środa, 15 maja 2013

King Crimson - Beat (1982)

Data zakupu: 30 grudnia 1997 roku

Druga płytą, którą dostałem w ramach likwidacji Pop Magica jest ta, najsłabsza, płyta King Crimson. Podobno podczas sesji doszło do jakichś kłótni czy konfliktu między Frippem a Belew i w końcu sesja została skrócona. Dlatego też ten album brzmi tak jak brzmi i trwa jedynie 36 minut. Dominują piosenki - takie Crimsonowe piosenki, które w większości są takie sobie. Taki np. Heartbeat ma wszelkie cechy przeboju lat 80-tych - melodyjny refren, spokojną grę instrumentów, krótką solówkę... Słowem: nudy. Kiedyś nie cierpiałem tej płyty, dzisiaj uważam, że nie jest taka zła. Owszem jest dużo słabsza niż Discipline czy Three of a Perfect Pair, ale mimo wszystko da jej się słuchać. Szkoda tylko, że najdłuższy utwór na płycie, instrumentalne Requiem to właściwie takie improwizowanie bez ładu i składu...

Wydanie z lat 80-tych - czyli prosto, ascentycznie, bez zbędnych fajerwerków. Dobrze, że są chociaż teksty utworów (bo np. w wydaniu Discipline ich brakło).

Ocena muzyki: 3/5

Okładka

Tył

Bok

Środek

Rozłożona wkładka

Wnętrze wkładki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz