piątek, 22 listopada 2013

Prince - Batman (1989)

Data zakupu: 13 września 2011 roku

To był chyba drugi album (po Lovesexy) Prince'a, który poznałem. Oczywiście wcześniej zostałem zaatakowany klipami do Batdance i Partyman. Była to też chyba moja pierwsza piracka kaseta, jaką posiadałem - nie pamiętam jak nazywał się wydawca, pamiętam jedynie, że naklejka na kasecie miała taki obleśny, złoty kolor. Jakość dźwięku była słaba, ale album pokochałem od razu. No i kocham do dziś. Mam co prawda zastrzeżenia do dwóch utworów, które nawet ukazały się na singlach - Scandalous za zbytnią pościelowość, a Partyman za trochę nijakość w melodii. Ale reszta to już same cuda. The Future czaruje rytmem i ascetyczną elektroniką, Lemon Crush i Electric Chair to już bardziej rockowe uderzenie, Trust i Vicki Waiting to przyjemne, popowe kawałki, natomiast The Arms of Orion to jedna z moich ulubionych ballad Prince'a. Natomiast na osobną laurkę zasługuje utwór Batdance (album Batman to jeden z niewielu albumów Księcia nie posiadający utworu tytułowego). Genialny sampling fragmentów filmu, świetna solówka gitarowa, no i to spowolnienie w połowie kawałka. Doskonała rzecz.

Ten album jest zarazem dokładnym przykładem jak były wydawane płyty pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku - nie zmienił się nic. A więc czarny tray, gruba książeczka z tekstami, informacjami i licznymi fotosami z filmu (jest tylko jedno zdjęcie Prince'a!!). Fajna pamiątka tamtych czasów.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz