środa, 23 października 2013

Helmet - Meantime (1992)

Data zakupu: 26 lutego 2011 roku

Tak po prawdzie to w XXI wieku zacząłem uzupełniać swoje zbiory o pozycje, których nigdy nie miałem wcześniej na CD, a które chciałbym mieć. Dlatego też pod koniec pierwszej dekady zaczęły dominować pozycje starsze, które posiadałem na kasetach. Nie inaczej jest z płytą Meantime. Bardzo zachwalana w Tylko Rocku zaintrygowała mnie na tyle, że wypożyczyłem ją sobie w niezapomnianej wypożyczalni płyt CD w Music Cornerze na ul. Św. Jana w Krakowie. Kupę kasy tam zostawiłem - cała dyskografia Prince'a, Yello, Yes, King Crimson czy Petera Gabriela... Wszystko na wyciągnięcie ręki za marne 10.000 zł (starych zł) za sztukę. 

Meantime to bardzo ciekawa mieszanka metalu, hardcore'u, hard rocka i paru innych gatunków ostrej muzyki rockowej podana w krótkich, głównie 3-minutowych fragmentach o dość skomplikowanej konstrukcji i z niebanalnymi riffami. Od razu zakochałem się w takich utworach jak In the Meantime, Unsung, Give It czy Turned Out. No właśnie, problemem Helmetu jest to, że w połowie płyty zaczynają przynudzać - trochę kończą im się pomysły. Na szczęście nie nagrywają długich płyt (album trwa 37 minut), więc człowiek nie męczy się aż tak bardzo. Kiedy chcę zapodać sobie coś ostrego, a zarazem skomplikowanego - wybieram Helmet.

Płyta wydana bardzo minimalistycznie, ale jedna rzecz mi się podoba. W środku wkładki są wszystkie niezbędne informacje wraz tekstami utworów - bardzo skondensowane, ale właściwie wyczerpujące temat. No i świetnie wykonane. Okładka już nie podoba mi się tak bardzo, ale nie jest źle. 

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz