wtorek, 5 listopada 2013

Seal - Seal (1991)

Data zakupu: 5 kwietnia 2011 roku

W 1990 roku, jak wiele osób, zakochałem się w przeboju Crazy Seala. Wydawał mi się on z innego świata - doskonale zaaranżowany, z nowoczesnymi brzmieniami. W dodatku co jakiś czas w radiu RMF puszczali instrumentalną wersję tego kawałka - a właściwie remiks, który okazał się być jeszcze doskonalszy, niż oryginał. Następnie oszalałem na punkcie kolejnego singla, Future Love Paradise. Uwielbiałem ten utwór, jak również teledysk, który nagrałem na kasecie wideo i oglądałem dość często. Nic dziwnego, że kiedy ukazał się debiutancki album zaraz udałem się po zakup kasety. I kompletnie odpadłem - tak doskonałego dzieła z gatunku muzyki pop nie słyszałem wcześniej (młody byłem). Przepiękne utwory w stylu Violet czy Deep Water, świetna wersja Killera, taneczne granie w The Beginning i ballady Whirlpool i Show Me sprawiły, że do dzisiaj debiut Seala uważam za jeden z najlepszych albumów popowych wszech czasów. W dodatku nic się nie zestarzał - ale to już zasługa geniusza konsolety, czyli Trevora Horna. Miał świetną rękę do dobrych wykonawców i kompozycji.

Wydanie nader skromne, ale - na szczęście - jest to edycja druga płyty - z wydłużonymi wersjami Crazy i Violet oraz innym miksem Wild. Violet uzupełniono dodatkowo filmowymi samplami, co czyni ten utwór jeszcze lepszy. Jedynym zgrzytem jest wyciszona wersja Future Love Paradise - pełna, trwająca ponad pięć i pół minuty wersja znajduje się jedynie na singlu. Szkoda.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz