poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Soundgarden - Down on the Upside (1996)

Data pierwszego zakupu: 28 października 1996 roku
Data ponownego zakupu: 27 grudnia 2012 roku

Jako chłopak dorastający w latach 90-tych ubiegłego wieku musiałem przejść przez "chorobę" zwaną "grunge". Oczywiście na pirackich kasetach miałem i Nevermind Nirvany i Ten Pearl Jam i Dirt Alice in Chains... Badmotorfinger Soundgarden jakoś nie znalazłem - musiałem się posiłkować wypożyczalnią płyt CD. I jakoś z tych czterech najsłynniejszych grup Soundgarden najbardziej mi podszedł. Zwłaszcza właśnie w 1996 roku miałem sporą jazdę na nich. Nawet na początku 1997 roku zapisałem się na listę mailową dot. tego zespołu - jakoś tak chyba tydzień przed ogłoszeniem, że się rozwiązali. No i zaczęła się jazda - jednego dnia dostałem chyba 500 maili fanów płaczących nad tym faktem. Totalna histeria, głównie ze strony Amerykanów. Pamiętam jeden mail - babka w średnim wieku płakała nad ich rozpadem, ale jej 5-letni synek ją pocieszył: Mamo, przecież wciąż masz ich płyty i możesz ich słuchać. To ją podbudowało. Komedia po prostu.

Muzycznie to już była troszkę jazda w dół. Po rewelacyjnej Badmotorfinger i naprawdę niezłej Superunknown, płyta Down on the Upside jest najbardziej łagodna i wygładzona. Za to brzmi najlepiej z tych trzech. Jest tu parę naprawdę świetnych kawałków typu No Attention, Never Named, Applebite, Ty Cobb czy Boot Camp. Jest też parę beznadziejnych wypełniaczy jak Blow Up the Upside World (kopia Black Hole Sun), Switch Opens czy Burden in My Hand. Tak naprawdę wtedy średnio mi się podobała. Obecnie jakoś bardziej ją doceniam - ma swoje smaczki.

Za to jedno jest pewne - jest najładniej wydana ze wszystkich płyt Soundgarden. Świetne zdjęcia, ładnie wkomponowane teksty utworów, dobry design. Tylko okładka jakaś taka niewyraźna... Co ciekawe - poprzednio też miałem wersję w digipaku. W przeciwieństwie do dzisiejszych wydań digipakowych, częstokroć zawierających dodatkowe utwory, ówczesna wersja w tekturce różniła się tym od wersji pudełkowej, że... no cóż, była w digipaku. I tyle.

Ocena muzyki: 3/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Wnętrze książeczki 6

Wnętrze książeczki 7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz