niedziela, 9 czerwca 2013

The Orb - Cydonia (2001)

Data zakupu zwykłej wersji: 28 lutego 2001 roku
Data zakupu remastera: 16 lipca 2008 roku

Po dobrych latach 90-tych w zespole doszło do załamania. Najpierw, w 2000 roku odszedł genialny muzyk, Andy Hughes. Nie mógł pogodzić się z myślą, że data wydania płyty Cydonia, nagranej już w 1998 roku, jest co chwile przesuwana - Paterson został sam z Fehlmannem. W dodatku w 2001 roku Alex stwierdził, że album brzmi niezbyt nowocześnie, dlatego pierwotna wersja płyty (bardzo udana) została odrzucona (za wyjątkiem pierwszych 4 utworów i ostatniego, Terminusa) a w miejsce odrzuconych utworów wstawiono nowo nagrane kawałki. Powstał przez to koszmarny Frankenstein, posklejany z nieprzystających do siebie elementów. W dodatku zespół postanowił zacząć nagrywać z wokalistami, co samo w sobie nie było może złe, ale jednak było "mało Orbowe". No i tak powstała płyta Cydonia...

Której nie znoszę. Uważam, że zespół skończył się razem z odejściem Hughesa, a wszystko co powstało potem to lepsze lub gorsze popłuczyny po popularności z lat 90-tych. Paterson tak naprawdę nie jest muzykiem, lecz DJ-em i bez jakiejś bratniej duszy niewiele potrafi. A Fehlmann już dawno zjada swój własny ogon - co widać coraz bardziej po ostatnich dokonaniach zespołu pokroju Baghdad Batteries (2009) i The Orbserver in the Star House (2012). Cydonia to jedyny posiadany przez mnie album Orba, którego pozbycie się rozważam co jakiś czas. Jednakże sentyment mnie powstrzymuje. 

I przy okazji nachodzi mnie jedna myśl: to była jedna z ostatnich płyt, które kupiłem "w ciemno", nie znając jej wcześniej. Dzięki rozwojowi Internetu większość albumów poznałem przed ich zakupem. Dzięki temu uniknąłem takich wpadek jak Cydonia. Co prawda są tu co najmniej dwa dobre utwory (Hamlet of Kings i Terminus), ale to i tak nic... Nie ratuje to kompletnie tej płyty.

Ale jak widać jednak postanowiłem w 2008 roku zakupić wersję zremasterowaną... To był chyba błąd. Na drugim dysku znajdziemy głównie inne wersje utworów z "podstawki", m.in. wersję instrumentalną Ghostdancing, inne miksy Centuries i Plum Island, właściwie-nie-wiem-czym-różniące-się Hamlet of Kings, Firestar, Promis i Turn It Down, oraz parę remiksów Once More i Terminusa. Nuda okropna.

Za to wydanie remastera takie jak pozostałe - ładne, z obszernym tekstem i paroma, niezbyt ciekawymi zdjęciami.

Ocena muzyki: 2/5 | Link do Spotify

Okładka

Tył

Bok

Środek

Druga płyta

Rozłożona książeczka

Wnętrze książeczki 1

Wnętrze książeczki 2

Wnętrze książeczki 3

Wnętrze książeczki 4

Wnętrze książeczki 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz