czwartek, 11 kwietnia 2013

Prince - 1999 (1982)

Data pierwszego zakupu: 1993 rok
Data kolejnego zakupu: 27 lipca 2005 roku

To nie jest tak, że na początku zbierania miałem wyłącznie płyty Prince'a czy Yello. Owszem, tych wykonawców miałem najwięcej (przy czym nie mam zanotowane kiedy kupowałem płyty Yello, dlatego dojdę do nich dopiero później), ale pomiędzy nimi pojawiały się takie pozycje jak The Sisters of Mercy - Vision Thing, R.E.M. - Out of Time, Bobby McFerrin - Simple Pleasures, Londonbeat - In the Blood, czy The KLF - The White Room. Rozbieżność stylistyczna ogromna, żadnej z tych płyt już nie mam i, prawdę mówiąc, nie żałuję. Kiedyś mi się podobały, dziś zdarza mi się jakiejś z nich posłuchać na Spotify... Wracam do nich raz na tysiąc lat... A Prince'a nadal bardzo lubię, zwłaszcza te starsze płyty.

Płyta 1999 to jego pierwsze wielkie dzieło. Mieszanka popu, funku i electro z niesamowitymi partiami instrumentalnymi zawartymi w tych 11 utworach daje nam dokonanie bardzo ambitne i momentami trudniejsze w odbiorze (słynna sekwencja seksu w Lady Cab Driver). Nie brakuje oczywiście momentów przebojowych - w końcu Little Red Corvette to był numer 1 w USA. Bardzo ją lubię, na pewno dałbym ją do pierwszej piątki najlepszych płyt Prince'a w ogóle.

Szkoda, że oprawa graficzna jest taka sobie. Nieszczególna grafika na okładce, obleśne zdjęcie Prince'a z gołym tyłkiem z tyłu, w środku teksty napisane mało czytelną czcionką... Ano trudno, muzyka wiele rekompensuje. Co ciekawe całość trwa zaledwie 70 minut, a pierwsza edycja płyty, wydana w latach 80-tych zawierała jedynie 62 minuty - brakowało kawałka D.M.S.R. Podobno nie mieścił się na CD... Idiotyczne tłumaczenie - w końcu na początku ograniczeniem płyty było 74 minuty.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek z obleśnym zdjęciem

Rozłożona okładka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz