poniedziałek, 2 września 2013

The Mars Volta - The Bedlam in Goliath (2008)

Data zakupu: sierpień 2009 roku

Kiedy ten album się ukazał wzbudził mieszane uczucia. Omar postanowił pokazać, że potrafi stworzyć także płytę wypełnioną krótszymi kompozycjami. I dlatego mamy tutaj aż 12 utworów. Przy czym przez zdecydowaną większość czasu atakowani jesteśmy intenstywnym, gitarowym graniem - chwile wytchnienia to z reguły fragmenty między utworami, kawałek Tourniquet Man oraz spokojniejsze, choć nadal mocniejsze fragmenty jak Ilyena czy Agadez. Wyszedł album zróżnicowany, lecz nie pozbawiony znanych już wcześniej elementów - nagłych przejść między fragmentami muzycznymi, dużej ilości szybkich solówek gitarowych, czy ostrych saksofonów. Parę utworów jest absolutnie genialnych - jak Aberinkula, Goliath czy Soothsayer, inne jak Wax Simulacra pokazują, że nawet taki zespół potrafi stworzyć singlowy kawałek (za ten utwór dostali nagrodę Grammy). Bardzo lubię ten album pomimo pewnego chaosu pojawiającego się w utworach Cavalettas i Askepios - dość nierówne kawałki.

Wydanie jest bardzo ładne - to mój drugi super jewelbox. Grafiki tego samego autora co przy Amputechture - charakterystyczne i pokręcone. Czcionka nadal wysoka i mało czytelna. Książeczka nawet gruba. Szkoda, że informacje o składzie itp. są pod tray'em - utrudnia to trochę ich czytanie.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz