środa, 12 czerwca 2013

Helmet - Betty (1994)

Data zakupu: 16 czerwca 2001 roku

Helmet to kolejne mocne granie, które pokochałem w latach 90-tych. Zawsze byłem pełen podziwu dla twórców, którzy w krótkiej formie potrafią zawrzeć bardzo dużo. I do właśnie takich artystów należy Page Hamilton, lider Helmetu. W 3-4 minutowych utworach potrafi zagrać bardzo dużo ciekawych dźwięków, tworząc swoiste mini-suity. W dodatku okraszone świetnymi, nietypowymi riffami, nie zapominając o melodii i prawidłowej konstrukcji utworu. 

Płyta Betty, ich najbardziej znane dzieło, to również, obok płyty Meantime z 1992 roku, ich najlepsze osiągnięcie. Zdecydowanie polepszyło się brzmienie, także kompozycje stały się bardziej złożone i zróżnicowane. Nadal pojawiają się świetne, choć czasami proste riffy (Tic, Wilma's Rainbow), nadal kombinują z metrum (I Know), ale zarazem pojawiają się bardziej dominujące partie basu (Bisquits for Smut) czy dziwaczna ballada na rozstrojonej gitarze (Sam Hell). Absolutnie fenomenalnie wypada za to The Silver Hawaiian ze świetną, błąkającą się gitarą w tle. Zdecydowanie ciekawa płyta - brak na niej słabszych fragmentów.

Zdjęcia zamieszczono na zasadzie kontrastu. Do mocnej, ostrej muzyki mamy błogie, łagodne zdjęcia ukazujące ładne i szczęśliwe życie. Pani na okładce nawet ładna. Świetny pomysł.

Ocena muzyki: 5/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz