piątek, 16 sierpnia 2013

Underworld - Oblivion with Bells (2007)

Data zakupu: 16 maja 2008 roku

W 2003 roku zespół Underworld zakończył współpracę z wytwórnią JBO/V2 i rozpoczął karierę na własną rękę. W latach 2005-2006 wydali 3 EPki jedynie w wersji cyfrowej - całkiem udane, natomiast w 2007 roku w końcu ukazał się ich całkiem nowy album. Muzycznie stanowił on kontynuację drogi przyjętej na A Hundred Days Off - powolne odchodzenie od typowo tanecznej, klubowej muzyki (właściwie tylko świetny Beautiful Burnout może podchodzić pod tą kategorię) w kierunku muzyki ambitniejszej, łagodniejsze i wielowarstwowej. Dominują wolniejsze tempa, pojawiają się bardziej minimalistyczne aranżacje (Faxed Invitation), momentami robi się bardzo chilloutowo (Best Mamgu Ever), choć nie brakuje też mocniejszych fragmentów (Holding the Moth, Boy, Boy, Boy). Niestety, nadal pojawiają się przerywniki w postaci krótkich, niewiele wnoszących do całości kawałków (To Heal, Cuddle Bunny vs the Celtic Village i Good Morning Cockerel). Ale ogólnie płyta wypada naprawdę nieźle. A jej początek jest tak charakterystyczny, że od kilku lat służy mi jako dzwonek w telefonie...

Jakimś cudem udało mi się dorwać wersję z DVD za marne 30 zł. Na płycie jest co prawda jedynie 22 minuty obrazu, w tym koncertowa wersja Reza oraz teledyski do Crocodile i Good Morning Cockerel, tak, że oglądania nie ma za dużo. Ale i tak jest to przyjemny fragment wideo. W dodatku całość została wydana w przepięknym Super Jewelboksie - moim pierwszym w kolekcji. Świetne pudełko okraszone dodatkowo świetnym designem, nawiązującym bezpośrednio do płyty Dubnobasswithmyheadman. Super wydanie, jedno z moich ulubionych.

Ocena muzyki: 4/5 | Link do Spotify
Ocena wideo: 3/5

Okładka

Tył

Bok

Płyta CD

Płyta DVD

Jedna wielka rozkładówka...

...i jej druga strona

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz