niedziela, 2 czerwca 2013

Leftfield - Rhythm and Stealth (1999)

Data zakupu zwykłej wersji: 20 września 1999 roku
Data zakupu wersji rozszerzonej: 22 lipca 2000 roku

Po czterech latach oczekiwania na drugi album "cudownego" Leftfielda w końcu ukazała się ta płyta. Sam nie mogłem się doczekać. Dlatego kiedy tylko płyta ukazała się w sklepach szybciutko poleciałem po jej zakup. Pamiętam, że po wizycie w sklepie musiałem jeszcze załatwić coś na poczcie. Stałem w długiej kolejce i wpatrywałem się w album, którego miałem dopiero posłuchać. Przeglądałem książeczkę, wąchałem płytę... Takie były czasy. Teraz to już nie to samo...

Muzycy Leftfielda dokonali niezłej wolty - nagrali kompletnie inny album niż poprzedni. Dużo prostszy kompozycyjnie, oszczędny muzycznie, mroczny i ponury. Po prostu wspaniały. Moim zdaniem to dużo lepsze dokonanie niż debiut - jest bardziej klimatycznie, całość spowija ciekawa atmosfera. Brakuje tu jednoznacznych przebojów, choć wykrojono z albumu aż 3 single. Jeden kawałek powala (Phat Planet) - jest zarazem prosty, jak i wciągający. Są też spokojniejsze fragmenty - ambientowy El Cid, ładna piosenka Swords czy powolny Chant of a Poor Man. No i goście - Cheshire Cat, Roots Manuva, Afrika Bambaataa... 

A jeszcze lepiej prezentuje się w wersji dwupłytowej. Na drugiej płycie, zatytułowanej Stealth Remixes, oprócz dwóch klipów (Afrika Shox i Dusted) mamy 7 remiksów. I to doskonałych remiksów. Dominuje minimalny dub, ale jest też trochę klubowego łojenia (miks Dave Clarke'a czy Barbed Wire). Moim zdaniem te dwa albumy są nie rozłączne. Idealne połączenie. Design też ciekawy, choć osobiście wolę oryginalną okładkę, ze zbroją w pełnej okazałości.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Druga płyta

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki 1

Wnętrze wkładki 2

Wnętrze wkładki 3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz