - Warner wypuszcza Chaos and Disorder. 1999 rok: Prince - Rave Un2 the Joy Fantastic, Warner - The Vault.... 2001 rok: Prince - The Rainbow Children, Warner - The Very Best of Prince. Album Musicology z 2004 roku nie miał odpowiednika Warnerowego, ale już bestsellerowy 3121 z 2006 roku doczekał się składanki Ultimate. I na razie spokój, późniejsze płyty Prince'a już nie spotkały się z odzewem ze strony Warnera. Trochę szkoda - Książę ma mnóstwo nie wydanego materiału, z którego przynajmniej część jest lepsza od tego, co artysta serwuje nam w ostatnich latach. Nie ma co ukrywać, Warner dbał o jakość materiału - odkąd Prince od nich odszedł nie zaproponował nic na tym poziomie co w poprzedniej wytwórni. Trudno, może płyta zapowiadana na ten rok coś zmieni.

The Vault... to album zaskakująco udany. Niby zbiór odrzutów, ale niektóre z nich są po prostu znakomite (She Spoke 2 Me, When the Lights Go Down), aż dziwne, że nie zostały wykorzystane na żadnej płycie. Zrozumiała jest za to nieobecność utworu 5 Women - ten kawałek Prince podarował Joe Cockerowi na album Night Calls z 1991 roku - tu przedstawia swoją, oryginalną wersję. Świetnie wypadają też dwa kawałki otwierające album. The Rest of My Life jest króciutki, ale zmieściła się w nim nawet solówka gitarowa. A It's About that Walk to już klasyczny jazzpop Prince'owy. Szkoda, że album nie jest tak równy jak pierwsze 6 kawałków. Pozostałe 4 brzmią jak rzeczy niedokończone (Old Friends 4 Sale, Sarah), albo jedynie zarysy kompozycji (My Little Pill). Niemniej jednak jest to składak bardzo fajny, jedna z moich ulubionych płyt Księcia.

Okładki płyt Prince'a z reguły są albo obleśne, albo beznadziejne, ta jednakże jest wyjątkowo słaba. Nie dość, że kiepskie zdjęcie, z jakimś idiotycznym tłem, to całość robi wrażenie robionego na szybko i na kolanie. Brzydkie czcionki, okropny dizajn, prostacka grafika komputerowa. Okropność.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz